piątek, 4 grudnia 2015

Kur...

Nie mam nic dla siebie. Każdy mój dzień jest taki podobny... a dużo nie chcę, po prostu strasznie zamarzylam, że pójdę sobie na wieczorny seans do kina, ale w tym zas*anym kinie w moim mieście tych  filmów nie grają, na których mi zależało,  a tak się podjarałam, a tu figa. Jestem wkurzona.

Do tego jak wyjeżdżam gdzieś z domu (na zakupy, hahaha) to zawsze zabieram starszaka że sobą, a mąż zostaje z córcią. I kurcze prawie zawsze jak wracam, (a uwierzcie robię te zakupy z językiem na brodzie i nie zamulam, nie ma mnie max godzinę, najczęściej 45min i jestem z powrotem) mała ryczy lub marudzi. No kuśwa. 

Na wejściu słyszę, że mała jest złośliwa i swojego biednego tatę stresuje! Fakt mała ma charakterek i potrafi być wymagajaca, ale do diaska zostawiam ją nakarmiona, przewiniętą. Dziś nie było nas pół godziny, bo pojechałam do Jyska po świecznik. No i wracam, a Malutka popłakuje, a zostawiłam ją śpiącą w bujaczku jak wychodziłam. A może ona czuje, że mama wychodzi? Czy faceci mają dwie lewe ręce do takich maluchów czy co? 

PS. Mam nadzieję, że chociaż Zmierzch uda mi się w niedzielę obejrzeć. Może to kicz,ale bardzo lubię całą Sagę:-) I film i książki. Brak mi tego romantyzmu czasami... taka proza życia jest czasem przytłaczająca... :-(

34 komentarze:

  1. Uwielbiam;) jak ja jade z corka na zakupy jest okey, prosze meza jedz z Laura ja sobie odpoczne to naraz po 1.wszystko trwa.dluzej,2. Laura sie nudzi szkoda ze ze mma sie nie nudzi i ze mma wszystko trwa krocej;) ci mezczyzni

    OdpowiedzUsuń
  2. Ps.tez patrzalam kilka dni temu na zmierzch czytalam ksiazke moze bajka ale fajnie zobaczyc ten romantyzm )hahah

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam. Ta opowieść ma to coś! Magia. Dla mnie ta książka to trochę odskocznia i inny świat, wiem, że nie jest to wybitna literatura, ale w tym przypadku mi nie przeszkadza. ..;)

      A film obejrzę;) po raz któryś ;))

      Usuń
  3. To ja mam anioła męża:p zawsze chetnie zostaje z Kubą, a on sam woli sie bawić z tatą. Jak był mały to było to samo. Wiem jakie to trudne tkwić wciąż w rutynie i nie mieć czasu dla siebie, dlatego szkoda bardzo, ze nie masz takiego potrzebnego oparcia. Może wrzut na głęboką wodę i zostawienie również starszaka i to na minimum dwie godziny? Malutka na pewno nie ucierpi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest karmiona piersią, nie zaryzykuje pozostawienia jej na tak długo. Ze starszym zostaje chętnie i nie ma problemu.

      Usuń
  4. Lubię Zmierzch, bardzo przyjemnie mi się to ogląda :)
    Do kina chciałabym iść na "Listy Do M 2", może się uda wyskoczyć z mężem na randkę :)
    A z facetami to wiadomo jak jest ... :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też bardzo lubię: ) a faceci są z innej bajki dosłownie: )

      Idźcie koniecznie do kina,jak tylko macie możliwość. Mąż i żona też muszą mieć trochę czasu dla siebie

      Usuń
  5. Ech, jest, jest... Lila już mi z tego absorbującego okresu wyrosła, ale pamiętam doskonale.
    Zmierzch też bardzo lubię!
    Madziu... Głowa do góry. Jesteś na pewno zmęczona, troszkę znudzona, niedługo będzie lepszy dzień :* A czas naprawdę szybko leci. Zobacz, jak te nasze trzylatki szybko nam wyrosły, i jacy teraz z Nich fajni kompani :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak,3latki to już takie fajne, rozgarniete dzieci, chociaż też jeszcze mają swoje fochy i ryk o byle co. Ale to ten wiek,ze już można wynegocjować to i owo;)

      A Zmierzch......jutro oglądam i nie ma innej opcji!

