poniedziałek, 22 lutego 2016

Hop do góry!

Na początku chcę Wam Kochani bardzo podziękować za wszystkie słowa wsparcia pod poprzednim postem! To dla mnie bardzo wiele znaczy i naprawdę podniosło mnie na duchu! 

Postanowiłam wziąć się w garść.

Ten rok nie będzie do łatwych należał, a dzieci potrzebują silnej mamy. Zatem biorę się za siebie!

Wczoraj spacerowalismy z mężem i z Niunią w wózku, pogoda prawie wiosenna, Synuś debiutował z nocy z soboty na niedzielę u drugiej babci. Zupełnie łatwo nie było, bo zasnął o 23.00 i obudził się o 6.00 rano:) ale dzięki temu, ze spał poza domem mieliśmy z mężem parę fajnych chwil dla siebie, a jaka cisza i spokój z jednym dzieckiem! 


Można było spokojnie pogadać, bo nie trzeba było pilnować młodego. 



A moje postanowienia to:
Gdy zrobi się cieplej zacznę uprawiać jogging. Nie nazywam tego bieganiem, bo...to będzie raczej trucht. Ale po przeanalizowaniu wszystkich za i przeciw doszłam do wniosku, ze to będzie dla mnie najlepsze i najbardziej efektywne, by wzmocnić cały organizm. Często budzę się rano z bólem głowy, więc potrzebne mi są takie wyjścia na powietrze i trochę intensywniejszego ruchu. Mój D. mnie wspiera, zainstaluje mi aplikację na telefon, będę wiedziała jaki dystans przetruchtam... OMG! Ja naprawdę tego chcę!

Nadal pracuję nad wagą. Obecnie ważę 75,9 kg, co do 83,3kg w listopadzie robi różnice. To 7kg mniej! A z każdym czuje się lepiej, chociaż w rzeczy sprzed ciąży ledwo się mieszczę, ale już się mieszczę: ) choć okropnie ciasno: ))

Mniej narzekać, być bardziej asertywna! Nie pozwalać matce krzyczeć na mnie przez telefon, gdy wyrażę inne zdanie niż Ona lub sprzeciw.

Uczyć się dalej angielskiego. Potrzebuję go w pracy, a przez przerwę związaną z ciąża czuje, ze się uwsteczniam, zatem muszę nad tym popracować...

Na razie by było na tyle. Jest jeszcze troszkę, ale nie chce za dużo na raz. Btw...moje postanowienie o niejedzeniu słodyczy bardzo daje mi w kość...nie myślałam, że będzie tak ciężko. Jak jestem w sklepie to dosłownie palę wrotki z okolic działu ze słodyczami, tak mi tam pachnie tym wszystkim. Takiego cukiereczka czekoladowego bym zjadła do kawki... aaaaaaaaa !

28 komentarzy:

  1. Trzymam kciuki za wszystkie postanowienia! Tak mnie obkomplentowałyście ostatnio, a prawda jest taka, że w życiu nie dałabym rady tak się spiąć jak Ty i schudnąć 7kilo! W kilka miesięcy! I zupełnie nie jeść słodyczy! Szcun! A i biegać nie znoszę :-) ale angielskiego Cię mogę pouczyć :-) ściskam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie cierpię biegać...ale stwierdziłam, ze to będzie najbardziej efektywna forma ruchu dla mnie, bo zalezy mi na tym,by być na powietrzu, trochę się poruszać,a do ćwiczeń w domu się nie dam rady zmobilizować...też muszę odbudować formę na powrót w Tatry za rok: ))))
      Dziękuję za mile słowa!:*!

      Usuń
  2. Jak tu optymistycznie, wraz z nowym tygodniem. Tak trzymaj Kochana, dobre zmiany nie są złe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poniedziałki maja to do siebie,ze jakby zaczynamy od nowa. Stare problemy są nadal i obawy też cudownie nie zniknęły. Ale jednak muszę się postarać, trochę zmienić myślenie. Bo zdolowac się bardzo łatwo i zobaczyć wszystko w czarnych barwach też.

      Usuń
  3. I super :D Będzie dobrze :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musi. Muszę w sobie znalezc siły dla dzieci, przestać uzalac się nad sobą,Ale być bardziej uśmiechnięta, pełna energii.

      :)

      Usuń
  4. Powodzenia! Oby się wszystko ulożyło no i żeby się postanowienia dokonały ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję: ) chciałabym by się udało. Tym bardziej, że nie są to jakieś wielkie cele.

      Usuń
  5. Same super wieści kochana! Trzymam kciuki za realizację wszystkich celów, a z tych zgubionych kg to i ja jestem z Ciebie dumna! Dajesz radę mamuśka! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hihi,co do kilogramów to dopiero się rozkręcam. Przytylam w ciąży 24 kg. Trzeba się tego pozbyć. Z pociązowych jeszcze 5-6 mi zostało,ale chciałabym zrzucić więcej i być naprawdę taka jak sprzed pierwszej ciąży. Byłoby pięknie!

