poniedziałek, 19 października 2015

Choroba... dylematy...

Maleńka rośnie, pięknieje. 



A synuś... po 3 dniach chodzenia do przedszkola, do którego wrocił po 3 tygodniowej przerwie, dostał po południu gorączki, która skoczyła do 39.2. Przeraziłam się i podałam nurofen.

Załamuje mnie to.
Boję się o malutką.
Mam różne myśli i ciągle wraca ta jedna- czy to przedszkole ma sens? A może go wypisać...? I tak siedzę w domu...
Równie dobrze mógłby iść za rok. Chociaż wiem, że przedszkole rozwija, daje nowe bodźce, dziecko nie dziadzieje w domu, ale uczy się przebywania w grupie, relacji społecznych itp.

Tylko te cholerne choroby!

We wrześniu był 9 dni.
W październiku 3. 
Ręce opadają. Martwię się. O niego, o maleńką. 
O oboje.

:-(

U dr diagnoza- zapalenie gardła z ropnymi wysiękami na migdałkach. Tak wiec od 5 dni bujamy sie z antybiotykiem. Młody nie chce jeść. Picie to jedno wielkie namawianie by wypił chociaz trochę, bo pic tez nie chce.

W zasadzie odkad poszedł do przedszkola, to ciagle coś. I tak mamy w domu masę leków, robimy inhalacje,itp. Ja do tego nie przyzwyczajona, bo młody chorował wczesniej raz- jak mial rok i teraz w marcu podłapał coś od meza i przez dobe gorączkował, wtedy obyło sie bez antybiotyku.

Teraz jestem przytłoczona i zdolowana. Młody ma zaleconą przez dr izolację, zatem do pokoju gdzie jest malutka nie może wejść. Żal mi go strasznie.

Do tego od 2 dni zaczął kaszleć. Cholera!

Jestem rozbita. Teraz szczepienia córeńki niedługo... a pozniej nastepne. A tu ciągle choróbsko jakieś. Nie ukrywam, że trochę mnie to przerosło.

21 komentarzy:

  1. My z tych względów właśnie odłożyliśmy przedszkole na za rok, ale czy dobrze zrobiliśmy? Dwa tygodnie temu mieliśmy w domu ospę... Nie ma super rozwiązań niestety... Trzymajcie się zdrowo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A skąd ta ospa sie przypałętała?

      Usuń
    2. Może z podwórka od dzieci, a może ja z przychodni przyniosłam... nie mam pojęcia, ale starsza przechorowała, zobaczymy za 2-3 tygodnie co z młodszą... A miałam w planie szczepić zanim do przedszkola poślę. Bywa i tak.

      Usuń
    3. Podobno młodsze dziecko łagodnie przechodzi ospę, ciekawe na ile to prawda. Aby u Was tak było!

      Usuń
    4. Starsza dostała Heviran i było nieźle. Najgorsza była gorączka zanim było wiadomo co się dzieje. Kropki przyjęłam z ulgą. Takie życie, człowiek tak się stara, a i tak nie uchroni przed chorobami.

      Usuń
  2. Chyba swoim komentarzem Ci nie pomogę, bo jednym z argumentów za taką a nie inną różnicą wieku, były właśnie względy zdrowotne. Eliza swoje odchorowała, weszła w wiek, kiedy dziecko zaczyna wytwarzać już swoją odporność... I dziś mogę powiedzieć, że to była naprawdę słuszna i dobra decyzja. Owszem, Lila złapała jakieś tam katary od Elizy, ale nic poza tym. A po tym co przeżyłam z Elizą, kiedy Ona była mała, to dla mnie bardzo ważne.
    Jednak tak jak pisze NIE ANIELICA- nie ma rozwiązania idealnego. Zarazki, wirusy może przynieść do domu każdy- również mąż z pracy. Jasne, że teraz to synek jest największym, potencjalnym nosicielem tych zarazków. Tyle, że jak teraz Go wypiszesz, On za rok i tak będzie musiał swoje odchorować- jedyny plus byłby taki, że Malutka byłaby już o ten rok starsza. U takiego maleństwa rok, to bardzo dużo. To musi być jednak Wasza decyzja, która uwzględni wszystkie aspekty...
    Zdrówka Wam życzę. Nie znoszę, kiedy dzieci chorują :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Większa różnica wieku ma swoje plusy, między innymi te o których piszesz. Między mną a moim bratem jest 10lat. Nie ominęło go to jednak od chorób w przedszkolu,ale fakt ode mnie nie złapał, bo ja sama byłam juz odporna. Dużo przeszliscie z Eliza,więc nie dziwię się, ze tak zaplanowaliscie.

      Choroby dają w kość.....można mieć naprawdę dosyć,....

      Usuń
    2. Plusy plusami, ale ma też minusy :) I to całkiem sporo. Nie ukrywam jednak, że dla mnie ta kwestia zdrowotna była b.istotna. Takie moje skrzywienie, pogodziłam się już z tym. Ludzie, którzy nie przeżyli czegoś podobnego, nie zrozumieją, i ja nie mam nawet o to pretensji. Ot, szczęściarze :)

      Pamiętam jak dziś, kiedy koleżanka opowiadała mi, że trafiła ze swoją córcią, która chodziła wtedy do żłobka, do szpitala z zapaleniem płuc. Ona opowiadała o tym tak spokojnie, nawet śmiejąc się trochę, bo coś tam wg. Niej zabawnego wynikło. A ja stałam jak wryta i pomyślałam, jak bardzo Jej zazdroszczę właśnie tego luzu... Że nie umiera ze strachu na myśl o szpitalu, zapaleniu płuc...

