środa, 13 stycznia 2016

Po USG.

W listopadzie zauważyłam u synka mały guzek na szyi. Wielkości fasolki, jakby tuż pod skórą. Bardzo mnie to zmartwilo, jego umiejscowienie, wygląd...ale tłumaczyłam, ze to może węzły chłonne po infekcji, jaką przebył z przedszkola. Ale to nie znikało. Pewności co to jest też nie miałam. W grudniu z niepokojem obserwowałam zmianę. Jak młody przechylał główkę, to się uwidaczniało. W sylwestra zwrócił na to ponownie uwagę i mąż. Obiecałam sobie,ze tuż po nowym roku zapisuje młodego do lekarza na usg, tym bardziej, że wyczytalam, że wszelkie zmiany u dzieci w obrębie szyi trzeba koniecznie konsultować z lekarzem, bo w 90% to zmiany zapalne,ale w 10% nowotworowe. Jak to przeczytałam to w ogóle miałam dość. Zaraz po Nowym roku umowilam młodemu wizytę.


Wizyta wypadala wczoraj. Chciałam by lekarka zrobiła mu usg węzłów chłonnych i szyi oraz przy okazji usg narządów wewnętrznych. Taka wizytę ale tylko usg brzuszka już miał pisałam o tym tu. Tylko, ze wtedy poszłam ot tak, nie było nic niepokojącego, taka wizyta profilaktyczna, teraz było inaczej, ten guzek nie dawał mi spokoju.

Przed wizytą wytłumaczyłam mu wszystko, ze pani doktor zrobi mu usg, obejrzy na komputerze brzuszek, plecki i szyjkę. Na szczęście wcale się nie bał, był śmialy, odważny i ciekawy.

Na początku lekarka wymacała zmianę na szyi, ale nic nie mówiła poza tym, ze zobaczymy jak to wygląda na usg. Najpierw zrobiła mu usg brzucha, wszystkie narządy wewnętrzne prawidłowe, a później zabrała się za szyję. No i na szczęście ten guzek to jeden z powiększonych węzłow chłonnych, jest ich więcej, ale ich powiększenie jest fizjologiczne ze względu na przebytą infekcję u małego i fakt, zauwazylam to krótko po tym jak był chory. Takie powiekszenie wezłöw jest częste i normalne u dzieci, a my zauważylismy to, bo powiekszył się pod skórą, gdyby były powiększone te głębiej to nawet byśmy tego nie zauważyli.

Ot, normalna sprawa.

Ufffffffff.

Poczułam jakby ktoś zrzucił mi z ramion worek kamieni. Tyle sie wcześniej naczytałam o tych guzkach, że to moze być wszystko, łącznie z najgorszym i zawsze takie niepokojące zmiany należy konsultować z lekarzem. Dzieci tak chorują i niestety nie oszczędzają ich też te najgorsze choroby... Na szczęście to żaden guz, żaden chłoniak czy inny okropny syf.... ale co się nastresowałam to moje... łącznie z osobistą obietnicą złożoną Najświętszej Panience, że gdy wszystko okaże się dobrze odmówię Nowennę Pompejańską, zwaną inaczej modlitwą "nie do odparcia" . To przywaliłam... jak tak dalej pójdzie,to bedę większym moherem niż moja teściowa:-) a tak poważnie, to głęboko wierzę w moc modlitwy, a zobowiązanie wypełnię, tylko muszę zebrać siły i się doszkolić w temacie:-)

Pomyślałam, że zdrowe dziecko to cud, największy. Że walić jakieś pierdy w stylu kłótni o sprzątanie, dogryzania... ze zyjemy tu i teraz i cieszmy się tym, cieszmy się tym co mamy. Odkrywajmy w sobie na nowo miłość. Szczęście jest na wyciągnięcie ręki! Wczoraj byłam taka szczęśliwa, że mogłam gory przenosić! Dosłownie!:-)

19 komentarzy:

  1. Siostrzeniec też ma taki węzeł, który lubi się powiększać. Siostra bardzo się wystraszyła, gdy przed laty takie jajko mu wyskoczyło. Na szczęście i tu historia skończyła się dobrze.
    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście, chociaż taki objaw zawsze mocno zaniepokoi rodziców.

