czwartek, 17 września 2015

Moj drugi poród i drugie cesarskie cięcie.

31 sierpnia mialam wizyte u dr, ktory podczas badania usg stwierdzil mała ilośc wod plodowych i dał skierowanie do szpitala. Ocenił tez, ze w tym przypadku ciecie cesarskie moze byc wykonane o kilka dni wcześniej,niz zaplanowano.

To był 39 tc.

1 września stawiłam sie na patologii ciąży. Po badaniach ordynator stwierdził, ze cięcie zrobią mi na drugi dzień:-) ucieszyłam sie, ale jednocześnie przestraszyłam, to miało byc na tydzień przed terminem porodu. Za dnia miałam tez kilkakrotnie ktg, tez co 2 godziny przychodziła połozna z detektorem tętna sprawdzać serduszko, tez nocą. Dawało to poczucie bezpieczeństwa. Noc była upiorna, burza z piorunami:-) Nie mogłam tez juz nic jeść a od wieczora tez pić. Coś powoli chyba zaczynało sie dziać, pojawiały sie od 3 dni nocą silne skurcze i zaczął odchodzić czop, szyjka była skrócona.

Na drugi dzień o 8.00 rano z zaskoczenia przyszla polozna by przygotować mnie do cesarskiego cięcia. Nie spodziewałam się, ze tak wcześnie, myslalam,ze dopiero po obchodzie, moze o 10.00:-) zestresowałam sie troche, poszłam sie jeszcze uczesac i umyć zęby, a serce waliło mi jak młotem, za niedługo miałam zobaczyc moja córeczke, to były ostatnie chwile ciąży. Byłam przestraszona a jednocześnie podekscytowana i niecierpliwa.

W przedsionku sali opracyjnej zalozono mi cewnik, wenflon, podpisywałam dokumenty na zgode na cc, dostałam dożylnie zastrzyk z antybiotykiem. Czekałam pod prześcieradłem i miałam mega stres... w koncu mnie wezwali na sale operacyjną. Rozbieranko i mily pan anestezjolog zabrał sie za znieczulenie. Udało mu sie wkłuć dopiero za 4, tak, za czwartym razem, nie wiem,czy to wina mojego zwichrowanego kregosłupa, czy gość miał gorszy dzień... kiedy nie udało mu sie za drugim, chyba sie zdenerwował, bo po swojej trzeciej nieudanej próbie zaczął pod nosem rzucać kur....ami:-P ból po tych jego próbach był dziwny,przykry...wreszcie kazał mi zmienić pozycję i udało się mu mnie znieczulić. Uff.

Zespół lekarzy juz czekał. CC wykonywało dwoch lekarzy ,główny i asystujący. Uczucia? Dziwne... kiedy dr zapytał mnie,czy coś czuję zrozumiałam, ze zaczęli. Sama operacja przebiegła dla mnie gorzej, dwukrotnie bardzo spadło mi cisnienie, włâczył się alarm, powiedziałam, ze mi słabo,zaraz zamdleje, zrobilo mi sie ciemno przed oczami, szum w uszach, podali mi tlen i cos dożylnie. Ciężko mi sie oddychało. Czułam szarpanie w brzuchu, za chwilkę lekkie kwilenie malutkiej, ktore za moment wezbrało na sile, zaczęłam płakać, dr powiedział, gratuluje ślicznej córeczki:-) Maleńką zabrali do badania, slyszałam jak mówią, 4 kg, 57 cm długości, 10 apg, u mnie zaczęli szycie. Przynieśli córeczkę do mojego policzka, bym mogła ją zobaczyc, pocałować, tak pieknie pachniała, przy mnie nałozyli jej opaske z nazwiskiem. Płakałam, pielęgniarka głaskała mnie po włosach i ocierała łzy, ktore leciały ciurkiem, cały ten stres, wysiłek, zmęczenie, obawy ostatnich kilku miesięcy znalazły ujście. Byłam taka szczęśliwa, ze to koniec, ze malutka jest już na świecie, bezpieczna poza moim brzuchem.

Sama operacja- pytałam w trakcie jak tam wygląda, to wyszlo, ze miałam sporo zrostów, no i ewentualna kolejna operacja bedzie juz duzym wyzwaniem dla lekarza. Straciłam też sporo krwi. Pierwsze dwie doby po cc utwierdziły mnie w przekonaniu, ze cc to nie jest >zabieg< ale jak powiedzial dr < masywna operacja brzuszna> . A każde kolejne cc jest trudniejsze. Bolało jak jasna cholera to mało powiedziane, chociaz i tak mniej niz skurcze porodowe.

Było cięzko,ale gdybym miała wybierać jeszcze raz zdecydowałabym tak samo. Kluczowym momentem było jak dr wyjął malutką z brzucha, odetchnęłam z ulgą i gdy dr pozniej mówił, że cc to poważna operacja,ktora moze sie łączyc z róznymi komplikacjami, ja dodałam, ze dla mnie najważniejsze jest to, że udało sie sprowadzic bezpiecznie dziecko na świat i dr przyznał mi rację.

Cieszę się,ze już po.

Cieszę się, że maleńka urodziła się zdrowa. Ja jestem silna, pozbierałam się do kupy chociaż łatwo nie było. Trudniej niż ostatnio. Ale powoli wychodzę na prostą.

