środa, 27 stycznia 2016

Co tam...

Mijają dni.

Maluchy mi rosną, broją;-) czas umyka gdzieś. Wczoraj po raz pierwszy tak naprawdę zapachniało mi przedwiośniem i... nie wierzę, że to piszę, ale zamarzylam o wiośnie, takiej pachnącej budzącą się trawą i umajonymi drzewami na biało. 

Szłam wczoraj z wózkiem z moją córką i poczułam w sobie tyle pozytywnych emocji, radość, dobro i poczułam tak mocną miłość do niej. Szłam, pchalam ten wózek i czułam się pijana z miłości. 

Mąż miał troszkę wolnego, w poniedziałek świętowaliśmy jego urodziny ;-)


Rodzinna imprezkę taka skromną robimy w sobotę. Pojadę na gotowcach, kupię w cukierni ciasto, może mały torcik, zamówimy pizzę coś jeszcze, będzie dobry alkohol, zimne przekąski: ) wystarczy. Kiedyś bawiłam się w przygotowanie dużej ilości jedzenia, teraz nie mam na to czasu, ale jak Niunia podrośnie, to wrócę do tego ;-)

A tak w ogóle, to młodemu przedluzylismy urlop od przedszkola na luty, zatem wraca od marca, już na pewno. Zimowe miesiące przesiedzial w domku z nami, ale zlecialo, to już trzy miesiące! Dobrze w domu być z mamą:)




I pochwalić się muszę, ze mój niejadek rozwija się kulinarnie.  Od października je normalne obiady, wcześniej to było nie do pomyślenia. Od niedawna zamiast suchego chleba zaczął jeść kanapki z masłem, szynką, serem... szok. Oczywiście samo nic nie przyszło i ile było po drodze hałasu i darcia japy przez młodego to tylko ja wiem...i sąsiedzi: )

Też od listopada czyli w wieku trzech lat i miesiąca młody nie siusia w nocy w pieluchę, tylko w nocy budzi się i woła siusiu, mąż z nim idzie. Do niedawna z obawy, ze może sie zdarzyć awaria zakladalismy na noc pieluszkę, by zdjąć mu co rano suchą. Od niedawna śpi w ogóle bez:)) cieszymy się bardzo,ze sam do tego dorósł.

Córcia rośnie, zmienia się i rozwija.

Z dwójką małych dzieci w domu, nie mogę narzekać na nudę,  zdecydowanie nie! 

10 komentarzy:

  1. To prawda, wiosnę momentami czuć już w powietrzu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż tak pachnie inaczej i powietrze takie cieplejsze. ...:) czekam na wiosnę, w chuscie będę nosić: )

      Usuń
  2. Ale słodziaki ! :)

    Powiem Ci, że odnośnie wiosny identyczną tęsknotę ostatnio poczułam - a jeszcze niedawno tak chciałam śniegu, mrozu, sanek, całej chmary bałwanów ;)

    Gratuluję sukcesów w odpieluchowaniu i nakłanianiu do jedzenia. U naszego niejadka przez jakiś czas odnotowaliśmy pewną poprawę, ale ostatnio bilans kulinarny całego dnia znów taki, że aż strach się bać...Niedługo chyba nam całkiem zniknie to chuchro...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niejadek, skąd to znam...mój z niejadztwem doszedł do takiego absurdu,ze jadł dosłownie kilka rzeczy. Zatem rozumiem, co przeżywa mama,której dziecko nie chce jeść...z drugiej strony maluchy są cwane i zaglodzic się nie dadzą: )

      Usuń
  3. Znam to uczucie rozpierającego szczęścia i miłości - ciekawe, że i mnie najczęściej dopada na spacerach, może dlatego, że wtedy jest spokojniej, i ten kontakt z przyrodą, i dzieciątka takie bezbronne, takie rozczulające wydają się, gdy są w wielkiej przestrzeni świata.

    Uwielbiam zimę, ale odkąd są dzieci to jednak zawsze trochę bardziej tęsknię za wiosną i latem... Wtedy jest jakby łatwiej: mniej ubierania, więcej słońca, mniej przeziębień.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, odkąd są dzieci, to też inaczej patrzę na pory roku. Przede wszystkim w cieple miesiące mniej chorowania to na pewno. I jakoś dla dzieci cieplejsza aura jest korzystniejsza, lepsza. Sama bardzo lubię chlodek, ale odkąd są maluchy, to w zimne dni wychodzimy na krótko z obawy o przeziebienie.

      Usuń
    2. My ostatnio prawie wcale nie wychodzimy :/ Chciałam zrobić Jerzykowi (synek, dwa i pół roku) bałwana, lub nawet małe igloo, gdy był jeszcze śnieg, ale Reginka (osiem i pół miesiąca) jakoś niespecjalnie lubi podwórko, więc po kwadransie musimy wracać do domu... A na kwadrans to mi się nie chce ich szykować :/ Może w przyszłym roku będzie lżej zimą, będą oboje starsi i Reginka może się przekona do podwórka. No chyba że będę miała wtedy już trzecie dzieciątko i znów będę miała ten sam problem co teraz ;)

      Usuń
    3. Masz dzieci w zbliżonym wieku do moich: ) ech,ja teraz też prawie wcale nie wychodzę. Czekam na wiosnę, kiedy nie trzeba będzie tyle czasu się ubierać i nie będę sie martwić, ze ich zawieje.

      Troje dzieci, to już pokazna rodzina. Kiedyś chciałam maksymalnie dwoje, teraz myślę, że jakbym miała dużo kasy i naprawdę duże mieszkanie to chciałabym trzecie maleństwo: )

      Usuń
    4. U mnie jest odwrotnie - zawsze chciałam mieć czwórkę, najlepiej dwóch chłopców i dwie dziewczynki, ale teraz, gdy widzę, ile pracy jest przy dwójce, jak Reginka nie śpi nocami, jak jestem uwiązana w domu, to strasznie boję się kolejnego dzieciątka. Myślę, że ciut łatwiej byłoby się zdecydować, gdybym miała dwóch chłopców - czekałabym wtedy na dziewczynkę. Tymczasem Reginka, która miała być Henrysiem lub Albercikiem okazała się dziewczynką, mam więc idealną parkę i teraz trzecie dzieciątko byłoby prezentem tylko dla jednego z nich: albo dla Jerzyka (brat) albo dla Reginki (siostra), co byłoby niesprawiedliwe. A jednocześnie już teraz tęsknię za ciążą i za noworodkiem, i w ogóle smutno mi, że Reginka miałaby być ostatnim niemowlaczkiem w rodzinie, bo niemowlaczki są takie słodkie.

      Usuń
  4. oo fajnie ze synek już załapał o co chodzi z siusianiem. Moja mała niestety jeszcze dwa numerki prosto do pampersa.. Dzieci rosną...szkoda ze tak szybko a z drugiej strony nieraz marzę, żeby były już oodchowane :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...