wtorek, 25 sierpnia 2015

Drugie zawody męża. Przedszkole za tydzień i termin cesarki.

Synek ostatnio sie dosyć pro- tatowy zrobił. Szczegolnie widac to, jeśli chodzi o usypianie:-) Jeszcze niedawno tata go kąpał, robił mleczko, mylismy ząbki i kladlam sie z nim do łozka, przeczytałam bajke lub dwie i młody zasypial. A od paru dni chce zasypiać z tatą!:-)

Dla nas to lepiej, by przestał byc takim syneczkiem mamusi:-)

Przedwczoraj też mężuś moj mial drugie zawody w życiu na 10 km i ukonczył z czasem 47 min:-) niestety nie moglam mu kibicowac na zywo, wiec synuś poszedl z babcia popatrzec jak " tata biegnie po medal". I podobalo mu sie, pozniej dolaczyli szwagierka ze szwagrem i coreczka, a mlody z zalozonym medalem robil rajdy na trawie:-)


Ciesze sie, ze mąż biega, lubi to, no i ma ambitny plan wystartowac w tym roku jeszcze w dwoch zawodach, 26 wrzesnia na 10 km i 25 pazdziernika chce ukończyc pierwszy w zyciu półmaraton.

To by było coś:-) ale na tym juz koniec, wiekszych dystansów juz bym nie chciała by robił, chociaz ostateczna decyzja nalezy do niego.

Za tydzien przedszkole! W czwartek mamy zebranie organizacyjne dla rodziców, ide sama, mam kilka pytań... a w piątek jest dzien adaptacyjny dla rodziców z dziećmi, mąż wziął na ten dzien urlop i pojdziemy razem. Jestem bardzo ciekawa jak to bedzie wygladało. W czwartek tez pierwszy raz synuś zostanie ze swoją ciocią i kuzynką, jak ja pojde na zebranie. Nie chcę mojej mamy ściągać, skoro takie zebranie potrwa ok 45 min. Zresztą ostatnio mama mnie trochę... denerwuje. Nie zostało mi dużo, chcę ten czas pobyc z synkiem, tak niewiele go juz jest... chociaz mam tez wyrzuty sumienia trochę, ze sił mi brak, że nie jestem aktywna, ze moze on sie nudzi ze mną, bo nie wyjdę na plac  zabaw... na podłoge tez juz nie usiade 94 kg i 120cm w pasie zobowiązuje. Ciezko mi fizycznie. Za to bardzo sie staram by jak najwiëcej z nim rozmawiać, czytać, układac, a ostatnio lubi jak mu robię statki z papieru,ktore pozniej kolorujemy:-)

Do przedszkola bedzie go zaprowadzał tata, ja bede go odbierała wcześniej, po obiadku, którego i tak nie liczę, ze ruszy. Chociaz... może jakims cudem?:-)

Dzis rano też pojechaliśmy do szpiala na rozmowe z odynatorem w sprawie cięcia cesarskiego. Postraszył mnie komplikacjami drugiego cięcia, zrostami, możliwością uszkodzenia jelit i pęcherza moczowego, ryzykiem utraty dużej ilości krwi, bo to bedzie moja trzecia operacja... no ale mam termin umówiony, chociaż moze natura zdecyduje inaczej, w sensie, ze szybciej. Trochë sie boję tego wszystkiego, czy aby na pewno dobrze robię? Aby tylko moja maleńka bezpiecznie przyszła na świat, ja jestem silna, jakoś się złożę...

5 komentarzy:

  1. Brawo dla męża!
    U mnie do samo! Antek jest za tatą znacznie bardziej ;) Cieszy mnie to ogormnie! ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo dobrze, że synek przestawił sie na tatę bo w pierwszych dniach po porodzie nie byłabyś w stanie zająć się dwojką. Mnie w pierwszych dniach było bardzo cięzko i płakałam bo nie mogłam poświęcić sie Misi tak jakbym chciała. Na szczęście też jest dość tatusiowa. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie Pulpet tylko mamę widzi, w dzień i w nocy woła tylko mamę. Tata tylko jak ma posadzić na nocnik :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Madziu, no i jak tam u Was? Jak daliście radę wczoraj i dzisiaj? Jak Ty się czujesz? Napiszę niedługo maila., Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja tam pierwszy tydzien przedszkola? Taka cisza tu nagle zapadla, czyzbys urodzila? ;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...