      Usuń
  6. o widzę, że wyszło słońce :) 7 kg to jest rewelacja, nigdy nie udało mi się tyle zrzucić w tak krótkim czasie. Ja uważam, że jogging to jest najlepszy sport :) ale Ci fajnie, że czasem możesz podrzucić komuś synka. Tak czasem z mężem mówimy, że jedno dziecko to sielanka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój mąż uwielbia biegać. Ja podchodzę do tematu z większym dystansem. Obawiam się, ze wyjdę raz czy dwa i się zniechęce...bo jogging zawsze bardzo mnie męczył. Ale argumenty "za" mnie przekonują.

      A syncia podrzucamy tak raz na trzy tygodnie. I dopiero pierwszy raz go zostawiliśmy u dziadków na noc jak miał trzy lata i miesiąc. Zatem bardzo późno.

      Ale masz rację, przy jednym dziecku to święty spokój i żadna robota!

      Usuń
  7. 7 kg - brawo TY!!!!! Co do narzekania - łączę się z Tobą i też spróbuję :) Ja wracam do kijków - jogging nie jest dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kijki też fajne, jak nie dam rady biegać, to się za nie zabiore.: )

      Usuń
  8. to bardzo fajnie że znaleźliście czas dla siebie

    OdpowiedzUsuń
  9. Fajnie ze noc z soboty na niedzielę tak zmienila Twoje nastawienie :D oj musialo się dziać :) No i super czytać taki wpis!
    Ta Twoja niunia taka śliczna i slodka.. sama wygląda jak cukiereczek :*
    Życzę Ci realizacji tych postanowień, ale nie za wszelka cenę.. w końcu cukiereczek czy batonik Ci się należy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za tak miłe slowa.: )) córeczka slodka, to prawda, do schrupania.: )

      Ps.a namiętne chwile z mężem to jest to! I zawsze można trochę kalorii spalic.: ))

      Usuń
  10. Wiedziałam, że w końcu nastanie tu optymizm i tendencja wzrostowa :) Trzymam kciuki za realizację wszystkich postanowień - najważniejsze to wiedzieć, czego się chce i dążyć do tego - nawet powolutku, małymi kroczkami. Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najtrudniejszy jest ten pierwszy krok, ale jak się wie czego chce,to reszta sama przychodzi. No prawie: ))

      Usuń
  11. Trzymam kciuki zeby wszystkie postanowienia doczekaly sie spelnienia, a chodzenie jest dobra sprawa. Ja zdalam sobie sprawe, ze kondycji w ogole nie mam. Przebieglam sie za chlopcami 250 metrow I kolka I serce tak szybko mi bilo jakby mialo wyskoczyc... tez musze pomyslec o jakims sporcie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O ja,jakbym o sobie czytała! Ppbiegne kawałeczek i zadyszka po pachy! Muszę się za siebie wziąć w końcu,bo tak dalej być nie może. Bierz się za.siebie,możemy się motywować:)

      Usuń
  12. Postanowienia są bardzo ważne ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Postanowienia zacne! Trzymam kciuki! I szacunkowych za nie jedzenie słodyczy. Ja też jakiś czas nie jadlam,ale poległam. I o dziwo ta ciąża nie działa na słodycze źle. Z Jasiem jak chodziłam to nie mogłam nawet powachac słodyczy, bo wymiotowalam jak długa. A teraz nic się nie dzieje i to na pewno nie jest n korzyść dla mojej wagi! Ale jak mnie ciągnie to wybieram żelki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oo żelki...uwielbiam i jestem w stanie pochłonąć każda ich ilość. Ale nie teraz. ... chociaż mam słabość do haribo.
      A Ty w ciąży korzystaj, o odchudzaniu pomyslisz za 9 miesięcy: ))

      Usuń
  14. Nie zgadzam sie ze przy jednym dziecku to zadna robota, chyba ze ktos ma tzw easy baby... Moj egzemplarz jest niestety z natury high need baby, nieodkladalny, niewozkowy, niesmoczkowy, duzo pobudek w nocy I w czasie drzemek, spi przy mniue z cycem w buzi, jak odchodze to ryk. Nie mam czasu praktycznie na nic. Chusta pomaga ale Dom I tak odlogiem lezy, po prostu nie daje rady. Pocwiczyc czy poczytac ksiazke jak maly spi to tylko marzenie dla mnie, Niue mowiac o samotnym wyjsciu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje... Choc zabrzmialo troche ironicznie to co napisalas.nie wiem czy tak mialam odebrac czy ze zmeczenia jestem tak przewrazliwiona

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...