wtorek, 19 stycznia 2016

Burdel, syf, i granice wytrzymałości.

Burdel.
Mam dość.
Sprzątanie raz w tygodniu to zdecydowanie za rzadko. Odkurzanie i mycie podłóg raz w tygodniu to za mało. Tylko jak to przetłumaczyć mojemu mężowi? Sprzątanie to ostatnia rzecz jaką chce się mu robić... kłótnie w naszym domu są w zasadzie tylko o to, niby pierdoly, ale potrafią dać w kość. Pisałam już o tym tu i wiele się od tego czasu nie zmieniło.

Do tego moje włosy są wszędzie, tak wypadają. 

Pojechałam wczoraj do sklepu i przyjechałam z wiadrem, z mopem. Do tej pory mylismy podłogi na kolanach, ale koniec z tym. Miara się przebrała jak w zeszłym tygodniu mój Men podłóg nie umyl przez dwa tygodnie. Bo odkladal to "na jutro", Ale to "jutro" nie nadeszło...

Mam dość się o wszystko wykłócać... takie rzeczy jak umycie lodówki, kuchenki, szafek...nie istnieją. Wyrzucanie śmieci, mogłabym o tym esej napisać...

Wymiękam. 8 lat wałkować ten sam temat. No kosmos. Nie wiem, skąd on nabrał takich manier, bo pochodzi z bardzo czystego domu, jego mama jest wręcz pedantycznie czysta. Sam też o siebie dba, ząbki, paznokietki, prysznic codziennie, czyste ciuszki... a sprzątać nie znosi.

Czasem chciałabym sprawdzić jego granice wytrzymałości i przestać np myć lodówkę, rozmrazac ją, olać wycieranie kurzu itp. Ciekawe kiedy by zwrócił uwagę,  o jaaaaaa ale się syf zrobił. Chyba jakby się mu łapy do tej lodówki przykleily....

Tylko, ze nie będę tego sprawdzać teraz, bo mamy dwoje małych dzieci.

Raz sprawdziłam to z trzy lata po ślubie, jak mieliśmy dwa koty no i bez sprzątania zaprosiliśmy jego mamę na obiad czy na kawę, nie pamiętam. Na widok dywanu całego w kocich włosach i w drewnianym zwirku spadła jej szczęka: )))

A ślubnemu nawet nie drgnela powieka.

No ciężko mam.
Mam dość zdzierania gardła co tydzień.
No dość.
Mam dość pokazywania paluchem co jest do zrobienia. No dość. Dość pytań "co mam zrobić? " bo mi nikt nie mówi co ja mam zrobić, bo ja wiem co jest do zrobienia...
Mam dość. Bo czuje się przez to jak biały murzyn do roboty.

Za budujące rady będę bardzo wdzięczna, chociaż z tego co czytam, to większość z blogujacych mam ma mężów pomocnych w domu.

Jakieś rady?;)

25 komentarzy:

  1. Kurde chciała bym napisać Ci coś mądrego ale mój mąż potrafi zrobić wszystko. Zdarzają się sytuacje ze trzeba pokazać palcem ale sporadycznie.
    Sam odkurza. Ja pakuje śmieci on wynosi. Ja myje lodówkę półki on wyciera... Itd.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę! Mój wynosi śmieci,ale od niedawna regularniej, bo zbuntowalam się,ze tyle się zbierało, ze nie było gdzie wyrzucać,to wystawialam na balkon. I czasem tyle zebral, że nie mógł się z nimi do kontenera zabrać:-P

      Usuń
  2. Mówiąc szczerze to mój mąż przed ślubem to był istny bałaganiarz, ale zmienił się - i to bardzo! Też czasami pyta się, co jest do zrobienia, i choć czasami mnie to irytuje - to nic nie mówię, tylko cieszę się, że jak coś to zrobi.

    Moim zdaniem podstawą jest rozmowa, i próba porozumienia się - jeżeli to nic nie zdziała to przychodzi czas na cięższą artylerię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój też od wielkiego dzwona zapyta. A najczęściej to ja mówię,że trzeba coś zrobić to przewraca oczami,ze co ja tu znowu chce, męczę go,a on po pracy zmęczony.

      Biedaczek w kopalni dwunastki robi, hehehe, żartuję oczywiście....

      A rozmowa, rozmawiamy o tym od lat. Najczęściej na zasadzie, co ja się czepiam.

      Usuń
  3. hm. Ciężko coś doradzić. Szczera rozmowa albo (co gorsze) robienie sobie na złość.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozmowa...ile się już nagadalam. ..doszłam do takiego momentu,ze jestem tym zmęczona i już mi się nie chce. Przez to wybucham częściej, niestety.

