wtorek, 18 sierpnia 2015

Już niedługo przedszkole...

Dochodzi do mnie, że za niedługo, bo już od 1 wrzesnia mój synek zacznie chodzić do przedszkola. W głowie kłębią się pytania - jak będzie, jak to zniosę, wreszcie, jak On sobie poradzi? Wiem jednak, ze przedszkole to bardzo dobra decyzja, dziecko potrzebuje kontaktu z rowiesnikami, nowych bodzcow, potrzebuje nauczyc sie byc poza spodnicą mamy:-) w domu nie jestem w stanie zapewnić mu takich rozrywek jakie beda w przedszkolu. Tez wie,gdzie bedzie chodził, przedszkole jest blisko domu. Pokazuje paluszkiem i komentuje:-)

Najgorzej z jedzeniem, z mową wychodzimy na prostą, ale o tym będę jeszcze pisać. Mój szkrab odkąd jestem z nim w domu poczynił nieprawdopodobne postępy, to niesamowite. Od nieco ponad miesiąca mówi - fakt, niezbyt wyraźnie, bo zjada niektore sylaby, ale mówi normalnie zdaniami, powtórzy wszystko. Zniknęły te "dziwactwa", czyli określenia, które sam sobie wymyślał. Teraz pies to jest pies, a nie "biabuł":D Cieszę się bardzo, bo wiem, że dzięki temu w przedszkolu będzie mu łatwiej i będzie po prostu w mowie lepiej rozumiany przez inne dzieci. Mamy problem w stylu, że często na głoskę "k" mówi "t", a na "g" mówi "d", ale liczę, że to minie, póki co staram się powtarzać wyraźnie.


Największa obawa co do przedszkola to taka, że najpewniej z początkami w przedszkolu zbiegnie się mój poród. Czyli dwa duze wydarzenia w jego zyciu na raz. Nie bedzie mamy w domu przez co najmniej 4 dni,aby tylko 4 dni! Jak to wszystko sie ulozy?

I jeszcze moi rodzice mnie dołują, ze bedzie nam ciezko, ze maly bedzie przezywal przedszkole i bedzie zazdrosny o rodzenstwo, ze bedziemy mieli mlyn w domu! Sugerują, ze bedzie nam ciężko sobie poradzić itp. Ale mnie to wkurza! Tak samo mowili jak mial sie urodzic pierworodny,ze dopiero teraz posmakujemy prawdziwego zycia i dostaniemy w kosc. I chyba sie zdziwili,bo ja o pomoc nie prosilam i jej nie potrzebowalam, a zajmowanie sie maleństwem sprawialo mi przyjemnosc. Tez doluja,ze mały nie je i jak sobie z tym w przedszkolu poradzi, ze go nie przyjma doprzedszkola (!). Dam glowe,ze mlody nie bedzie jedynym niejadkiem w przedszkolu.

Takie gadanie, dołowanie jest bez sensu, nic to nie da, a mi jeszcze zwala na głowe dodatkowy stres. A to nie jest mi potrzebne w obecnym stanie. Zdaję sobie sprawe z czym może byc klopot z tym jedzeniem, i jestem na to przygotowana. A rodzice w tym przypadku tylko nas krytykują, ze to iż młody jest niejadkiem to tylko nasza wina. A żadnej konstruktywnej rady nie mają poza tą, by go przegłodzić,a to do mnie nie przemawia.

Jestem ostatnio zmeczona, te upały, kumulacja zmęczenia ostatnich tygodni... jestem bardziej drażliwa,moze nerwowa. Martwie sie o maleńką, chciałabym by czas szybciej leciał. Wkurza mnie pogoda, mialo byc gorąco do niedzieli, mamy wtorek a konca upałow nie widać. Nie znosze upałow, nie cierpię gorąca, zaduchu i stęchłego powietrza.

O tym ile kg wniosłam dziś na wagę- szkoda gadać, biję swój rekord.

Będzie nad czym pracować...