      Usuń
    2. Oj tak... U nas teraz na tapecie jest ryk plus rzucanie się na panele- w celu dodania dramaturgii całej sytuacji... Bywa "wesoło" :)

      Usuń
    3. Mój też się rzuca na podłogę. ... widać też lubi teatralne gesty;-))

      Usuń
  6. To ja dokończę za Ciebie: ... wa. Też mam takie momenty:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od razu lepiej na sercu,ze sama nie jestem.....ale damy radę i jeszcze trochę a będziemy odcinać kupony ^^

      Usuń
  7. Ja czasem zostawiam malucha z premedytacją i mam nadzieję, że da tacie w kość. Gdy się żali to mówię, że to normalne i mi też tak robi. Niech sobie nie myśli, że ja mam samą słodycz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe,kojarzą został jak byłam u dentysty to miał stereo-mała się darła i starszy tez;-)

      Jak wróciłam do domu,to powiedział,że mnie podziwia jak daje radę z obiegiem i nie zwariuje:-P

      Usuń
  8. chyba każda z nas ma takie momenty. Ale nie poddawaj się! Będzie dobrze. A mąż niech sobie radzi. Nie przyzwyczajaj go do tego, że zawsze jesteś. To również jego dzieci, niech sobie radzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie momenty się pojawiają,niestety.

      Dokładnie,nie mogę być niezastąpiona, chociaż ze starszym sobie dobrze radzi-jak byłam w ciąży w szpitalu,to ogarnial niezłe. Z malutka gorzej,ale to też ze względu na to, ze nie ma cycka z ciepłym mlekiem jak mówi;-)

      Usuń
  9. Współczuję! Ciężko czasem zadbać o siebie, a to przecież takie potrzebne i ważne...

    Może spróbuj ją zostawić taką rozkrzyczaną, z pełną pieluchą, obiadem do przygotowania i starszakiem, który będzie dopełniał tę symfoniczną orkiestrę... Nie mówię, że zaraz na długo bardzo, ale w takich, że tak powiem... trudnych warunkach;) Bo tak to mąż zostaje z ululaną maleńką, wykorzystuje czas spokoju, gdy Ty jesteś z małym poza domem, a jak wracasz to masz Sajgon. A tak... będzie coś na kształt terapii szokowej dla męża i nowe doświadczenie dla maluchów.

    Ja myślę, że większość ludzi (tak, tak... w tym mężczyzn też;p) dorasta do pewnych ról jeśli da im się (albo wciśnie na siłę;p) szansę. Tylko jedni robią to szybciej inni wolniej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chyba za miękka jestem,no i starszy jak starszy,ale małej jeszcze nie mogłabym tak zostawić, zwyczajnie żal by mi jej było jakby miała płakać. Ale to tak jest z facetami, ze myślą ze jak żona w domu "siedzi" to ma na wszystko czas i hajlajf. Z jednym maluchem to jeszcze,ale z dwójką to czasami ciężko coś zrobić (podziwiam mamy,które mają dzieci rok po roku!)

      Masz rację,że facet taki jest jak kobieta sobie pozwoli.

      Mój dziadek przy pierwszej żonie nie robił w domu NIC dosłownie...a jak owdowial i ożenił się po raz drugi to nagle okazało się,ze naczynia zmyć potrafi i ziemniaki obierze....

      Usuń
    2. Tak, tak, to niesamowite, że można się nagadać, tłumaczyć, gardło sobie zedrzeć i nic to nie daje. Facet niewzruszony. A "wystarczy" zmienić swoje zachowanie i w mig się dostosowują. Z Twoim dziadkiem tak było jak z tatą mojej przyjaciółki. Przy pierwszej żonie (łagodnej, wspierającej) choleryk i dyktator, przy drugiej (furiatce, twardzielce) anioł, baranek do rany przyłóż. Ech... życie.

      Usuń
  10. Jak to się mówi, pić pier*olić nie przejmować, bieda sama musi pofoglować :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nie znam;)
      Hoho,na picie to ja sobie jeszcze muszę poczekać. ..