      Usuń
  4. Rady? Też na nie czekam, bo u nas jest dokładnie tak samo. Toczka w toczkę, poza tym, że mój mąż do tego olał jeszcze dbanie o siebie. Owszem, myje się, paznokci brudnych nie ma, ale 2-3dni w tej samej bluzie? Why not... Wkurwia mnie to. Wkurwia mnie wszystko, co wiąże się ze sprzątaniem mieszkania. Dlaczego jedna osoba widzi wszystko i zawsze wie, co trzeba zrobić, a inna ma w dupie? Bo ja nie wierzę, że On tego nie widzi. Tym bardziej, że u nas podobnie- teściowa zawsze miała i ma błysk w domu. No to do ciężkiej cholery, On wie, że ten porządek się sam nie zrobi!!!
    Kamila radzi rozmowę- no jakie logiczne, prawda? Też bym od tego zaczęła... 10lat gadam o tym samym. 10lat. Z przerwami, kiedy wpienia mnie to już tak, że nawet nie mam siły i odwagi mówić, bo chyba popełniłabym zbrodnię w afekcie! Hitem u nas był czas kiedy Lila raczkowała, lato, wszystko się z dworu nosiło, upał taki, ja myję podłogi, no bo przecież raczkujący maluszek, a mój mąż leży i mówi: No zostaw te podłogi, jutro umyjesz... Tak, i tak by właśnie u Niego było, jutro, pojutrze... I na wiecznie "nigdy". Ja pierdzielę, co jest z tymi facetami? Ja też nie oczekuję, że Marcin po pracy rzuci się w wir sprzątania, ale kurczę- ustalmy coś i się tego trzymajmy. U nas jak ja czegoś nie zrobię, to po prostu będzie to nie zrobione.
    Nie wspomnę o tym, że wszystkie posiłki są na mojej głowie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jota w jota jak u mnie...:] tylko teściowa moja to błysku nie ma...

      Usuń
    2. Marta,jakbym u siebie czytała. Jutro, później, zaraz,potem,za moment. Zawsze coś jest. Też mnie temat wkurwia jak nic pod słońcem. Jak nie mieliśmy dzieci to sprzatalam sama, w dupie miałam proszenie się. Później nadeszła ciąża i.... co się okazalo? Przyszły kłótnie. Bo jemu się nie chce,a ja w ciąży oszczedzalam się ile wlezie.

      Teraz jak się nie nagadam to nie zrobi. Bo po co. Mam czasem wrażenie.że to co gadam spływa jak po Kaczce, zrobi w końcu,odkurzy, zmyje, a za tydzień to samo. To samo.

      Jak zyc?

      Też już mi się gadać nie chce, bo ile mozna? Myślę że nasi mężowie to cwaniaki i tyle. Mój kiedys mi dogryzal,ze nie sprząta,bo ja nie gotuje obiadów! Teraz z racji tego,ze synek zaczął jeść normalnie obiad domowy jest zawsze. Więc argument mu odpadł

      Ale czy się zmienił? Może troszkę... zrobi,jak się nagadam, ale jak później narzeka...jaki zmęczony: ))

      Usuń
  5. Kochana miły uśmiech potem obiecaj, że razem pooglądacie meczyk a i tak tego nie zrobisz ale za to będziesz mieć umyte naczynia, wyrzucone śmieci, poodkurzane, wyprane i wyprasowane :-) Spróbuj u mnie działa ;))Noo może faktycznie czasem ugnę się i popatrzę na mecz ale ...najczęściej zasypiam :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cechy gdyby to takie proste było....to by było fajnie ;)) bardziej są twarde negocjacje, w sensie,ja robię to, ty robisz to.

      Usuń
  6. Witam, u mnie było tak samo. Uważam, że same sobie to zrobiłyśmy, nauczyłyśmy naszych mężów tego, że same wszystko potrafimy robimy. Piszę było, bo już nie jest. Odeszłam od męża i teraz nie wściekam się, że wszędzie jest brudno. On sobie teraz sam sprząta. Fakt faktem widujemy się, bo zajmujemy się wspólnie dzieckiem. Mamy 4-letniego synka. Mojego męża moje odejście i poradzenie sobie bez niego tak zaskoczyło, że do dziś tego nie ogarnął, a nie jesteśmy razem już rok i 2 miesiące. Ale wracając do tematu, nie wiem co Ci poradzić. Mi radzono "odpuść, nie wściekaj się". Jak sama widzisz nic to nie daje. Spróbujcie może pogadać i podzielić obowiązki, albo wciągać męża do tych zajęć, np. tekstem "Kochanie możesz mi pomóc, bo sama nie daję rady, a razem będzie szybciej", albo "Ty robisz obiad, a ja ogarnę ten bałagan, a wieczorkiem będziemy mieli czas dla siebie". Powodzenia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz sporo racji, jak sobie pozwolimy tak mamy... np mój dziadek nigdy nie robił w domu. Nic. Wszystko robiła babcia. Kiedy umarła a dziadek ożenił się powtórnie okazało się nagle,ze i ziemniaki obierze i naczynia potrafi zmyć....

