środa, 9 marca 2016

Co za cwel...

Jak mnie wkurwia ten pieprzony smarkacz, któremu mamusia i tatuś kupili mieszkanko nad nami. Ja rozumiem,że każdy musi się urządzić i wyremontować, ja naprawdę miałam cierpliwość, bo od dwóch miesięcy ciągle tam stukaja, pukają, hałasują, wiercą i piłują. Okej. 

Ale wiercić teraz o 20,35, kiedy moje dzieci próbują zasnąć i nie mogą to jest zwykle proste chamstwo...

Młody się drze, bo się boi takiego hałasu, mała też, mimo późnej pory nie śpi, bo temu cwelowi zachciało się wiercić! 

Normalnie zaraz pójdę na górę i powiem mu parę słów prawdy na temat dobrych stosunków sąsiedzkich prosto w ten pryszczaty ryj! 

17 komentarzy:

  1. Zdecydowanie rozumiem.
    Może wyślij męża, niech mu powie, żeby się ogarnął?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sąsiad przestał na szczęście. Echhhhh,to wykańcza. Całe wakacje był remont na dole, kucie ścian,nowe tynki itp,a teraz od dwóch miesięcy nad nami.

      Ja rozumiem i wiele razy olewalam, jak za dnia mi małą budzili bo przecież każdy musi remont zrobić,a hałasy wiadomo. Ale wieczorem? ?? Aaaaaaa! !!

      Usuń
    2. Mniej więcej dwa lata temu wprowadzili się sąsiedzi nad nami. I wtedy, wszystkie prace remontowe robili przepisowo. Za to ostatnio- pół niedzieli towarzyszyło nam wiercenie. Myślałam, że mnie krew zaleje. Lila może nie płacze, ale też nie lubi. Za to Misiek dostawał "jobla" przez to wiercenie- cały czas szczekał. Także wiertarka plus szczekanie psa... Koszmar :(

      Usuń
    3. U nas młody głośno okazuje niezadowolenie krzykiem, ze on nie chce hałasu itp. No a Misiek, współczuję. ....biedny,pewnie też zwstresowany. ...1 marca ten sąsiad wymieniał.drzwi wejściowe do mieszkania. Halaas był taki kilka godzin, ze nawet bajki nie mogłam czytać,bo mnie zagluszalo. Brrrrrrrr

      Usuń
  2. Jej, biedactwa :( My dwa lata temu kładliśmy dachówkę, Jerzyk był malutki i hałas go budził z drzemki, a niestety, nie było szansy, by przerwać pracy, gdy spał, więc wiem, jakie to okropne :/ Czasem chciałabym mieszkać wśród sąsiadów w bloku zamiast na moim pustkowiu, ale jednak brak sąsiadów nad sobą i pod sobą ma te plusy, że nikt nie załazi za skórę.

    Może zapytajcie go, kiedy planuje skończyć remont i czy jest szansa, by w godzinach wieczornych nie hałasował, będziecie przynajmniej wiedzieli, na ile dni katorgi się nastawić. No chyba że to jakiś wredny typ, wtedy może Wam na złość robić wieczorami - tak było w bloku u kuzyna :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że nie na złość. Wczoraj ekipa montowala mu meble w kuchni i wieczorem jego tatuś który to pewnie wszystko sponsoruje uznal, że coś trzeba poprawić: (u nas czasem słychać przez ścianę jak gadają,bo była cisza,czas snu dzieci. Wiec "Poprawiali...."

      Usuń
  3. O jacie,miałam kilka dni temu niemal identyczną sytuację ! Jest nawet u mnie w "roboczych" post na temat wszelkich "uroków" mieszkania w bloku - także za jakiś czas pewnie się nim podzielę i opowiem o swoich patentach ;)

