środa, 9 grudnia 2015

Brak mi przyjaciółki.

Właśnie... dlaczego zaczęłam pisać bloga. 
Ha! Palnę na wejściu, że brakowało mi bratniej duszy, koleżanek, kogoś z kim mogłabym dzielić się problemami związanymi z dzieckiem, życiem. Brakowało mi kogoś komu mogłabym się zwierzyc. Nauczona doświadczeniem w życiu realnym trochę boję się tak do końca zaufać. Koleżanki są, tez w pracy... Ale to powierzchowne raczej znajomości, nie nazwałbym ich przyjaciółkami. Inne przyjaźnie się skończyły, kiedy skończyła się szkoła,  studia,  każdy poszedł w swoją stronę. Pewnego dnia obudziłam się z przeswiadczeniem,  że nie mam z kim za bardzo wyskoczyć na babskie plotki, zakupy, do kina... z którą mogłabym się odchudzać.,wstyd, no trochę mi wstyd. Pisałam o tym <tu równo rok temu> Trochę czuję się jak dzikus,  bo każda ma pełno koleżanek,  a ja? 

Blog mi daje tą namiastkę, poznałam tu trochę wspanialych dziewczyn, niesamowitych mam. Takich, z którymi chciałabym się spotkać tak normalnie,  zwyczajnie. Ten wirtualny kontakt jest dla mnie fajny i ważny, daje mi ten żeński, kobiecy pierwiastek w życiu. Szkoda, ze nie mam siostry...

Brakuje mi tego żeńskiego głosu blisko mnie.  Podświadomie marzę o kobiecie, przyjaciółce takiej na dobre i na złe,  takiej jak z książek,  z filmów.  Czy to realne? A może to tylko mrzonki? Coś nierealnego? No bo gdzie ja taką osobę spotkam? Studia dawno za mną, mówią ze jak ktoś na studiach nie znajdzie męża, to później kiepsko, może z przyjaźnią też tak jest?

Nie to że zrzedzę (no dobra trochę):)) ale pięknie by było gdyby udało mi się w zyciu spotkać na swojej drodze przyjaciółkę, bratnia duszę, babkę, która będzie grać ze mną w jednej drużynie ;-) tak duzo chcę?  No gdyby jeszcze mogła mieć męża, dzieci, to byłoby cudownie;-) 

A Wy macie w życiu taką przyjaźń prawdziwą?

Źródło

39 komentarzy:

  1. Dobrze rozumiem co piszesz.Bo po urodzeniu corki kontakty sie skurczyly mam jedna przyjaciolke ktora widze raz na miesiac?? Ale jak sie widzimy nie umiemy sie nagadac,na duzo przyjazniach sie zawiodla ze wole tak jak jest niz przyjazn na sile i tylko dla zysku.

    Jak chcesz to mozesz chetnie na fb sie do mnie odezwac a moze fajnie sie bedzie gadac;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie mam fejsa, bo tak mało znajomych, ze trochę wstyd założyć, ze taka garstka będzie, a inni mają pełno:-P

      Też to prawda,ze założenie rodziny weryfikuje znajomych.myślę,że często ma się znajomych jak łączy wspólną pasja czy spędzanie wolnego czasu, wspólne problemy,może dlatego na studiach miałam pelno znajomych...teraz studia dawno z mną i znajomi poznikali z mojego życia.

      Usuń
  2. Nie jesteś sama odkąd mam dzieci wszystkie koleżanki się rozpłyneły. Najlpsza przyjaciółka poznała faceta i zmieniły się jej priorytety. Jestem sama jak palec , nie mam się komu wygadać czy zawierzyć. Smutne ale prawdziwe , również chciała bym spotkać przyjaciółkę na całe życie ale mam wrażenie że ludzie teraz brną przed siebie i nie mają czasu na prawdziwą przyjaźń...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam ten sam problem. Też nie mam z kim gdzieś wyskoczyć, brak czasu to jedno,a jak miesiąc temu udało mi się wyjść do kina na wieczorny seans to szłam....sama. trochę głupio,ale naliczylam kilka osób,które też były same;) od razu zrobiło mi się raźniej: )