      Faktem jest, że Im dzieci starsze, tym to chorowanie też jest inne, i nasze podejście się zmienia. Teraz u niemowlaczka katar przeraża. Za 2-3lata Ona po prostu będzie miała katar, ot- i tyle.

      Usuń
    3. A wiesz, niektórzy mają taki luz. Np moja kuzynka była na urodzinach u wujka ze swoim synkiem 6m-cy,który był dzień po szczepieniu i goraczkował. Ona nic sobie z tego nie robiła. Ją po szczepienia na dziecko słucham i dmuchane,do głowy by mi nie przyszło gdzieś z nim jechać, tylko domowe ciepłego i obserwacja. Ale są różni ludzie.

      Usuń
    4. Rozumiem o czym mówisz. I wiesz- choć sama bym tak nie potrafiła, to czasem zazdroszczę ludziom tego luzu właśnie. Zobacz, o ile Oni są spokojniejsi i szczęśliwsi w tym swoim wyluzowaniu...

      Pamiętam jak mój kuzyn miał kiedyś do nas przyjechać, byliśmy umówieni już jakiś cas wcześniej. Ich syn się rozchorował, dostał antybiotyk... Ty wiesz, że Oni byli gotowi do nas z Nim przyjechać?? 6godzin jazdy autem... Pominę, że nie martwili się o swoje dziecko... Ale o to, że On może zarazić nasze martwić musiałam się ja. No i odwołałam wizytę, licząc się z tym, że wezmą mnie za przewrażliwioną wariatkę. W nosie to zresztą mam :)

      Usuń
  3. z tego co obserwuję to przedszkole, zwłaszcza pierwszy rok to jedne wielkie chorowanie :/ Głowa do góry, z każdym kolejnym będzie lepiej :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam nadzieję że w przyszłym roku będzie lepiej i łatwiej. Tylko ten rok przetrwać. .. bo od września chcę wrócić do pracy.

      Usuń
  4. noooorma, jak Tomek szedł pierwszy rok do przedszkola MIchał miałrok to przerabiałam to samo. niekońzący się ciag chorób. i tak przez prawie cały rok aż do wiosny. na nastepny rok już prawie wgl nie chorował, w tym roku MIchaś poszedł do pkola, przrchodził cały czas praktycznie do teraz. teraz siedzi w domu bo ma kaszel paskudny ale to jrt tylko przeziębiniowy bez gorączek bez szalów,,,

    wszystko jest do przejścia trza sie tylko trochę pomęczyć ale nie trwa to wiecznie. dużo zdrówka dla dzieci i kupęsiły i cierpliwości dla ciebie;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa, też mam nadzieję, że się jakoś poukłada chociaż nie lubię tego słowa. Pewnie jeszcze nie raz i nie dwa przyjdzie nam się zmierzyć z chorobą, ech.

      Usuń
  5. Siły! Matki mają moc pamiętaj! Pokonamy wszystko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dam radę,no muszę. Kto to ogarnie jeśli nie ja?:-) chociaż ciężko jest nie ukrywam...

      Usuń
  6. Ciężka sprawa, ciągłe choroby przeżywałam z Franiem i dlatego zrezygnowaliśmy ze żłobka. I z jednej strony ciesze się, że nie choruje z drugiej strasznie żałuje, bo widziałam, jak to dobrze wpływało na jego rozwój.
    Na wiosnę chcemy wrócić do tematu żłobka.
    Nie długo przyjdzie zima zarazków będzie mniej, może synek przestanie tak chorować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz też mój długo nie pochodzi. .. moja ciocia też zabrała synka z przedszkola ta jak Ty swojego. I wynajęcia opiekunkę, bo tak często chorował. Rok później było już lepiej. Chyba trzylatki mają najgorszą odporność. .

      Usuń
  7. Nie ma zasady, co i jak się ułoży. Ja dałąm synka do żłobka, gdy córeczka miała 7 miesięcy. Syn chorował przez pół roku non stop, a córke nic od niego nie załapała ani razu!!! Po pół roku syn przestał chorować. Teraz córkę dałąm do żłobka i niestety będzie chorować i wiem to, choć nie jest tak jak z synkiem. Karinka była we wrześniu dwa tygodnie w żłobu, to sukces, bo Tomek nie przetrwał pierwszego tygodnia!
    Może dużym plusem jest to, że córkę dłużej karmiłam piersią i przez to miała większą odporność... Ciężko stwierdzić, bo czytając różne opinie, zawsze można się do czegoś podpasować...
    Ja bym raczej synka pozostawiła w przedszkolu, to dużo znaczy dla rozwoju i także odporności dziecka. Przez to będziesz mogła też lepiej zając się malutką, przynajmniej w okresach, gdy nie choruje synek...

    Tymczasem życzę Ci dużo siły, cierpliwości i zdrowia dla Ciebie i dla maluchów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdaje sobie sprawę ze przedszkole jest rozwijające i bardzo fajne dla dzieci i żal mi że teraz będzie miał znów przerwę. Też karmię piersią i mam nadzieje że to pomoże młodszej nie chorowac.

      My mamy musimy mieć mnóstwo sił, energii i cierpliwości by to wszystko ogarnąć!

      Usuń
  8. Ja mam w planach przedszkole od Nowego Roku i strasznie się boję tych chorób, chociaż wiem, że wcześniej czy później to i tak nas to czeka. To chyba nieunikniony element macierzyństwa :/

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...