20 komentarzy:

  1. Tez mi zdiagnozowano mało wod plodowych i kazali iść do szpitala. Podobnie jak u Ciebie, ścisły nadzór ktg cztery razy dziennie, po 3 dniach pobytu miałam już 3 cm rozwarcia i kazali chodzić cały dzień żeby wywołać skurcze. Łazilam po szpitalu cały dzień , az wywolalam. Porod miałam w ekspresowym tempie, po 1.5h urodziłam drugiego syna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Juz jestes po? Gratuluje kochana z calego serca! Ale Ci szybciitko poszlo!:-):-):-)

      Usuń
  2. Madziu, najważniejsze, że już jesteście w czwórkę i że córeczka bezpiecznie przyszła na świat. Oczywiście, że cc to nie lajtowy zabieg. Tyle, że ja czasami mam takie wrażenie, że lekarze, nawet mając czarno na białym, że są wskazania do cięcia muszą te swoje moralizujące teksty wygłosić. A co z mamami, które nie mają możliwości urodzić inaczej niż przez cc? Pisałam Ci chyba o tym w mailach- ja z Lilą miałam komiczną sytuację, bo mnie lekarze właśnie namawiali do drugiego cc, gdzie poza pierwszą cesarką i tzw. "stanem po cięciu" nie było innych wskazań. Także, co szpital to obyczaj chyba...
    Mam szczęście bo drugie cc zniosłam po stokroć lepiej niż pierwsze, a już w kwestii bólu po, to rewelka.
    Buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No prozze,a ja odwrotnkie. Chyba ze przy pierwszym porodzie te skurcze daly mi tak w kosc,ze wszystko inne pozniej to żaden bol w prownaniu do nich, nawet operacja.
      Chociaz teraz jak pomysle itak bylam twarda,bo jak wstalam na nogi i wyjeli mi cewnik to zaraz poszlam pod prysznic i umyc wlosy,a dwie babeczki z ktorymi lezalam tez po cc nie poszly,jedna czekala na pomoc meza,a druga na mamę:-)

      Usuń
  3. Przeczytałam i myślę sobie, że czy to sn czy cc, poród musi być bolesny i męczący. W sumie nic w tym dziwnego...chodzi w końcu o wyjątkowy cud... Mimo, że tyle w tym wszystkim całej tej medycyny, to wzruszyłam się...no i znów trochę strach mnie obleciał ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Innej opcji nie ma, urodzic trzeba:-)masz jeszcze troche czasu. Rozumiem to uczucie,niby czekamy na porod a jak przyjdzie co do czego to stresik jest:-)

      Usuń
  4. Dobrze, że już po wszystkim i jesteście cali i zdrowi :) Teraz tylko cieszyć się cudownymi dzieciątkami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :-) chociaz przy takim maluszku tyle pracy i te nocne pobudki:-) podziwiam mamy bliźniąt!:-)

      Usuń
  5. nie zazdroszczę.....przerabiałam to samo. mi choć miałam tylko jedna cesarę ledwo pozbierałam się po tym....mało tego blizna juz będzie dawać dolegliwości do konca żcia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie z lewej strony dosc mocno boli, mam nadzieje, ze przejdzie.... mam tam chyba źle zszyte, chociaz poxzekam z tym do konca pologu,moze sie ulezy...

      Usuń
  6. Mimo dolegliwosci, stresu, tego całego zamieszania najwazniejszy jest fakt, ze masz sliczną coreczkę. O porodzie po jakims czasie zapominamy, liczy sie ta mała istotka, nie wiem jak mocno by bolalo. Oby sie zdrowo i bezproblemowo rozwijała. To jest teraz najwazniejsze!!! Pozdrawiam
    A jak Młody reaguje na siostrzyczkę? Imię wybrane?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mlody ma duzo cieplych uxzuc do malutkiej, glaszcze ją i mowi, ze ja kocha:-) tez intersuje sie, czasem za badzo,muszeuwazac bo jego czulosci sa zbyt chaotyczne,jak np chce ją przytulic. Imie wybraliśmy jak jeszcze w ciązy nie byłam i dla dziewczynki idla chlopca. Malutka juz zarejestrowana:-)

      Usuń
  7. Ważne, że jesteśmy już po i mamy dzieciątka :]

    OdpowiedzUsuń
  8. Oj ja też rodziłam z wielkimi przygodami, z tym że u mnie była indukcja i wciąż dziękuję Bogu za taką rewelacyjną położną. Najważniejsze,że u Was mimo wszystkich przeciwności wszystko poszło dobrze i mamusia i córeczka są już razem:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobra polozna jest na wage złota. A są takie cudowne babki,do rany przyloz, ktore widac wykonuja swoja prace z prawdziwym powolaniem.

      Usuń
  9. Bo cc to OPERACJA, a zabieg. U mnie była to nieoczekiwana operacja - tym bardziej stresująca i bolesna. Ale najważniejsze chodzi po tym świecie 2,5 roku. :-) Magda, dobrze że już po... czytając Twój opis staneły mi łzy w oczach...wszystko mi się przypomniał. Ale mamy tak mają...więcej siły niż się im wydaje :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz racje,kiedy wydaje się, ze sił juz nie ma, jakimś cudem się znajdujă. Czesto do cc sie podchodzi wlasnie jak do zabiegu...chociaz bolało jak jasna cholera, nie zaluję i drugiraz wybrałabym to samo, i tu nie chodzi o mnie, bo dla mnie gorzej, aleze wzgledu na bezpieczenstwo dziecka wybrałam cc.

      Usuń
  10. Wspolczuje przezyc. Dlatego ja jestem zwolenniczka sn, chociaz sama stracilam tez duzk krwi I slabo sie czulam. Najwazniejsze, ze my baby jestesmy nie do zlamania.
    Gratuluje!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie porod sn przeraża! Szczerze! I w głębi ducha podziwiam wszystkie kobietki,którym udało się tak urodzić!

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...