      Usuń
  3. Mam jedną, od dziecięcych lat się przyjaźnimy i chociaż nie mamy już tyle czasu na częste odwiedziny to i tak zawsze o sobie pamiętamy :)
    Mam jeszcze dwie siostry, bez których nie wyobrażam sobie życia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak czytam ten wpis to jedno słowo ciśnie mi się na usta: SZCZĘŚCIARA !:)

      Usuń
  4. Taak, miałam, ale za każdym razem dostawałam przysłowiowy sztylet w plecy. Teraz mam jedną zaufaną przyjaciółkę, z którą mogę rozmawiać o wszystkim i niczym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, ze masz swoją przyjaciółkę. Prawdziwa przyjaźń to skarb! No a nóż w plecy to na oddzielny wpis się nadaje...

      Usuń
  5. niestety czasy mamy takie że ludzie sa trochę zagubieni trochę aspełeczni pragną mieć bratnie dusze ale nie ufają. bo najlepsze nawet relacje potrafi zniszczuć zazdrość i zawiść nawet o pierdoły typu leosza praca, mąż, wczasy za granią a zwierzenie wykorzystwać przeciwko drugiej osobie - stąd brak relacji. przykre ale prawdziwe.

    rozumiem co czujesz bo chyba każdy z nas pragnie tego samego. ja z tym "problemem" poradzilam sobie tak. od problemów życiowych mam prawnika, od zwierzeń i wypłakiwania w rękaw psychologa. a takich koleżanek koleżaneczek do plot kawy i gadania o pierdołach - milion. w pracy est wesoło moża pożartować, z sąsiadkami spotykam się przy kawie i tradycyjne ploty trzymam się zasady - koleżanek nie angażuję w problemy osobiste i życiowe sprawy - wtedy relacje są czyste i nie ma niesmaku w razie jakiegoś konfliktu. tym bliższym - relacje daję bardziej zażyłe tym dalszym - kontakt mniej zażyły. w razie utraty jakiejś koleżanki żal mniejszy. mam kilka takich naprawdę mega zyczliwych osób bardziej zaufanych - wtedy mogę się bardzie otwordzyc i wzajemnie sobie pomagamy.

    nigdy nie ma czystych krystalicznych relacji w tym świecie. wszystko to jest niestety układ. transakcja wiązana. tym ci cos ja to tobie coś.

    przwdziwe szczere relacje umarły dawno temu. a może nigdy nie istniały.


    szkoda że nie mieszkasz bliżej. poszlybysmy poszaleć na podwórkowej siłowni. kino tez jest ;)))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, też bym chciała! Niestety mam pecha,ze tyle fajnych babeczek mieszka daleko ode mnie.

      Też mam wrażenie że kiedyś było łatwiej o taką dobra relację, teraz bardziej się patrzy czy się coś opłaca czy nie. Kiedyś czytałam taki tekst, ze przyjaźń to jedynie zbieżność interesów. To duże uproszczenie, ale coś w tym jest.

      Też człowiek się trochę boi zaufać i wpuszczać kogoś bardziej do swojego życia. Nie wiem, czy odwazylabym się, kiedyś byłam bardziej ufna, chyba.

      Też często zazdrość ludzi dzieli,.szczególnie chyba kobiety. Bo ta ładniejsza, szczuplejsza, ma fajniejszego faceta, lepsza pracę, duży dom, to wkrada się zawiść. Bez sensu to. Część osób wybiera sobie na znajomych ludzi, na tle których może błyszczeć,bo wtedy czują się dowartosciowani. I tacy ludzie tych znajomych często mają. Temat rzeka.

      U mnie obecnie wsparciem jest rodzina,jakie te kontakty z mamą bym nie miała,to jednak wiem, że.mi pomoże i mogę na nią liczyć. Jednak wiadomo, nie otworzę się przed nią, nie potrafię.

