piątek, 19 lutego 2016

Lipa!

W zasadzie to chcę posmęcić. Trochę się nawarstwiło, a wczorajszy dzień w ogóle mnie wybił. 
Chyba mam trochę doła. Wiele spraw.
Jestem gruba. Wciąż!
Mam cykora czy przyjmą mnie z powrotem do pracy.
Mam obawy,czy mój angielski jest wystarczająco dobry, zatem spędzam trochę czasu na nauce.
Wypadają mi włosy.
Zdałam sobie sprawę, ze kilka dni po roczku córci stuknie mi aaaaaaaaaa 35(!!!) lat.
35 lat,jak to mówi mi brat- już po gwarancji.

Będzie szło pod 40tkę. No nie wierzę! Jeszcze niedawno miałam 28 lat. Niedawno czekałam na 30te urodziny. A teraz? Fakt, to jeszcze do września, ale... trzeba pogodzić się z faktem, ze najlepsze lata za mną??? Czy aby na pewno? 

Dlatego... trzeba zawalczyć o ciało. 
O ciało, które powoli dochodzi do siebie po prawie leżącej ciąży. Brak sil, mięśnie jak z waty, kondycja leży i kwiczy. Trzeba zacząć ćwiczyć. Może biegać, chociaż nie lubię, ale może to będzie najbardziej efektywne? I najprostsze? 

Jestem czasem taka zmęczona. To też nie tak, że czegoś żałuję, bo wiedziałam na co się decyduje z dziećmi z małą różnicą wieku. Ale czuje się taka uziemiona, trochę samotna. Od marca młody wraca do przedszkola. Zaczniemy się znowu zmagać z chorobami. Jak sobie przypomnę jak było w październiku to mi słabo. Mam teraz trudniejszy okres. Do tego wczorajszy dzień wybił mi małą z tak ciężko wypracowanego rytuału snu. Obudziła się własnie po 40 min z przeraźliwym płaczem. Chyba trzeba będzie zaczynać naukę zsypiania od początku. A tak dobrze już było! Dziękuję mamusiu! Bo zachciało ci się przyjechać i spieprzyc mi dzień! 

Zaraz normalnie i ja się rozryczę. 





31 komentarzy:

  1. Zrób sobie kawę albo koktajl, usiądź na chwilę a później pobaw się z dziećmi. Wszystko się ułoży.
    Hmmm... chcesz posłać syna do przedszkola od marca? To miesiąc zwiększonej zachorowalności (zaraz po październiku), także na ospę. Może zostaw go jeszcze miesiąc w domu? Ciekawe jak będzie u nas. Teraz nie ma ponad połowy grupy a za miesiąc święta, oby w zdrowiu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mały siedzi w domu od listopada. W zasadzie w marcu już musi iść, bo zgodzili się na urlopowanie na luty trochę tak warunkowo. Bo wiesz, o miejsce w przedszkolu nielatwo. A mój blokuje,nie chodzi i nie płacimy. Myślę,że dam go tego 1marca i pewnie pochodzi cztery dni i tydzień będzie znowu siedział. Po 20 córcia mnie szczepienia, więc też będę chciała go przetrzymać więc będzie i tak więcej siedział w domu.

      Usuń
  2. Wiesz a ja mam 40 i nie zamieniłabym się na 35, uprawiam sport, biorę udział w różnych biegach okolicznościowych i zamierzam własnie otworzyć swoją firme.
    I jest mi po prostu zajefajnie.
    Nawet do głowy by mi nie przyszło, że co najlepsze mam za soba.Magda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to biegasz jak mój mąż: )on też jest w to bardzo zaangażowany. Czasem jak mam dobry dzień to myślę sobie, ze jeszcze życie nabierze tempa. Dzieci rosną, będzie więcej możliwości. Dziękuję za wsparcie, dajesz nadzieję! :)

      Usuń
  3. Najważniejsze to pozytywne myślenie , zacznij od zrobienia czegoś dla siebie żeby poprawić se samopoczucie. Wyznacz sobie cel , może na początek jakiś krótko terminowy (założenie ,że w tydzień lub dwa zrobisz coś w stronę poprawy formy) zacznij od diety i może jakieś ćwiczenia które nie spowodują większego zmęczenia a z czasem podnieś ich liczbę.
    Pomyśl o tym co Cię motywuje co sprawia że chcesz czuć się lepiej i działaj!
    Małymi krokami a na pewno wszystko będzie ok:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, że najważniejsze jest pozytywne myślenie, bo wszystko zaczyna się w głowie. Na diecie jestem od listopada, w sensie, ze uważam na to co jem i zrzucilam już 7kg,to też motywuje. Ale jeszcze trochę przede mną. Liczę na wiosnę, ze da mi tego pozytywnego kopa do działania!