    A tak na szybko - wobec wiercącego sąsiada postąpiłam może niezbyt elegancko i niezbyt poprawnie politycznie: wydrukowałam na kompie ogromnymi pogrubionymi literami informację, że jeśli nadal będzie hałasował o tak późnej porze, to osobiście się tam przejdę i wsadzę mu to wiertło w zadek ;) Chyba przeczytał, bo od następnego dnia cisza jak makiem zasiał ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. źle, dziewczyny, źle! w duchu porozumienia bez przemocy to powinno brzmieć jakoś tak: szanowny sąsiedzie, wiercenie o tak późnej porze budzi moje dzieci i mój głęboki smutek, ponieważ sen jest bardzo ważny dla dobrego rozwoju i samopoczucia maluchów, co mnie, jako matce, leży na sercu. Czy mógłby pan wiercić wcześniej?
      ;)
      a tak poważnie, to świetnie rozumiem, bo mieszkamy w nowym bloku, do którego wprowadziliśmy się jako jedni z pierwszych, remonty to był nasz chleb powszedni przez cały zeszły rok.
      tylko słowo z literą 'r', dużo takich słów, mogło mniej więcej wyrazić emocje, jakie mną targały wieczorami ;)

      Usuń
    2. Hehe,taka kartka wywieszona z prośbą o nie halasowanie wieczorem to dobry pomysł.jak się taka chamówa jak wczoraj powtórzy,to wywiesze, że pięknie proszę o nie wiercenie w ścianach po godz.20.00!

      Usuń
    3. No to ja jestem zdecydowanie niepoprawna politycznie na tle tych Waszych przykładowych wypowiedzi ;)

      Usuń
  4. Witam,trafilam dzis na pani bloga i uderzylo mnie podobienstwo historii...We wrzesniu 2014 moj 3-latek poszedl do przedszkola a w domu 3 tyg corka,no i sie zaczelo :( katar i nawracajace zapalenia oskrzeli,pediatra kiwala glowa ze tak musi byc bo przedszkole.Na szczescie corcia odporna byla,nigdy powaznie nie chorowala ale u takiej kruszynki sam katar niezle daje w kosc.W koncu sie wscieklam,zdobylam kontakt do dobrego alergologa i problem z glowy :) oczywiscie w miedzyczasie byly rozne badania,planowany pobyt w szpitalu,wreszcie diagnoza.Niestety nie doczytalam czy pani synek mial jakies testy,ogladal go laryngolog lub immunolog? Moze warto poszukac przyczyny chorowania.Mam nadzieje ze troche pomoglam swoja historia,gdyby pani chciala opisze wiecej szczegolow
    pozdrawiam i zycze zdrowka :) Anita

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byliśmy u laryngologa, bo młody ma jakby zawalony nos od września, tyko żaden katar mu nie ścieka, a w nocy ciężej oddycha,też przez usta. Laryngolog nic nie stwierdził, dal receptę na zyrtec. Zuzylismy w miesiąc, czy była poprawa,może trochę.... mamy skierowanie do alergologa, jeszcze nie miał żadnych testów. Wcześniej przed przedszkolem żadnych kłopotów ze zdrowiem, nic,a od września jak pierwszy raz zachorował,to ten nos się jakby przytkal i tak do dziś.
      ...muszę go może faktycznie do alergologa umówić,może coś doradzi, bo laryngolog rozłożył ręce.

      Usuń
    2. Mieliśmy podobny problem rok temu - laryngolog poradził, by podnieść nieco łóżko u wezgłowia, tak na dziesięć centymetrów. Sposób wydawał nam się dość głupi, ale o dziwo pomogło. Po kilku tygodniach obniżyliśmy. Od tego czasu jest dobrze.

      Usuń
  5. Jej to juz wiem czemu tak na mnie krzywo patrzą kiedy ja robie u innych remont ;) Kurcze bo tak lubię się czasem "wyładować" na ścianie :)))
    Wspólczuje Ci serio wiem co to znaczy bo u mnie w chacie było robione wszystko naraz od sufitu do podłogi masakra ale co zrobić...w nogi i do mamy na urlop...ucieklam ;))

    OdpowiedzUsuń
  6. Szczerze tego współczuję. Niestety to są te cholerne "uroki" mieszkania w blokach i kamienicach, gdzie sąsiadów dzieli tylko ściana albo strop :(

    Wytrwałości Kochana! :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Wytrwałości! Pomysł o swoim remoncie i odwdzięcz się sąsiadom. Hehe!

    OdpowiedzUsuń
  8. My kilka razy mieliśmy taką sytuację. Na szczęście mój mąż 190 cm wzrostu i posturę dość groźną (pomimo anielskiego usposobienia) więc sprawa została szybko wyjaśniona z sąsiadami.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...