      Usuń
  6. Ja uważam że mam dużo przyjaciół. Ale myślę, że to też kwestia zmiany definicji. Przyjaciel to nie jest dla mnie ktoś, z kim rozmawiam o wszystkim ale ktoś, kto dobrze mi życzy i w razie czego mogę na niego liczyć (i odwrotnie, on może liczyć na mnie). Przyjaciela od gadania o wszystkim i powierzania sekretów mam jednego- to mój mąż;)
    No ale niestety z wyjściami na kawę to zawsze jest problem, bo każdy ma już rodzinę, dzieci, które chorują, pracę itd... Zostają telefony, sms-y i maile w większości:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, ze masz sporo bliskich osób wokół siebie.
      Mój mąż też mi jest najbliższy,no ale to facet i wiele rzeczy po prostu nie kuma;-)

      Usuń
    2. A to jest bardzo fajna definicja przyjaciela. Podoba mi się takie myślenie.
      A facet, racja. Może być mega bliski i wtedy nic tylko się cieszyć, ale On do końca nie zrozumie pewnych rzeczy :) Podobnie pewnie jak my nie zrozumiemy pewnych Ich problemów.

      Usuń
  7. Madziu... Pamiętam tamten wpis. U mnie nic się od tamtej pory nie zmieniło. Poza dziewczynami z blogów, jestem tu sama jak palec. Mam bratową, mam koleżanki, ale przyjaciółki- nie. I też czasem mi jej brakuje. Ale... Po tylu razach kiedy dość mocno się sparzyłam, chyba nie mam ani odwagi, ani chęci próbować. W Mamie mam prawdziwą przyjaciółkę, choć zdarza nam się nie zgadzać ze sobą i ostro ścierać. Ale mama to mama... Nie pogadam z Nią o seksie na przykład. Czasami też nie chcę Jej martwić, bo wiem, że wszystko mocno przeżywa.
    Szkoda, że tych blogowych relacji nie da przenieść się do reala, prawda? :)
    Buziaki.

    Ps. Ja też dlatego zaczęłam pisać między innymi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja wczoraj dodaje tego posta i przyppmnialo mi się ze już podobny pisałam szukam, a tam taki sam rowniotko sprzed roku. Też się niewiele zmieniło. Ech,niestety. Fajnie,ze jest blog,to można sobie pogadać;) szkoda,ze nie można się spotkać,bo dzieli odległość. Jak pisałam, wszystkie fajne kobietki muszą mieszkać tak daleko.

      Co do mamy, owszem, pomoże mi,mogę na nich liczyć,ale tez się jej nie zwierzę,o seksie nie pogadamy,też nie chcę jej angażować w swoje sprawy,bo później będzie gadać. Zresztą mama to mama nigdy nie potrafiłam jej traktować jak przyjaciółkę,bo to matka.a matka to matka dla mnie, relacja jest inna.

      Szkoda mi, ze moja szwagierka jest zupełnie inna niż ja, tak różna.ze niezbyt potrafimy się dogadać. Nadaje na różnych falach i jest bardzo zamknięta w sobie. A szkoda.

      Usuń
    2. Moja szwagierka i bratowa mojego męża to w ogóle kosmos... Jesteśmy tak skrajnie różne, że w tym życiu nie ma szans na taką zażyłość. A moja bratowa? Nie ufam Jej po prostu. Myślę, że jest zazdrosna i raczej dobrze mi nie życzy. Przykro to pisać, ale tak właśnie jest. I ja mam ten sam problem z odległością- niby nie koniec świata, ale nie zadzwonię i nie powiem: Magda, może kawa za godzinkę? Albo spacer z dziećmi w parku :)
      A szkoda.

      Usuń
    3. Fajnie by było...taki spacer lub kawka.
      Ale...liczę, ze kiedyś w Zakopcu się spotkamy, jeśli nie na szlaku, to w schronie lub w knajpie góralskiej na grzancu ^^

      Usuń
    4. Hihi, my za cienkie leszcze jesteśmy na chodzenie z Wami po górach :) Chyba, że nas ta gdzieś miniecie w drodze na Orlą :)
      Ale w schronisku- oj byłoby cudnie!