      Usuń
  2. Ja wlasnie koncze odmawiac pompejanska w intencji zdrowia mojego synka..tez podjelam ja spontanicznie bedac w samolocie I lecac na drugi koniec swiata, zeby znow czegos nie zlapal- mieszkamy w Irlandii I synek zawsze cos lapal w Polsce, I nawet taki katarek czy kaszel dla mnie i dla niego bylo ciezko przezyc :-( jest karmiony piersia a mimo to zlapal infekcje w tym jedna z antybiorykiem bo uszka zaczerwienione byly.. Do dzis sobie wyrzucam ze posluchalam lekarza i je podalam.. Od tamtej pory zmienilo sie jego trawienie ,ma jakas mala chropowata wysypke kolo kolanka I zaczal wykonywac raczkami takie ruchy obrotowe w nadgarstku jakby wkrecanie zarowek, a to sie zdarza u dzieci z autyzmem...wiec teraz ja sie boje tak ze za dwa dni jak skoncze te nowenne odmowie jeszcze raz, zeby tego autyzmu nie mial bo chyba sie zalamie... ma dzis osiem miesiecy i powiem ci ze nie jest latwo znalezc czas na trzy rozance dziennie ale tak bardzo nie chcialam zeby znow zachorowal ze ten czas znalazlam.I od tamtej pory jak na razie nie zlapal nic, mimo zmian klimatu, przeciagow I kontaktu z chorymi. Matka Boza z Pompeii gora!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życzę synkowi dużo zdrówka ;-) i aby tak zostało: ) ja też decyzję o nowennie pompejanskiej podjęłam zupełnie spontanicznie,tak nagle mi to do głowy wpadło, nie wiem skąd, wcześniej wiedziałam jedynie,ze to bardzo ciężka modlitwa i dość czasochłonna, więc nie interesowałam się nią zbytnio. A tu przed lekarzem dzieci spały na drzemkę w dzień, i pomyślałam w ciszy: Mateczko, jak wszystko pójdzie dobrze, to zobowiazuje się do zmowienia nowenny pompejańska! No i wyszło dobrze. Zaczynam od przyszłego tygodnia ;-) i już się doczekać nie mogę, podekscytowana jestem, tym bardziej że tych trzech części nie trzeba zamawiać pod rząd,ale można podzielić na cały dzień.

      Usuń
    2. Tak jest, ja odmawialam w wolnych chwilach przez caly dzien, najwiecej zawsze zostawalo pod wieczor jak oczy mi sie zamykaly usypiajac mlodego ale jakos dalam rade.. Teraz odpoczne pare dni i znow zaczne...

      Usuń
  3. Rany aleś mi stracha napędziłaś...uffff... żeby zdrowe były dzieci - reszta to rzeczy nabyte.:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, zdrowie, miłość to wartosci najważniejsze, reszta...kasa,zawsze może przyjść ;-)

      Usuń
  4. Całe szczęście, że wszystko dobrze się skończyło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, odczulam co to znaczy się zamartwic, a martwić o dziecko to bardzo nieprzyjemne uczucie...

      Usuń
  5. No to faktycznie ulga wielka! Wiem, jak to jest - bo czułam podobną za każdym razem, kiedy po operacjach odbierałam wynik hist.-pat. i okazywało się, że to jednak nie było nic złośliwego...Obyście już nigdy nie musieli takiego stresu przechodzić!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ulga jak stąd do zakopca! A przed wynikami też jest taka nieprzyjemna nuta niepewnosci, także rozumiem!

      Usuń
  6. Absolutnie nie dziwię się, że spadł Ci kamień z serca. Nic nas bardziej nie niepokoi niż zdrowie naszych pociech... Serce by pękło gdyby coś okazało się nie tak.

    Odpoczywajcie zatem i nie łapcie się żadnych chorób :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda,tyle jest chorych dzieciaczkow, że jak się czyta to aż serce boli....

      Usuń
  7. Uf.. Na przyszłość będę pamiętać. Moje dzieci jak narazie "odpukać" nie chorują.
    Życzę dużo zdrowia niech choroby idą precz:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy: )zdrowie zawsze się przyda. Fajnie,ze Twoje maluchy nie chorują,moje obecnie jak starszy nie chodzi do przedszkola teŻ zdrowe.

      Usuń
  8. Zgadzam się w 100% zdrowe dziecko to najcenniejsze, co mamy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To największy skarb jaki można mieć. Nie forsa, ale właśnie zdrowie w szeroko pojętym znaczeniu. :)

      Usuń
  9. Też kiedyś zauważyłam taki guzek u najstarszego i mało zawału nie dostałam :) Ale też to był tylko powiększony węzeł :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze to ujęłas można dostać zawału! Na szczęście wszystko się dobrze skończyło: )

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...