      Usuń
  4. Będzie lepiej gwarantuje Ci to zawsze jest :) Gorzej z tymi latami, mi też strasznie szybko lecą :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam wrażenie, że najszybciej zaczęły lecieć właśnie po30 tce.

      Usuń
  5. Rany, Madziu... Nie masz pojęcia, jaki ten post jest mi bliski :( Bardzo. Z tą różnicą, że... ja pracy wciąż nie mam. Wiesz co? Tu nie będę się rozwodzić, bo musiałabym pojechać mega prywatą, ale pamiętam, o zaległym mailu o przyjaźni, także myślę, że za jednym razem ugryzę te dwa tematy.
    W każdym razie- przybijamy Ci dziś piątkę. Z całej siły, na znak, jak baaaaaardzo rozumiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przybijam! To też nie tak,że cieszę się ze i takie nastroje dotykają nie tylko mnie, ale fajnie ze nie jestem sama...dziękuję za wsparcie! Takie słowa są dla mnie bardzo ważne, ze jest ktoś kto rozumie. Ale....wyjdziemy jeszcze z tych dołków na słońce!

      Usuń
  6. czasem czuję się podobobnie. mam prawie 33 lata lada chwila nedę po rozwodzie. podczas kiedy moi znajomi rozmnażają sie budują domy korzystją z życia bo niektórzy dzieci mają ciut odchowane moje małżeńtwo się rozpada, domu raczej nie postawię i choć mam niezłe zarobki walczę by jakoś związać koniec z końcem i zmagam się z prostą codziennością.


    może dwa lata mlodsza może nie walczę z kilogramami - ale rozumiem co czujesz. jestes meczona zarbiona masz dwójkę maluchów prawie non stop choróbska więc masz prawo tak sie czuć nigdze nie wychodzisz bo albo się nie da albo nie ma jak a czasem chciałabyś wyjść do ludzi odchamić się i oderwać od domu - sama to przerabiałam.....

    na początek mimo że masz dość wszystkiego kup jakśs dobra odżywkę do wlosów zadbaj o jakieś witaminy i spróbuj poćwiczyć choćby po poł godziny dziennie. nie wazne jak ci isę nie chce zmotywuj się. kiedy bedziesz ćwiczyć wzrośnie poziom endorfin poczujesz się lepiej. eektu nie da od razu ale kiedy zaczniesz czućsię lepiej możesz wybrac coś ciężeszego. nie zaczynaj od biegania od razy bo raz pobiegniesz dwa razy góra złapiesz zadyszkę zaksady i niechęcisz się, po długim "spoczynku" lepiej nie zaczynac od ciężkich treningów z grubej rury tylko pomału stopniowo przyzwyczajać ciało do ruchu, szkoda że nie mogę cię wziąźc do siebie na linię schudłabyś w trymiga. tam tak zapierdalają że moja kumpela ( ma sporą nadwagę) po 8 godzinach pracy na tej linii byla o 2 kilo lżejsza....


    i jeszcze mamuśka wpada z odwiedzinami nie w porę. mamuśki tak miewają i to pewnie przelało czarę goryczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to przelalo czarę goryczy, dokladnie! A moja mamusia jest tematem na oddzielny post. Czasem tak jest,ze jakoś ciagniesz do przodu,a coś się wydarzy i wszystko siada.

      Tak,marzyloby mi się wyjść do ludzi, odchamić się. Coś więcej niż tylko wypad na szybkie zakupy. Dlatego czekam na powrót do pracy, wiem,że to postawi mnie na nogi, będę wśród ludzi, coś się będzie działo, życie nabierze tempa, hehe.

      Też nadzieja dzięki pracy na lepsze mieszkanie, bo jak będzie praca, to myślimy o kredycie, a bez mojej pracy nie ma szans.

