poniedziałek, 21 września 2015

Jak synuś radzi sobie w przedszkolu.

Pierwszy dzien przedszkola wypadł akurat w dzien,kiedy mialam sie zgłosić do szpitala. Mąż rano przed 8.00 zaprowadził synka, a ja czekałam przygotowana do wyjścia. Kiedy wychodzili przytuliłam synka,a mlody objął mnie łapkami powiedział, ze " tocha mamę" łzy stanęły mi w oczach.

Dzielny braciszek pcha wózek:-)

Tyle miałam obaw, nie wiedziałam,jak sobie poradzi w przedszkolu, nie wiedziałam na jak długo ide do szpitala, termin zaplanowanego cięcia był dopiero na 9 września. Poszli,patrzyłam za nimi z okna i zaczęłam płakać. Taka moja chwila słabości.

Pierwszy dzień w przedszkolu zniósł dobrze, nie płakał, nastepne dni również. Jedynie nic w przedszkolu nie je lub prawie nic, skubnie ciastko lub czasem kawałek chleba. Z piciem nie jest lepiej... ale tego akurat sie spodziewalismy...

Po pierwszym tygodniu przedszkola dostal katar, akurat w dzień kiedy wrociłam z malutką do domu. Bylam przerazona, 3 dniowy noworodek a w domu infekcja, diabli wiedzą jaka. Nastepny tydzien mlody spedzil juz w domu, katar jaki był taki jest do teraz. Ubiegły tydzien po tygodniowej przerwie zniosł w przedszkolu dobrze, ale dziś znowu nie poszedł, bo katar przybrał na sile. Mimo tego, ze podajemy tran, cebion, laktoferynę no i jeszcze daje młodemu ok 80 ml mojego mleka na dobę:-) 

Dziś dostał krople do nosa i mam nadzieje, ze ten nos mu się w koñcu odetka.

Byle nie zaraził malutkiej tego boimy się najbardziej....

Podsumowując- ciesze się,ze póki co w przedszkolu nie płacze. Czasem protestuje, ze nie chce iść, ale nie jest źle. Wyniósł z przedszkola niedobre zachowania- jest głosniejszy niz zwykle i częściej sie zlosci czy hsteryzuje. Byc moze tez w ten sposob odreagowuje zmiany  w swoim zyciu, bo jednak przedszkole i " dzidzia" wywrócily trochę wszystko do góry nogami... Szkoda tylko, ze nic nie chce jeść, bo te obiadki pachną smakowicie, wiem, bo odbierałam go po obiedzie, ktorego nie ruszył, niestety.

Mamy zatem w domu przedszkolaka! Szkoda tylko, ze przez te infekcje bedziemy musieli przejść, ale to nieuniknione,inaczej nie nabędzie odporności. Ale też wiem,ze potrzebuje iść do dzieci, miec zorganizowany czas, a nie kisić sie w domu.

Byle szybko zwalczył ten katar!:-) bo nie ukrywam, ze ciężko byc w domu z noworodkiem i absorbującym prawie trzylatkiem. Bo wlasnie dzis po prawie 3 tygodniach w domu z nami mąż wrocił do pracy. Troche sie boję jak sobie poradzę. I cofam sie wspomnieniami jak miałam jedno dziecko i musze przyznać, ze opieka nad jedym dzieckiem to pikuś.


7 komentarzy:

  1. Nie znam dziecka, które by nie chorowało rozpoczynając swą przedszkolną przygodę :/
    Dużo zdrówka nie tylo dla synka ale i całej rodzinki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie znam dziecka, które by nie chorowało rozpoczynając swą przedszkolną przygodę :/
    Dużo zdrówka nie tylo dla synka ale i całej rodzinki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj tak, to prawda- jedno dziecko to pikuś :) Jazda zaczyna się z dwójką i więcej, tym bardziej tak jak jest u Was, gdzie ta różnica wieku nie jest, aż tak duża. Co do kataru- Lila też miała pauzę z jego powodu, ale u nas świetnie sprawdziły się inhalacje, robiliście może? Trzy razy dziennie po 2-2,5ml soli fizjologicznej. Nie zaszkodzi też dawka uderzeniowa witaminy c- nam lekarka zaleciła nawet 60kropli na dobę. Z tym nie ma strachu, bo ewentualny nadmiar dziecko wysika.
    Lila swój pierwszy katar załapała mając 9tygodni, umierałam ze strachu, bo czym innym jest katar u starszaka, a czym innym u maleństwa.

    Histerie w związku z pójściem do przedszkola- skąd ja to znam :) Lila przed wyjazdem co popołudnie urządzała nam taki maraton emocji wszelakich, że klękajcie narody. Zupełnie nie dawała sobie rady, a ja miałam ochotę płakać i krzyczeć z bezsilności i zwyczajnie- z nerwów. Dziś tego nie było, ale dopiero co wróciliśmy, więc zobaczymy jak to będzie dalej.
    Jedzenie i picie- oby Młody się przełamał... Wiem, że to pewnie spędza Ci sen z powiek. U Lilki też za bardzo szału nie ma. Na początku jadła w przedszkolu lepiej, Tyle, że Ona w domu nadrabia. Za to na wyjeździe też słabo jadła.

    Kochana! Zdrówka, siły i cierpliwości :) Ściskam Was mocno, i pamiętaj, że jestem :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Każde dziecko, które idzie do przedszkola musi swoje odchorować i tyle...nie ma innego wyjścia. Zwłaszcza jeżeli jest to pierworodny, który jako takiej styczności z przedszkolnymi bakteriami nie miał:) A co do jedzenia to się nie przejmuj, jeszcze zacznie. Po prostu, niektóre dzieci tak mają, że w nowym środowisku nie chcą jeść. Ważne, żeby panie nie zmuszały za bardzo, mogą jedynie zachęcać, bo jeżeli będzie na siłę, to może się zrazić do jedzenia. Mówię ja - nauczycielka przedszkola:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Moje dziecko wprawdzie do przedszkola nie chodzi ale obserwując blogowe Maluchy mam wrażenie, że większość z nich jest w domu bo są przeziębione/chore/zakatarzone. Taki to chyba etap - szok dla organizmu :)

    OdpowiedzUsuń
  6. na katar i kaszel robimy inhalacje mgiełkę solankową. Lekarz powiedział, że nawet 5 razy dziennie po 2-3 ml. i faktycznie jak w porę się zacznie je robić, to infekcja nie zdąży się rozwinąć.

    OdpowiedzUsuń
  7. Witaj!
    pomyśl teraz jak niezwykle silne musza być mamy które rodzą dwojaczki, trojaczki

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...