piątek, 10 lipca 2015

Jutro mężu biegnie pierwszy bieg w życiu:-)

Podekscytowany jak diabli:-)
Szkoda, ze nie mogę pojechać z nim. Jedzie sam, jest to kawałek od naszego miasta, ok 50 km. Bieg jest na 16.00, w domu bedzie pewnie wieczorem. Mam nadzieję, że ukończy bieg i przywiezie medal! I że nie dobiegnie jako ostatni!

A dziś była u mnie teściowa i posadziła mi lawendy na balkonie, mlody oczywiście pomagał:


Te kilka roslinek na balkonie jest dla mnie namiastką ogrodu. Marzy mi sie działka, ogród, gdzie dbałabym o ziemię i rośliny, posadziłabym kwiaty i mialabym niewielki ogrodek warzywny: koperek, groszek, ktory uwielbialam zrywac i jesc prosto z krzaka.

Jak bylam dzieckiem moi rodzice mieli duza dzialke, i... pozniej nie lubilam tam jezdzic, wydawalo mi sie to nudne i glupie, ze moj tata mowi, ze " odpoczywa tam po pracy" . 

Bo jak mozna odpoczywac pieląc grządki, grabiąc liscie itp? Teraz go rozumiem....

Po tylu latach sama chcialabym miec ogród i o niego dbac, sadzic rosliny, pielęgnować je i patrzeć jak rosną. Do tego chyba trzeba dojrzeć. Może w przyszłym roku rozejrzymy się za działką:-) 

Juz czuję ten zapach jesiennego ogniska i liści, kojarzy mi się z dzieciństwem.


6 komentarzy:

  1. To trzymam moooocno kciuki za meża ;) jestem pełna podziwu dla biegaczy ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Powodzenia dla męża.
    Jednak lawenda:) Podobno odstrasza komary i mrówki.

    OdpowiedzUsuń
  3. I ja będę mocno trzymać kciuki za sukces Twojego męża! Lawendę bardzo lubię, miałam co roku na balkonie. W tym roku jakoś kwiaty na balkonie zeszły na dalszy plan. Na jesieni możesz dać ją rodzicom, bo lawenda zimuje, także na wiosnę odżyje.
    Oj tak- gorąco namawiam na działki. Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  4. trzymam kciuki za sukces męża

    OdpowiedzUsuń
  5. Kocham kwiaty lawendy, też chcę taką teściową! ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękuję za kciuki,przydaly sie:-):-)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...