      Na początek faktycznie nie za dużo,chyba zacznę od nordic walking, kijki mam: )
      Dziękuję za wsparcie, Takie słowa naprawdę dużo dobrego potrafią zdziałać, dziękuję!!!

      Usuń
  7. No co Ty, nie łam się! Jakiś slabszy dzień masz i tyle. Zobacz ile juz w życiu osiagnelas..
    Zbędne kilogramy da się zrzucić, tylko kwestia czy faktycznie jest az tak źle.
    Malý pójdzie do przedszkola to będzie ci latwiej zagospodarować czas tak, żeby podczas drzemki Małej np.po ćwiczyć z Chodakowska :)
    Ten wiek.. no cóż tez mnie to boli, biorąc pod uwagę ze mam tyle lat wyciętych z życia przez walkę z nieplodnoscia.
    Tez jestem z września :)
    Trzymaj się :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może i z kilogramami nie jest tak baaardzo zle, ale sporo jeszcze brakuje, np w rzeczy sprzed ciąży nie wchodze jeszcze, więc niezbyt mam co nosić z taki h "wyjściowych"

      Jak synuś pójdzie do przedszkola, to faktycznie znajdzie sie czas by poćwiczyć: ) no i też jak mała zaśnie na drzemkę by chociaż na pół godzinki z książką przysiasc. Dużo mi nie trzeba: )

      Wiek...liczę, ze jak zadbamy o siebie to jeszcze będziemy laski!

      Usuń
  8. Podobno każdy wiek jest dobry, żeby zapoczątkować pozytywne zmiany w swoim życiu. Tylko fakt, kiedyś miałam więcej odwagi i entuzjazmu, by się za siebie wziąć - i zdecydowanie mniej rzeczy powstrzymywało mnie przed skokami na tzw. głęboką wodę. Trzymam kciuki, by udało Ci się wszystko to, co sobie zamierzyłaś - nawet jeśli po drodze przytrafią się jakieś załamki i gorsze momenty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko ze wiadomo,że wiek nie działa na naszą korzyść. Chociaż też bywa,ze Czasem 35 latka jest bardziej zadbana i atrakcyjna niż 25Latka,kwestia egzemplarza: ) a dobre zmiany w swoim życiu można zacząć w każdym momencie!

      Usuń
  9. Megi, spójrz na siebie i swoje życie z dystansem. Wdech, wydech... jest pieknie, widzisz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty zawsze skwitujesz zgodnie z prawdą, no! :)))

      Usuń
  10. Ja się pracą nie martwię, bo do pracy wracać nie zamierzam, a w każdym razie na pewno nie teraz, gdy dzieci są małe, bo dzieci mnie najbardziej potrzebują :) Zaangażowałam się za to w katolickie stowarzyszenie Rodzina Kolpinga, które powstało w naszej wsi - i kurczę, to jest to! Nie tylko poznałam wreszcie ludzi z naszej wioski, których dotąd znałam tylko z twarzy, a i to nie zawsze, przez co teraz czuję się częścią tej naszej małej społeczności, ale przede wszystkim robię coś ważnego: organizujemy spotkania kulturalne, konkursy dla młodzieży, wycieczki, a od dwóch miesięcy robię wywiady ze starszymi ludźmi, którzy pamiętają Marsz Śmierci obozu Stutthof przez naszą wieś - robi się z tego niezła książka. Ostatnio zaprosili nas do Radio Plus, byśmy o tym opowiedzieli, niesamowite przeżycie. Summa summarum mam czas dla dzieci i robię coś dla siebie i dla innych.

    Pieniędzmi się nie martwię, co może głupio zabrzmi w ustach kogoś tak "zakredytowanego" jak ja, bez urlopu macierzyńskiego, bez umowy o pracę, z jedną wypłatą męża. Ale Bóg nam sypie kasą i nie narzekamy :)Od stycznia dostałam macierzyński, teraz szykuje się 500 plus :)

    O formę próbuję dbać, ale szczerze nienawidzę diet i nie znoszę biegać, więc zaczęłam nordic walking trzy razy w tygodniu plus stówa brzuszków dziennie, do tego ograniczałam słodycze - daje efekt niesamowity.