      Usuń
  8. Niestety mam podobnie, z najlepszą koleżanka z liceum widuje się raz na rok bo mieszka daleko. Na szczęście mam jeszcze 3 szwagierki :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to masz fajnie, trzy szwagierki;) zazdroszczę ;) ja mam jedną na razie i tak sobie się nam gada,bo jest bardzo zamknięta w sobie, chociaż miałyśmy też lepsze dni;)

      Usuń
  9. Ja mam kilka przyjaciółek od wielu lat, niestety drogi nam się rozeszły i mieszkamy daleko od siebie. Oczywiście kontakt mamy na bieżąco telefoniczno-internetowy, ale to nie to samo.
    Też nie mam za bardzo z kim wyskoczyć do kina, na fitness, czy na ploteczki. Brakuje mi strasznie tych moich dziewczyn.
    Coś w tym jest, że z biegiem czasu przyjaźnie zawiązuje się trudniej.
    Aczkolwiek, nie ma reguły. Ja męża na studiach nie znalazłam. Fakt, że poznaliśmy się w liceum, ale przez lata nie było w planach tego, co jest ;)
    A moja mama miała kilka przyjaciółek ze studiów, z którymi dzisiaj wysyłają sobie tylko życzenia na święta.
    Za to parę lat temu zaprzyjaźniła się ze swoją sąsiadką.
    Nigdy nie jest za późno, żeby znaleźć bratnią duszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja mama też całkiem niedawno bardziej zbliżyła się z sąsiadką z piętra, z którą mieszkają w jednym bloku szmaaaaaat czasu, także... Może jest i dla nas nadzieja :)Chociaż- u mnie na razie się nie zapowiada. Jeśli chodzi o sąsiadki :)

      Usuń
    2. U mnie też, sami seniorzy mieszkają.

      Usuń
  10. Muszę CI się przyznać, że też zaczęłam pisać bloga bo jest to dla mnie odskocznia. Nie wiem czemu ale sprawia mi to przyjemność.
    Jednak jest taka jedna osoba, której mogę powiedzieć dosłownie wszystko tak już od zerówki jej wszystko mówię :)

    pozdrawiam i zapraszam do mnie

    OdpowiedzUsuń
  11. Muszę CI się przyznać, że też zaczęłam pisać bloga bo jest to dla mnie odskocznia. Nie wiem czemu ale sprawia mi to przyjemność.
    Jednak jest taka jedna osoba, której mogę powiedzieć dosłownie wszystko tak już od zerówki jej wszystko mówię :)

    pozdrawiam i zapraszam do mnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z przyjemnością zajrzę do Ciebie. Fajnie, ze masz taką bliską przyjaciółkę, też bym tak chciała!

      Usuń
  12. U mnie wszystkie przyjaźnie, które swego czasu wydawały się właśnie takie "jedyne" i "prawdziwe", albo zawiodły i rozczarowały mnie na całej linii, albo wygasły samoistnie, umarły "śmiercią naturalną". Teraz spotykam te osoby czasami, przelotnie - i bardzo wyraźnie widzę, że absolutnie nic nas już nie łączy, mamy całkiem inne podejście do wielu spraw i zupełnie odmienne życiowe priorytety. A siostrę niby mam, lecz nigdy nie byłyśmy sobie szczególnie bliskie i każda z nas chodziła raczej własnymi ścieżkami. Także mnie też brakuje takiej bratniej duszy i kontakty wirtualne w pewnym sensie stanowią dla mnie "rekompensatę" tego stanu rzeczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najgorzej gdy taka przyjazn właśnie trwa to wydaje się nam,ze jest to taka przyjazn na całe życie i nie do rozdarcia. Widzę, że i u Ciebie życie zweryfikowalo znajomości. ..chyba też ludzie się zmieniają i to ze kiedyś coś łączyło nie znaczy że łączyć będzie za kilka lat...

