poniedziałek, 5 października 2015

Koszmar baby blues...

Z synkiem baby blues mialam w szpitalu, na trzecią dobę. Taki kryzys to byl bardziej, moze trwal z 3 godzinki. Miałam myśli, ze sobie nie poradzę, że teraz zycie się tak zmieniło, miałam uczucie przytłoczenia, ze ta mała istotka jest ode mnie tak całkowicie zależna. Bardzo szybko to mineło, jak reką odjął jeszcze tego samego dnia.

Teraz było trochę inaczej. Gorzej. I też na trzecią dobę zaczął mi się ten podły nastrój. Sęk w tym, że na trzecią dobę wypisali mnie do domu i zmierzyć się z tym nastrojem w domu było mi ciężej.




Zaczęło się, ze wrociłam z noworodkiem do domu, a starszak z katarem po pas z przedszkola. Przeraziło mnie to i miałam czarne myśli, ze zaraz mi zarazi moje trzydniowe maleństwo. Byłam rozbita z jednej strony nie chciałam by dotykał małą, a z drugiej strony nie mogłam go odpychać. Drażniło mnie to jego chaotyczne podchodzenie do malutkiej i zbliżanie sie zbyt blisko, bałam sie bardzo, że ją zarazi,a wiadomo choroba u takiego maleństwa oznacza powrót do szpitala.

Dobił mnie nieład w mieszkaniu jaki zrobił sie blyskawicznie. Burczałam o to na męża. Miałam wrażenie, ze nic nie jest na swoim miejscu. Chciałam rzucic sie na sprzątanie, a nie mogłam, bo córeczka była ciągle na moich rękach.

Okropnie bolały mnie piersi i to było najgorsze w tym wszystkim. Kazde przystawianie to był ból nieziemski. Zaczęłam miec myśli, ze nie wykarmię małej. Ze płacze, bo pewnie jest glodna. Miałam lęki przed przystawianiem jej i bałam się, ze znowu bedzie tak bolało. Czułam się bezsilna. Miałam myśli,ze po co mi było to wszystko, skoro mam córkę, a wolałam drugiego synka. Za moment zaczynały mnie zżerać okropne wyrzuty  sumienia, ze jak mogę tak myślec, przecież czekałam na moją dziewczynkę z takim utęsknieniem i tyle przeszłam by ją mieć.

I zaczynałam płakać. Siedziałam, karmiłam i łzy leciały mi ciurkiem po twarzy.

Bo bałagan w domu.
Bo syn ma katar i zaraz sie poważniej rozchoruje.
Bo zarazi malutką.
Bo to córka, a chciałam synka.
Bo bolą mnie piersi.
Bo pewnie maleńka sie nie najada.
Bo okropnie boli rana po cesarce i nie mogę chodzić.

Wreszcie płakałam z okropnych wyrzutów sumienia, ze nie powinnam sie tak zachowywać, ani tak czuć, bo przecież mam zdrowe dziecko o ktorym tak marzyłam i mnóstwo kobiet mających problemy z płodnością mogłoby mi zazdrościć.

Czułam sie przeraźliwie samotna. W tych okropnych uczuciach.
I ciagle wybuchałam nastepnym płaczem.

Mąż chyba był w szoku co sie ze mną dzieje, ale na szczęscie stanął na wysokości zadania. Nie oceniał,ale pytał jak mi pomoc. I wspierał, pocieszał.

Po dwóch dniach mi przeszło, ale to były koszmarne i ciężkie dwa dni. Czułam sie jak w depresji, jak bez życia. Płaczliwa, samotna. Na szczęście minęło. To był chyba ten baby blues, do dzis jestem w szoku jak hormony pociążowe mogą walić na czachę.

I wstyd mi strasznie, za te rzeczy jakie wygadywałam wtedy...


12 komentarzy:

  1. Nie masz się czego wstydzić, to normalne i na pewno łatwiej te dni przetrwać w szpitalu. Czułam się podobnie, gdy wróciłam z Franiem do domu, z tego wszystkiego najgorsze są chyba wyrzuty sumienia. Dobrze, że to trwało tak krótko.