16 komentarzy:

  1. Cieszę się bardzo, że Synek zrobił postępy z mową, wiem jak to Cię martwiło. Mam nadzieję, że i z jedzeniem się rozkręci. Nie dam Ci żadnej dobrej rady- każde dziecko jest inne, a są dzieci, które po prostu tak mają, i albo wyrastają z tego, albo nie... Jeśli Cię to pocieszy, to już po ponad 2tygodniach wiem, że Lila też w przedszkolu nie je za dobrze. "Skubie" ostatnimi czasy tylko, i tak jak na początku Pani mówiła, że ładnie je, tak już Jej przeszło. Z jednej strony- nie martwię się tym, bo odbieram Ją o takiej godzinie, że w domu pięknie zjada zupę i drugie danie. Z drugiej strony- myślę sobie- a co będzie jak już zacznę pracować? Cały dzień, to znaczy do 15-16 będzie tak "skubać"? I tu już się jednak trochę martwię...

    No troszkę ciężko, że przedszkole i Twój poród są tak blisko w czasie, ale... Na pewne rzeczy nie mamy wpływu. Nie wałkuj tego, nie rozkminiaj- tak się ułożyło i już. Czy Synek będzie zazdrosny, czy nie, to tego nikt nie wie.
    Kochana, trzymam kciuki. I pamiętaj- pisz, jestem tu po drugiej stronie, razem podtrzymamy się na duchu :)
    Ps. Odezwę się do Ciebie z pytaniem w sprawie gór, ok?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marzylabym by moj zjadl normalnie obiad. Ale w domu jak mu naloze,to zwiewa do drugiego pokoju,a jak chce mu dac sprobowac,to jest ryk,niestety... troche wstyd w rodzinie,np na urodzinach czy w goscinie,ze on ze stolu nic nie zje...moze jakimscudem w przedszkolu cos zje,jakzobaczy,ze dzieci jedza, albo bedzie takiglodny,ze zje w domu. Mysle,ze prace moznapogodzic z rodziną,wychowywaniem dzieci. A Lila jak zaczniezostawac dluzej to tez moze zaxznie lepiej jesc:-) dzieci nie dadza sie zaglodzic:-)

      Dziekuje za wsparcie:-*** w sprawie Tatr pytaj smialo, to moj konik:-)

      Usuń
    2. Pogodzić na pewno tak, bardziej martwi mnie to (jako mamę byłego niejadka), że wiesz- Ona może faktycznie być do godziny 16 bez porządnego posiłku... No nic- na razie nie martwię się na zapas, trochę mi żal, że po tak fajnym początku, kiedy normalnie jadła w przedszkolu, teraz zaczęła mocno wybrzydzać.

      Powiem tak- naprawdę Cię rozumiem. U nas z Elizą było identycznie. I niestety- kiedy była młodsza towarzystwo dzieci w ogóle na Nią nie działało mobilizująco w sprawie jedzenia. Nie wiem, czy Ci pisałam, ale mamy takie zdjęcia, jak Eliza karmi swojego kuzyna (tzn próbuje karmić, bo Ona miała wtedy 2lata, a On 3) a Jej talerz pełny... I też zawsze wszystkie uroczystości to był dla mnie stres. Potem brałam się już na sposób- karmiłam Ją przed samym wyjściem i na przykład na urodzinach czy imieninach odpuszczałam, bo za dużo zdrowia mnie to kosztowało. My nigdy nie byliśmy długo na takich imprezach, także takie rozwiązanie się u nas sprawdzało. Na szczęście, kiedy szła do przedszkolaka jadła już w miarę normalnie. Teraz nadal nie zawsze chce spróbować, chociaż już taka duża jest. Będąc teraz z mamą w górach spróbowała zupy szczawiowej :) W co uwierzyć nie mogłam...
      Madziu, trzeba być dobrej myśli. Uwierz mi, ja naprawdę w życiu bym nie powiedziała, że Eliza z tego wyrośnie. Byłam na skraju załamania nerwowego z tym Jej jedzeniem. Twój synek to jeszcze wagowo jest w porządku- Eliza była chuda jak patyk i dużo do tego chorowała :(
      O górach napiszę maila. Buziaki

      Usuń
    3. Hihi,tez karmie go przed wyjsciem, bo goscie chyba padliby ze zdziwienia gdybym wyciagnela sloik hipp buraczki z wolowinka:-) o Boze. Widze,ze rozumesz o czym pisze,bo mieliscie podobnie z Eliza. Na szczescie dxieciz tego wyrastają.

