sobota, 28 listopada 2015

Kuli-porażka, czyli ciastka węgielki :-P

Jak wiecie raz na jakiś czas lubię zrobić coś słodkiego. Z racji tego, ze mam gazowy piekarnik bardzo rzadko cos w nim piekę, bo to ryzyk fizyk, albo sie uda albo jest taki wstyd, że klękajcie narody:-) po dwoch ciastach marchewkowych, ktore nadawały sie tylko do kosza i po dwóch piernikach na miodzie, w ktorych spód sie przypiekł, a w środku był klejący zakalec uleczyłam sie z chęci pieczenia ciast na cały 2015:-P

Jednak idą święta, naczytałam się Waszych blogów, pozazdrościłam, a że zawsze miałam ciągotki do pieczenia ciast( mimo wielu falstartów) to zamarzyłam, że upiekę ciasteczka.

Plan był ambitny. Wyszukałam w necie najprostszy przepis na ciasteczka maślane. Z takich "ktorych- nie- da-się-zepsuć". No łatwizna. Bajka. Pod przepisem mnóstwo pochwalnych opinii w stylu "cudo ciasteczka", "rozplywaja sie w ustach", "bajecznie kruchutkie", "zniknely z talerza w pół godziny", no no. 

Upiekłam. 
I co wyszło? Oto przysmak kominiarza:

Hmmm, w przepisie mieli rację,  zniknęły szybko z talerza,  ale w koszu. A tak pilnowałam by się nie spiekly,  no i...

Ha!

Pojechałam do sklepu.  Kupiłam nowe składniki no i foremki do ciasteczek które zawsze chciałam mieć. .. wyciągnęłam wnioski z porażki,  teraz miały się piec na wyższym poziomie. Z niższą temperatura.

Mąż odradzal,  ale się zaparlam: -)

Zabawa od Nowa:


Nachuchaliśmy na szczęście. ..;-)

A tu efekt...!


Są naprawdę pyszne.


Delikatnie się zrumienily, ale da się zjeść, nie walą spalenizną, ładnie pachną:-) chociaż piekly sie dwa razy tyle ile powinny i je obracałam (nie mam termoobiegu).

Kurcze.
Jestem z siebie dumna!

Idę jeścć, wszak Andrzejki! Milego wieczorka:-)

13 komentarzy:

  1. Mojemu dziecku zechciało się dzisiaj babeczek i o zgrozo pierwszy raz mi się spaliły - odkrecilam na maxa na najniższej półce :( bardzo mądrze :( tez mam gazowy piekarnik i nie potrafię go wyczuć

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak te nasze babcie sobie radziły...:-)

      Usuń
  2. Pierwsza część postu bardzo zabawna (śmiałam się w głos jak czytałam) a druga część godna podziwu, ja bym na pewno po nieudanych wypiekach nie robiła nic kolejny raz od nowa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam.,oj tam;-) przez ciernie do gwiazd!

      Usuń
  3. Oj powiem Ci, że piernik gazowy to wyzwanie. U moich rodziców jest taki, i dopóki tam mieszkałam, to nic nie piekłam. Asystowałam jedynie mamie, ale Ona miała takie wyczucie do tego piekarnika, że dawała radę. Ja bym się nie odważyła. Podziwiam za drugą próbę :) Pewnie pojechałabym po jakiegoś gotowca, ale zrobiła ciasto/deser na zimno. U mnie w lodówce właśnie chłodzi się banofee- zobaczymy, czy jest tak dobry, jak o nim piszą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli na zimno to sama chętnie zrobię jak będzie pyszne ;-) lubię ciasta na zimno, zawsze sie udadzą ;-)

      Usuń
  4. Ja mam piekarnik elektryczny, który lata świetności ma już za sobą i też zagadką jest jak go ustawić. Przeważnie daję radę choć zakalce też się zdarzają. Podziwiam, że chciało się Tobie robić ciastka jeszcze raz. Podrzuć przepis skoro dobre.
    Jeśli masz możliwość zdobycia to włóż na spód piekarnika zwykłe dachówki, przestanie palić od dołu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepisik:
      2 Szkl mąki krupczatki
      2 Żółtka
      Pół Szkl cukru pudru
      Kostka masła

      Składniki zagnieść, schować na godzinę do lodówki, po czym rozwałkować, wycinać kształty i piec w 190-200stopni na złoto, do 15min;-)

      Takie dachówki w piekarniku miała moją mama zanim nie zamieniła pieca na elektryczny;-)

      Usuń
  5. Nie przejmuj sie!!! Z czasem jakos samo wychodzi, a moze kiedys zmienisz piekarnik albo "nauczysz sie" tego gazowego. Opieprz go, moze Cie poslucha??? Ale tak porzadnie:-)
    Moge Cie pocieszyc, ze ja swoje 1-sze ciasta tez wyrzucalam, bo kiedy np. upieklam zaraz po slubie (jeszcze w prodizu, wiesz, co to jest, mloda dziewczyno?) placek cytrynowy wg przepisu z ksiazki kucharskiej, to wyszedl typowy zakalec. Cieply dalo sie ugryzc, ale potem...fe! A dzis wszyscy chwala moje wypieki. Praktyka, doswiadczenie czynią mistrza, zobaczysz!!!
    A Marta znowu chlodzi jakies pysznosci - bedzie mi zwracac za nowe spdnie, bo juz niedlugo w nic nie wejde!!!
    Pozdrawiam, kobitki:-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak wiem co to prodiż, moja mama piekła w nim ciasta;-) no jestem' 81rocznik,więc takie czasy też pamiętam. Wiem,że wszystko jest kwestią wyczucia sprzętu, ale.....jak się któryś spalony zakalec wyciąga to można stracić serce, dlatego preferuję ciasta na zimno;-)

      Usuń
    2. Ach, prodiż... Doskonale pamiętam ten u mojej babci- fascynowała mnie ta "maszyna" :) U nas wszystko się w nim robiło- łącznie właśnie z pieczeniem ciast.

      Co do ciasta z lodówki... No powiem Wam, że szału nie było- to tak na pocieszenie :) Na szczęście mam całą zamrażarkę truskawek, także jakiś serniczek truskawkowy na zimno... Czemu by nie :) Ale to za jakiś czas, bo Iza, uwierz mi, ilość spodni w które wchodzę bez wciągania powietrza, drastycznie się kurczy. Trzeba się w końcu z tym żarciem opanować- to znaczy ja muszę się zdecydowanie opanować :) Ty może masz silniejszą wolę ode mnie.
      Buźka Dziewczyny :*

      Usuń
  6. U mnie całkiem spora część kulinarnych eksperymentów kończy się podobnie ;) Jedyne ciastka, jakich nigdy nie schrzaniłam, to owsiane - bo tak proste, że chyba nawet dziecko by je upiekło ;) Czasami trzeba coś najpierw zepsuć, żeby potem mogło wyjść dobre :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...