    OdpowiedzUsuń
  2. O mi to się zaczęło w szpitalu ale trwało chyba z tydzień, jak jeszcze wróciłam do domu. Patrzyłam na synka i płakałam, śpiewałam mu i płakałam no koszmar! Ważne, że miałaś wsparcie, bo to bardzo pomocne, aby wspierać a nie oceniać. Z hormonami nie wygrasz:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja miałam takie załamanie w 14 dobie w szpitalu. To był kolejny obchód na którym usłyszałam, że jeszcze dziś nie wychodzimy. Zaczęłam się obwiniać, że jestem okropną matką i nie zasługuję na dziecko, bo nie potrafiłam donosić do wyznaczonego terminu i że przeze mnie synek walczy o życie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Poród jeszcze przede mną, chociaż zbliża się wielkimi krokami. Mam nadzieję, że jeśli kryzys się pojawi, to będzie chwilowy i przejdzie jak najszybciej.

    OdpowiedzUsuń
  5. Kurczę, no te hormony to straszne są- robią z nami co chcą, prawda? Zobacz choćby po PMS :)
    A tak serio- Madziu, chyba każda z nas przechodziła coś podobnego. U jednych mocniej to przybiera na sile u innych słabiej, u jednych trwa chwilę, a u innych znacznie dłużej. Ważne, żeby wiedzieć, że to minie, ale trzymać rękę na pulsie, bo kiedy się przedłuża może być początkiem depresji poporodowej...

    Ja przy Lilce miałam podobnie- irytowało mnie zachowanie Elizy, mimo, że przecież Ona była wtedy dużo starsza od Twojego synka. Bałam się, że niedokładnie myje ręce, że przyniesie coś ze szkoły... Znam to, naprawdę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Bywało u mnie, że płakała mlodsza, płakała starsza i płakałam ja... A męża nie było, bo biegał albo do mojej umierajacej Babci, albo do swojej chorej Mamy do szpitala. Sytuacja była taka, że musiałam brać się w garść. Wtedy to starszą chyba trzeci raz w życiu sama wykąpałam, młodszą pierwsze razy też. Przeżyliśmy, ale nie wiem jak. Nie wiedziałam wcześniej, że tak potrafię. Na szczęście przez całą resztę życia jestem wygodna i leniwa.
    Wrzuć do kosza na śmieci poczucie winy, wszyscy mamy lepszy i gorszy czas, robimy błędy, czasem czujemy wbrew sobie, potrzebujemy czasu. To ludzkie, zupełnie naturalne.

    OdpowiedzUsuń
  7. Każda z nas ma prawo to takich uczuć. Ja bym się nie obwiniała. jesteś najlepszą matką dla swoich cudownych dzieci. lepiej się wypłakać i oczyścić niż miałoby się to pogłębiać. I warto prosić o pomoc. Z drugim dzieckiem jest nieco trudniej bo pierwsze też czeka na nasza milośc, troskę i zainteresowanie. A wiadomo, ze maluszek wymaga opieki 24h. Trzeba zaangażować męża. Nie ma bata, nie można brac wszystkiego na siebie.
    pzdr ciepło i trzymam kciuki aby się wszystko ułożyło...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje za tak mile slowa! Masz racje, lepiej dac ujscie lzom,niz kumulowac zle emocje.i to prwda,ze z drugim trudniej,bo jest jeszcze starsze,ktore tez potrzebuje uwagi.

      Usuń
  8. Nie martw sie. Chyba kazda mama tak miala. Troche czasu minie zanim wszystko sie "pouklada". Najwazniejsze, ze jest zdrowa I piekna. Jeszcze chwilke I wyrobicie sobie rutyne I wszystko bedzie latwiejsze.... obiecuje, ze tak bedzie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uff,jaka ulga,ze nie jestem sama! Im dalej tym bedzie latwiej, corcia rosnie , na wiosne bedzie juz konkretnym bobasem:-)

      Usuń
  9. Wiesz jak mi czasem wstyd jak sobie przypomnę głupoty które gadałam na początku ciąży i przy okazji baby blues'a :D? To normalne, choć wcale nie jest przyjemnie gdy sie to przechodzi.Teraz z synkiem tez tak mialam, choć myślałam, że przy drugim sie już to nie przydarza. Chyba nawet bylo gorzej bo jestem tu sama

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...