wtorek, 14 lipca 2015

Jest medal:-) Ale by nie było za dobrze....

Bieg ukończony:-) Ślubny załozyl sobie, by byc w pierwszych 300 uczestnikach na ponad 400 osob, i udało się.

15 km w 1h19min:-)

Jestem z niego dumna. Nawet mój tata zwykle w pochwałach oszczędny zadzwonił do niego by wypytać jak bylo, pogratulować. Cieszę się i trochę nawet zazdroszczę:-) wiem, ze dla mnie 10 km to maks ile mogę przebiec. 15 jest poza moim zasięgiem.


A medal piekny, ciężki:-) Do tego koszulka z nadrukiem z biegu. Fajna sprawa:-)

Ale by nie bylo za dobrze tego dnia moja mama trafiła do szpitala. Mieli do mnie w sb przyjechać, a tu mama dzwoni, ze zle sie poczula, ze tata zawiózł ja na pogotowie, a tam skierowano ją do Gdańska do szpitala. Mama choruje od ok 5 l na nadciśnienie i arytmię, jej serce płata figle, nierównomiernie pracuje, ma kołatania serca i zdarzają sie groźne migotania, jak teraz.

Co w szpitalu? Ano spedzila tam sobotę od 16.00 do 00.15, w tym czasie zrobili jej ekg dwukotnie, badania krwi, kroplówki z magnezem i potasem. I wypuścili do domu. Byla na sali segregacji, 12 osob, rózne przypadki. W tym czasie przywieziono wieczorem tzw stalych bywalcow, ktorych zwijaja z ulicy, zapijaczonyh, śmierdzących, zawszonych. Tak nachlanych, ze jedyne co mogą wypowiedzieć to k.... .., do tego jeden tak agresywny, ze przypieli go pasami, bo wyrywał sobie zlozoną kroplówkę. I ci ludzie trafiają na oddział mniej wiecej co 2,3 tyg. Mama ostatnio byla w szpitalu w grudniu, bylo to samo. 

Ciężką pracę mają ci ratownicy...

Czasami się zwyczajnie boje, ze moja mama umrze. Za wczesnie, jak babcia, ktora tez chorowala na nadciśnienie i zmarla w wieku 55 lat na udar, nie zdolano jej uratować. 

Boję się, ze kiedys dostanę telefon od taty z taką wiadomością, Boże! Wiem, ze nie mam z mama takich cieplych, pelnych głębokiego zaufania kontaktow, ale raz w tygodniu sie widzimy, dzwonimy, kocham ją. Mimo tego, ze nie zawsze okazala mi wsparcie, ze nie zawsze byla dla mnie wyrozumiała, ze tak wiele uslyszałam raniących czy niesprawiedliwych słów w przeszłości.

Teraz odkąd sama jestem matką,jest lepiej między nami.

Tak sie boję czasem, że umrze za szybko. Ma dopiero 56 lat.



10 komentarzy:

  1. Gratulacje dla męża i dużo zdrowia i siły dla mamy!

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratulacje dla męża. Też jestem z Niego dumna, fajnie, że ma facet ambicje. A Tobie należy się ochrzan :) Skąd ten pomysł, że 10km i koniec, że więcej nie dasz rady? To chyba kwestia wytrwałości, systematyczności- każdy kolejny kilometr można chyba wypracować. Także- jeszcze będziecie razem biegać.
    Co do mamy- współczuję. Domyślam się, że się martwisz, i boisz... Na plus jest to, że mamy nie bagatelizuje swojej przypadłości. Są osoby, które niestety to robią. Trzymam kciuki, żebyś jeszcze długo mogła cieszyć się Jej obecnością.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobno mozna wypracowac, fakt. Ale ja zwyczajnie biegania nie czuje.
      Co do mamy, na szczescie sie leczy. Moja babcia olala sprawe i bardzo zle sie to skonczylo,niedtety.

      Usuń
  3. Gratulacje dla męża !!! , życzę dalszych sukcesów a dla mamy dużo zdrowia :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Gratulacje dla męża !!! , życzę dalszych sukcesów a dla mamy dużo zdrowia :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Gratulacje dla męża. Podziwiam, że ma zapał do biegania, bo mój to niestety typ kanapowca:/ najchętniej uprawia wędkowanie gdzie siedzi się na krzesełku i patrzy w spławik.
    Dobrze, że Twoja mama się leczy, bo najgorzej jak ktoś jest uparty i do lekarza iść nie chce.

    OdpowiedzUsuń
  6. Rozumiem Twoje obawy o mamę. Sama straciłam tatę duuużo za wcześnie, z powodu choroby. Ale staraj się myśleć pozytywnie. I pamiętaj, że jeśli chcesz coś swojej mamie powiedzieć czy coś z nią zrobić wyjątkowego to nie czekaj z tym bo może się okazać, że w końcu będzie na to za późno.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...