    Ale, żeby nie było zbyt słodko: jestem czasem tak wykończona, nerwowa, rozdrażniona, przygnębiona, i w ogóle zniechęcona, czasem mam wszystkiego dość, czekam na wiosnę, jakby to była wygrana w totka. I już dawno nie byliśmy gdzieś z mężem razem, w kinie nie byłam od 2012 roku, w operze i teatrze podobnie, zakupy ostatnio spędziłam w aucie z Reginką, która zasnęła.
    Cóż, życie matki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba jesteś moja sąsiadka,w sensie,ze mieszkamy w podobnych stronach. Ty to się udzielasz! Fajnie jest tak żyć w mniejszej społeczności,każdy się zna i zawsze jest z kim pogadać. Podoba mi się to i jest to takie moje ciche marzenie. Ja mieszkam w anonimowym bloku, z sasiadami wymieniamy zdawkowe dzień dobry i do widzenia. Marzyloby mi się należeć właśnie do takiej przykoscielnej wspolnoty, gdzie można by się było spotkać z ludźmi którzy myślą i czują podobnie. To jest to!

      Usuń
  11. eee tam 35 to jezce ni etak zle ;) ja tam na razie sie nad swoim jestestwem nie zastanawiam zbytnio, chociaz w maju bedzie 31 na liczniku, przezylam dobrz zmiane kodu z przodu i poki co ide przed siebie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja 31 też dobrze zniosła, najgorzej było przekroczyć 30. Teraz zbliża się 35 i zaczynam czuć to samo...wiem,że to nie jest jeszcze tak źle, ale...

      No nic! Czasu nie cofne, trzeba skupiać się na pozytywach!

      Usuń
  12. Ćwiczenia są świetne. Nie dość, że można zrzucić trochę kilogramów i fajnie wyglądać, to po wysiłku paradoksalnie ma się więcej energii.
    Zacząłem ćwiczyć wiosną tamtego roku. Ćwiczę kilka razy w tygodniu. Dzięki temu mniej przejmuję się pracą (mam stresującą), a nawet rzadziej się przeziębiam.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja,ze ruch i wysiłek fizyczny, zrobienie czegoś dla siebie daje takiego fajnego kopa. Człowiek od razu inaczej patrzy na świat. Ja się trochę zapetlilam, bo robiłam wszystko dla dzieci. Dla męża, a dla siebie prawie wielkie nic. Ale to się musi zmienić, trzeba być troszeczkę egoista, ćwiczenia pozytywnym tego słowa znaczeniu.

      :) dziękuję za odwiedziny: )

      Usuń
  13. też mam gorszy okres teraz, ale pocieszam się że kiedyś zawsze wychodzi słońce. Dla Ciebie ono tez wyjdzie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, już mam dość tej zimy,niech idzie precz. Teraz czekamy na ciepło i na wiosenną aurę, a wraz z nią na więcej pozytywnych myśli.

      Usuń
  14. Każda z nas ma gorsze i lepsze okresy... jeszcze trochę i wyjdzie słońce.. dużo pozytywnej energii życzę 😚

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I dla Ciebie też całe mnóstwo pozytywnej! Idzie wiosna i zaświeci dla nas dużo słońca! Ciepłego, jasnego i ogrzeje nasze serca: )

      Usuń
  15. Kochana,

    mam nadzieję, że dzisiaj masz lepszy dzień.

    Ściskam mocno i zasyłam energetyczne myśli :)

    Uśmiechnij się Promyczku :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziś lepszy dzień. Trzeba docenić to co się ma. Szukać plusów a nie minusów,bo łatwo można się pogrążyć i stracić zapał. W zasadzie zawsze można się zdolowac, pytanie tylko po co? Od dziś staram się patrzeć pozytywnie!

      Usuń
  16. O Boże! Nawet nie wiesz jak ją Cię rozumiem. Cieszył się, że masz taką pracę do której możesz wrócić. Ja nie mam takiej perspektywy i dopiero nie dawno zdałam sobie tak na prawdę sprawę z tego,że jestem uzależniona finansowo od męża. Boję się o taką naszą przyszłość, bo nie wiadomo nigdy co się wydarzy. Trzymam kciuki za Was!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...