      Dobrze ze jest Internet,zawsze to jakaś namiastka ;-)

      Usuń
  13. Kiedyś wydawało mi się, że mam przyjaciółki. A potem przyszło życie, praca etc. Powoli staram się zbudować nowe relacje, ale czas pokaże czy się uda. Rozumiem Twój żal, czasem potrzeba kogoś do wyjścia na babskie plotki, przedyskutowania problemu "po kobiecemu".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, chciałoby się wyjść, ale nie ma z kim. A szkoda. Mam nadzieję, że przyszły rok to zmieni choć trochę ;)

      Usuń
  14. Jak tylko zobaczyłam ten post to pomyślałam, że kupę wpisów wzięło gdzieś, bo jako nowy wyświetla się jakiś stary. ;) Ale poczytałam i już wiem o co chodzi.
    Spójrz na przyjaźń z innej strony - to zobowiązanie, nie zawsze wygodne, przyjemne (jak każda relacja w życiu). Czasochłonna.
    Czasem cudze problemy i zmartwienia są trudniejsze niż własne (wiesz, że nie możesz nic z tym zrobić).
    Podsumowując przyjaźń owszem fajna jest, ale to nie taki miód.
    U mnie od Twojego ostatniego posta o tej tematyce niewiele się zmieniło, może ktoś i doszedł do bliskich relacji, ale ogólnie ludzi w okół mi nie brakuje.
    PS. Będąc w małżeństwie czy w związku trudno o wielką, szczerą przyjaźń - np. ja nie trawie narzeczonego dobrej, bliskiej mi dziewczyny (uczucie antipatii jak najbardziej odwzajemnione, ale nigdy nie eskalowane). Uważam, że lepiej, że ostatnio trochę rozluźniłyśmy kontakty, niż na siłę się przyjaźnić, bo albo powiedziałabym za dużo, albo męczył gryząc się w język.
    No i jest jedną rzecz też trudna w dorosłej przyjaźni. Przyjaźnicie się z parą, małżeństwem, a ona ma kryzys lub się rozchodzi, a każde dalej się z Wami przyjaźni, no i gada na to drugie...
    W dorosłym życiu przyjaźń ma dużo haczyków i gwiazdek drobnym drukiem.

    OdpowiedzUsuń
  15. Jak tylko zobaczyłam ten post to pomyślałam, że kupę wpisów wzięło gdzieś, bo jako nowy wyświetla się jakiś stary. ;) Ale poczytałam i już wiem o co chodzi.
    Spójrz na przyjaźń z innej strony - to zobowiązanie, nie zawsze wygodne, przyjemne (jak każda relacja w życiu). Czasochłonna.
    Czasem cudze problemy i zmartwienia są trudniejsze niż własne (wiesz, że nie możesz nic z tym zrobić).
    Podsumowując przyjaźń owszem fajna jest, ale to nie taki miód.
    U mnie od Twojego ostatniego posta o tej tematyce niewiele się zmieniło, może ktoś i doszedł do bliskich relacji, ale ogólnie ludzi w okół mi nie brakuje.
    PS. Będąc w małżeństwie czy w związku trudno o wielką, szczerą przyjaźń - np. ja nie trawie narzeczonego dobrej, bliskiej mi dziewczyny (uczucie antipatii jak najbardziej odwzajemnione, ale nigdy nie eskalowane). Uważam, że lepiej, że ostatnio trochę rozluźniłyśmy kontakty, niż na siłę się przyjaźnić, bo albo powiedziałabym za dużo, albo męczył gryząc się w język.
    No i jest jedną rzecz też trudna w dorosłej przyjaźni. Przyjaźnicie się z parą, małżeństwem, a ona ma kryzys lub się rozchodzi, a każde dalej się z Wami przyjaźni, no i gada na to drugie...
    W dorosłym życiu przyjaźń ma dużo haczyków i gwiazdek drobnym drukiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ważną kwestie poruszasz, partnerów koleżanek. Fakt, nie da się każdego lubić i wtedy juz się robi kwas.bo jednak dla koleżanki, przyjaciółki zawsze jej życiowy wybranek będzie wazniejszy. I to normalne w sumie. A przy rozpadzie związków. ... też nie wiadomo jak się zachować i po której ze stron opowiedzieć.