      Usuń
  2. Bedzie dobrze.Przedszkole jest oczywiscie jakims przewrotem,ale w moim odczuciu,bardzo pozytywnym. Kilka dni bez mamy...z wlasnego i nie tylko,doswiadczenia,wiem,ze to matki znosza to gorzej.
    Faktyczny problem to rzeczywiscie zbedne nakrecanie przez rodzicow. Tez bym sie irytowala.
    No i pojawienie sie nowego ludka w rodzinie,to bank bedzie wyzwanie dla kazdego. Ale dacie rade,a czas bedzie dzialal na korzysc.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieje,ze ja jako mama zniose to gorzej niz mlody. Mysle,ze ten rok moze byc trudny,ale od nowego pojdzie z gorki:-)

      Usuń
  3. Ja uwazam, ze przedszkole to super pomysl. Sama bede moja Mala wysylala i to pewnie zaraz do zlobka- praca mnie niestety do tego zmusi. A co do rodzinki wiem jak jest. Tez slysze ze teraz z dzieckiem bedzie ciezej, nie pospimy, nie wyjdziemy nigdzie, no i najlepiej zebym urodzila w zaplanowanym przez nich terminie- moj wypada na za tydzien, ale lepiej zeby to bylo juz zaraz bo siostra ma wesele i mam byc sprawna....
    Drazniace to, ale ignoruje. Trzeba ignorowac, bo nam ciezarnym na prawde wiecej zmartwien i stresow nie potrzeba!!;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O ja! Wesele w tym przypadku to ostatnia rzecz na jaka bym miala ochote. Sa rzeczy wazne iwazniejsze,no co za ludzie.. Twoj porod juz niedlugo, trzymam kciuki!:-)

      Usuń
  4. gratki dla synka. na pewno da sobie radę. ja tez mam obawy co do swojego młodszego i martwię się jak to będzie.....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My mamy zawsze sie bexziemy martwilyo nasze skarby:-) mam nadxieje,ze nasi synowieporadza sobie wysmienicie, trzymam kciuki:-)

      Usuń
  5. Już tyle dzieci szło przed nim, tyle pójdzie po nim do przedszkola, że Młody na pewno sobie da rade. U mnie podobnie, mama i teść twierdzą, że starszy pójdzie w odstawkę jak urodzi się młodszy, nie będę miała dla niego tylu czasu co teraz. Zobaczymy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mysle,ze na pewno starsxy nie pojdzie w odstawke, nie wierze:-) fakt,relacjew rodzinie na pewno sietroche zmienia,ale wszhstko mozna pogodzic!

      Usuń
  6. Cali też 1 września idzie do przedszkola po raz pierwszy. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oo to i uWas bedzie to wielki dzien!:-)

      Usuń
  7. Skąd ja znam te "złote rady", że jak urodzi się dziecko to dopiero zobaczycie jak będzie ciężko..niestety, niektórzy nie mogą się powstrzymać od wciśnięcia swoich trzech groszy i nic na to nie poradzimy.
    A co do przedszkola to się nie przejmuj. Ja jestem po drugiej stronie - tzn. Nauczycielskiej hehe i wiem, że z reguły te niejadki pod wpływem innych dzieci dostają motywację przynajmniej do próbowania a jak już się trafi fajna pani to w ogóle będzie super. A jeżeli porób zbiega się w czasie z pójściem do przedszkola to warto zaangażować synka w opiekę nad siostrzyczką, żeby nie czuł się odrzucony. Bo może pomyśleć, że nowe dziecko się urodziło i on jak za kare musi iść do przedszkola. Ale wszystko jest do ogarnięcia:) trzymamy kciuki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam wlasnie takie obawy o jakich piszesz. Jak mlody zniesie to wszystko naraz. Mam nadzieje,ze bede mądra i nie popelnie bledow,ktorymi moge go nieswiadomie skrzywdzic... to moj ukochany synek i na pewno nie chce by poczul sie odrzucony.

      No i mam nadzieje,ze podpatrxy jakdzieci jedza w przedszkolu i tez nabierze ciekawosci:-)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...