      Usuń
  11. Mnie w trudnych chwilach ratuje... Tesco e-zakupy :p z dwójką dzieci jest trudno, ale po jakimś czasie się układa, trzeba tylko sobie odpuścić. Nie da się ogarnąć dzieco, domu, siebie, obiadu, realizować pasji, pracować, uczyć się na raz. Można wiele, ale powolutku.
    Każde dziecko jest inne, i tata, i mama muszą nauczyć życia we czworo. Jest dobrze, ale będzie pięknie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. E tesco?;) no ale człowiek czasami chcę wyjść z domu,odetchnąć.haha,dla mnie ostatnio takie wyjście na zakupy to odpoczynek! Jak można upaść...ze zakupy stają się elementem rozrywki. Na razie o innych rozrywkach Nie marzę...

      No jest trochę trudno,chociaż też nie jestem zaskoczona,bo wiedziałam na co się decyduje. Tak sobie chcę ponarzekać..

      Usuń
    2. Ja zaczęłam pracować w przychodni, bo to moja ucieczka, ale i pasja. Szydelkowanie też mam.dla siebie. Dzieci chyba zadbane są, ale w domu wiecznie bałagan, a ja nie wyglądam tak jak bym chciała, ale pracuję nad tym. Nad porządkiem tez pracuję, ale nie wychodzi ;). Czasem wkurza się, ale ogólnie staram się pamiętać jak szczęśliwa jestem. ;)
      To co nas wkurza to szczegóły. Rozumiem o czym piszesz, przerabiałam to, ale potem jest łatwiej. Pozdrowionka dla Ciebie!

      Usuń
    3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  12. Dzieci chyba podświadomie wyczuwają, gdy Mamy wychodzą na chwilę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może,chyba mają jakiś radar;-)

      Usuń
  13. Tak, samo zycie. Skad ja to znam??? Oj, nie raz jeszcze bedziesz "kurwowac", takie to nasze zycie, matek-Polek! Dzieci jakby wyczuwaly, a faceci nie potrafia/ nie chca/nie umieja/albo udaja, ze nie radza sobie. Zycze Ci duuuuuuuuuuzo cierpliwosci, jeszcze nie raz, nie dwa bedzie Ci ona potrzebna:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój lubi dzieci,ze starszakiem dobrze daje radę,ale jak sięgnę pamięcią jak synuś był malutki,to też.ponosić,okej,przewinąć okej,ale zostać na godzinę to koniec. Raz poszłam do sklepu na niecałą godzinę,to jak wróciłam to ślubny zapowiedział, że on już na tak długo nie zostaje,bo on....nie ma cyckow z mlekiem a inaczej dziecka nie da się uspokoić. Uhhh

      Za to jak mała będzie większa to już nie będę się cackac.

      Najgorzej,ze w tym wszystkim ma wsparcie mamusi,która mówi,że ona sobie sama zawsze ze wszystkim dawała radę.

      Usuń
  14. zacznę od końca - zmierzchu nie oglądałam/nie czytałam - ale zamierzam nadrobić - na razie SPRÓBUJĘ obejrzeć film :)
    u nas od ostatniego szczepienia tak się synkowi poprzestawiało, że daje w d**ę na całej linii. Totalna niewyróbka. Zrobienie zakupów graniczy z cudem. Idę po masło, wracam z mąką - bo z tego stresu i płaczu już sama nie wiem po co przyszłam... :)
    W kwestii "tatusiowej opieki" to mój A. jest mistrzem - u niego Aronek jak aniołek - u mnie czasem krzyki, że szkoda gadać :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zmierzch polecam,ale oczywiście oglądać od pierwszej części,bo teraz jutro leci czwarta;)

      Współczuję, też masz na razie cięższy okres.no ale z każdym dniem, miesiącem będzie łatwiej,maluchy dorastają i wyrosną nam z tego trudnego okresu;)

      Usuń
  15. Ja kiedyś Bąbla nie odstępowałam nawet na krok i dosłownie bałam się go zostawić z Mężem, bo przypuszczałam, że sobie chłop może sam nie poradzić. Ale w końcu się zbuntowałam, umówiłam na kawę z koleżanką, wyszłam na kilka godzin i rzuciłam go na głęboką wodę ;) Czasami tak trzeba, żeby nie zwariować :)

    OdpowiedzUsuń
  16. a ja ostatnio zostawiam swoich chłopaków na 4 dni i dali radę :)
    http://www.alexanderkowo.pl

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...