      Chyba przyjaźnie w liceum czy nawet na studiach są jakieś prostsze w obsłudze, tam problemy o których piszesz w zasadzie nie istnieją.

      Usuń
  16. No to tak jak ja. Wszystkie bliskie kolezanki (bo prawdziwej przyjaciolki to chyba nigdy nie mialam) zostawilam w Polsce. Tutaj mam malutkie grono bardzo dalekich znajomych, takich raz na ruski rok i z doskoku.

    Bloga zaczelam pisac troche z checi zachowania wspomnien z czasow kiedy moje dzieci sa takie male i pocieszne, ale tez gdzies podswiadomie brakowalo mi mozliwosci wygadania sie, ponarzekania na meza i caly swiat. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O czyli podobnie jak ja, takie swoje miejsce,gdzie można się wygadać, i pochwalić i ponarzekać. I też miejsce pięknych wspomnień. ..

      Usuń
  17. Pamietam Twoj poprzedni wpis na temat przyjazni, pod ktorym napisalam komentarz o swojej szkolnej przyjaciolce, takiej jedynej, takiej od serca. Mieszkamy jednak daleko od siebie. Dzwonimy, piszemy, ale rzadko sie widujemy. Szkoda!!!
    Piszesz, ze czujesz sie jak dzikus, bo nie masz przyjaciolki, a inni maja ich pełno. Wcale tak nie jest. Nie wszyscy mają pelno kolezanek. Dziewczyny powyzej tez napisaly, ze są same pod tym wzgledem. Ja tez nie mam blisko siebie kogos takiego zaufanego, z kim moglabym pogadac od serca, spotkac sie, poplotkowac. Nie jestem wylewna, nie kazdemu lubie mowic o sobie. Zawsze zaluje, ze nie mozna sie spotkac z Wami, Dziewuszki z blogow:-))) Fajnie byloby pojsc razem na kawe i pogadac o dzieciach (to nic, ze moje juz duze), o ciuchach, diecie, ciastach i nawet o seksie! Zeby sobie ponarzekac na slubnych, pokurwowac czasem:-))) Musi wystarczyc nam kawa na stoliku, ale u kazdej w domu z osobna:-) Dobrze chociaz, ze nastaly takie czasy, ze mozemy choc tak "pogadac", na blogach, prawda?
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chociaż tu można,prawda. Cieszę się i z tego! Może jednak dałoby się kiedyś spotkać ;) są takie blogowe spotkania, widziałam na innych blogach. Ale to bardziej jakieś nudy, konferencje, odczyty, a ja bym wolała wyskoczyć na kawkę i coś mocniejszego ^^ nie czuć w Twoich słowach, ze jesteś starsza, bardziej jakby rowiesnica, ja też nie mam juz 20 lat,ale reprezentuje piękny rocznik' 81(Marta W o ile mnie pamięć nie myli też jest mój rocznik).

      I jak tak patrzę,to faktycznie nie jestem sama z tym brakiem serdecznych koleżanek, przyjaciółek.

      Trochę żart losu, na studiach miałam mnóstwo, a teraz...hmmm...

      Usuń
  18. To wiele i niewiele zarazem :)
    To normalne, że chcesz znaleźć bratnią duszę, tylko szkoda, że tak ciężko o to w obecnych czasach :(
    Ja już kilka razy się przejechałam, ale taki mam też charakter, strasznie szybko ufam komuś a potem się okazuję, że trochę naiwnie.. Wnioski wyciągam i staram się zwiększać dystans.. Mam jedną prawdziwą przyjaciółkę, tylko strasznie rzadko nam dane się spotykać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie ciężko się spotkać jak się nie mieszka w tym samym mieście, a wiadomo że każdy ma też swoje życie, swoje obowiązki i sprawy. Ale najważniejsze, ze masz taka bliską osobę;-)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...