      Właśnie staram się argumentować,ze razem szybciej zejdzie i czasami sam to nawet zauważy i mówi, oj jak nam szybko poszło... ale za tydzień, za dwa to samo ;-P

      Usuń
  7. A ja mam takiego samego jak Ty. I nie wiem, co z tym zrobić... Najlepszym wytłumaczeniem na moje pretensje, że coś jest niezrobione zawsze jest "ale przecież nie mówiłaś". Gadam, zdzieram gardło, powtarzam... e tam... nic nie dociera... Jedna czynność dziennie, to i tak szczyt jego możliwości... A ja w tym czasie, z motorkiem w tyłku ogarnę dom, dzieci, pracę, a i jeszcze pomyślę, że babci prezent trzeba zrobić...
    Nic nie poradzę, bo sama wiecznie załamuje nad tym ręce...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co,myślę że to po prostu zwyczajne cwaniactwo i wygodnictwo, bo po co jak baba pogada, pogada a i tak zrobi. Innego wytłumaczenia nie znajduje... o co piszesz jest mi bliskie, bo mam to samo. Dlatego rozumiem.

      Przed ciążą z córką mąż zabierał synka na godzinę, półtora na spacer.a ja w tym czasie migiem odkurzylam, umylam podłogi, łazienkę, naczynia,starlam kurze i okna przejechalam. On w tym czasie odkurzylby i zmęczony biedaczek do kawki by zasiadł...

      Usuń
    2. Mój mówi, że z dziećmi to się nie da zrobić... Taaa, jasne, a ja to niby dematerializuje te dzieci, jak coś robię? Ostatni przykład... On nie rozładuje zmywarki, bo mu Zośka przeszkadza, a mi jakoś dwójka nie przeszkadzała, a jeszcze im z tego zrobiłam zabawę, bo pomagały, wyjmowały, podawały...

      Ale tak, to jest wygodnictwo. Mój jeszcze do tego tak wychowany. Na tatusia się zapatrzył, co to w domu nawet sobie herbaty nie zrobi, a mamusia i żona mu do tej pory jedzonko pod nos podtykają i tylko fochów wysłuchują, że nie takie... To w porównaniu z moim teściem, mój i tak jest super pomocny...

      Usuń
  8. U nas aż tak tragicznie nie jest, ale też musiałam nad M. trochę popracować ;) Któregoś dnia tuż po ślubie, kiedy po raz setny dopraszałam się o wyniesienie śmieci i po raz setny słyszałam "za chwilę" - w końcu nie wytrzymałam, wzięłam pełen odpadków worek i postawiłam mu tuż pod nosem (siedział akurat na kanapie i oglądał tv)- aż się za nim kurzyło, tak zapierniczał do kontenera pod blokiem ;)

    Może trudno w to uwierzyć, ale on naprawdę pewnych rzeczy NIE WIDZI. Jakaś taka wybiórcza percepcja czy co? Dlatego bez pokazywania palcem czasami się nie obejdzie, lecz i tak spore postępy poczynił pod moim czujnym nadzorem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehehe, ale musiał mieć minę! Padam: ))) chyba czasami tak trzeba, jestem za miękka. Bo nie chce się czepiać,bo nie chce być wredna jedzą itp.

      I chyba naprawdę pewne rzeczy mu nie przeszkadzają. Może trochę w tym winy ma matka pedantka, która za synka prawie wszystko robiła...a ja głupia myślałam,że skoro tak ma w domu czysto, to lubi porządek.

      No i lubi,ale sprzątać nie lubi...

      Usuń
  9. ojejj to jakbym czytala o moim mężu. To ja muszę mówić co trzeba zrobić a potem sa pretensje ze ja rozkazuje. Też jakby czasem nie widział syfu. Czasem tak samo jak Ty mam plan zapuścić mieszkanie aż od się zorientuje...ale boje się ryzykować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zapuscilam jak nie mieliśmy dzieci. Trzy tygodnie nie sprzatalam, dłużej nie dałam rady.No mówię Ci,taki był syf, ze klekajcie narody. Akurat mieliśmy dwa koty z długim futerkiem i wszędzie były ich włosy i roznoszony po mieszkaniu drewniany żwirek;)) dywan wyglądał......syf jak sto pięćdziesiąt. Nie przeszkadzało mu zbytnio...

      Podobno ideałów nie ma... chyba nie ma...każdy ma jakąś wadę, już lepiej w sumie ze nie sprząta niż miałby się np nie myć:-P

      Usuń
  10. Ja mam problem w druga strone..moj jest perfekcjonista I pedantem, zauwazy jesli przypadkiem o dwa milimetry jego buty przesune. Owszem, sprzata, smieci wynosi bez pytania ( ew.narzeka co znowu jest pelno), w kazda sobote odkurza dokladnie i myje lazienki- jak potrafii, nie tak jak ja bym zrobila ale przy naszym synku nie ma szans zebym znalazla czas na sprzatanie, jesli praktycznie nie mam go nawet dla siebie, robie minimum, ostatnio nie mam nawet jak prasowac. Ale gotuje codziennie i zmywam, priorytetem jest dla mnie dziecko I jego potrzeby, potem ja, moj sen I jedzenie, potem gotowanie dla wszystkich I sprzatanie na koncu jesli jest czas. A mamy duzy dom, trzy lazienki, cztery pokoje. Maz sie czesto mnie czepia czemu to czy tamto nie zrobi one, ze krusze w kuchni a potem to sie roznosi po domu a on odkurzacza, wiem o tym ale niestety noszac synka w chuscie jesli w ogole moge cos zjesc jesli upadnie jakis milimetrowy okruszek to nie mam jak podniesc. Ciagle krytykuje mnie ze robie zle i on ma przez to wiecej roboty, staram sie zeby te koszule do pracy mial choc moje rzeczy leza odlogiem.na kapiel mam 5 min bo synek karmiony piersia nie wytrzyma z nim dlugo, ew. w weekendy ale w dni powszednie nie. podczas gdy on nawet godzine sie moze soba zajmowac I sie niczym nie przejmuje. Jak mu mowie ze jakies majsterkowanie jest do zrobienia to dopoki Sam nie stwierdzi ze jest konieczne otwarcie mowi ze nie zrobi :( jeszcze przed ciaza bez przerwy mu mowilam zeby nie wychodzil na zewnatrz w pantoflach uzywanych w domu bo sie brud I kurz wnosi, on sie lepiej I ma to gdzies, mimo ze to on odkurza dalej tsk robi, 'jemu wolno' ....niestety nie jestem w stanie tak utrzymac porzadek jak wczesniej, wiec jakies durne uwagi typu ze zle otworzylam np opakowanie orzechow, czy mrozonki I wysypuje sie, albo niedokladnie zamknelam opakowanie czegos tam I ' sflaczalo' puszczamy mimo uszu, nigdy mi nic milego ta zrzeda nie powie:-(

    OdpowiedzUsuń
  11. U mnie też cały dom na głowie, w tygodniu wszystko robię ja, dosłownie wszystko a mąż ma za zadanie "idealnie" zająć się dzieckiem!
    Ale w weekendy zawsze wszystko robi co mu powiem (bo sam się nie domyśli).
    Ogólnie nie jest źle.
    A Tobie cóż mogę poradzić???
    Rób dla siebie i dzieci, może to czegoś go nauczy i jakoś na niego wpłynie... nie wiem, bo z facetami jest ciężko.

    OdpowiedzUsuń
  12. U mnie dziala rozmowa na zasadzie ze potrzebuje, ze chce zeby pomogl, ze grafik, ze planujemy tak i tak... Dziala. Sa rzeczy do zrobienia codziennie i raz w tygodniu i raz w miesiacu. Nauczylismy sie planowac, teraz pracujemy nad innymi planowaniami. Jednakze jezeli czasem nie wyjdzie, to nauczylam sie odpuszczac -wyjdzie innym razem. Mi najbardziej nie wychodzi prasowanie. Teraz, jak mam 3-cie najbardziej wymagajace, to z prasowaniem najbardziej leze. Ale ja lubie miec wyprasowane:). Moze szczera rozmowa i jakies ustalenia, wspolne razem, konkretne oczekiwania dwoch stron. Nam pomoglo. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  13. A skądże. Mój Małżonek zrobił podział, że ja mam na głowie dom i rodzinę, a on pracę. Długo musiałam mu tłumaczyć, że bynajmniej nie. Ustaliliśmy, że on będzie wynosił śmieci i mył gazówkę. Ehhh, Mężczyźni to Królowie na Swoich Włościach, a my musimy nieco ich ustawić do pionu. Także powodzenia ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Rady?? Zrób ewidentny podział obowiązków :0 Poza tym nie licz że sam będzie wiedział-to TYLKO facet :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...