wtorek, 1 marca 2016

Skracam urlop macierzyński.

W czwartek zadzwonił do mnie telefon z pracy.
W baaardzo krótkim skrócie sens był taki, że albo wracam do pracy szybciej, albo jest spora szansa że nie będzie do czego wracać... 

Miałam weekend na podjęcie decyzji, ale mimo ogromnego bicia się z myślami wiedziałam jaką decyzję podejmę.
Tak. Tak. Ja i ta moja cholerna odpowiedzialność.

Normalnie miałam wrócić w połowie października. Do końca sierpnia urlop macierzyński/ rodzicielski i urlop wypoczynkowy zaległy i tyle by wyszło.

Ale wracam do pracy 1 lipca.

Tak bywa w korporacji, jesteś - ok,ale jak wypadasz z obiegu to znajdzie się tłum chętnych, którzy przyjdą na twoje miejsce... mam dobrą pracę, dobre warunki, na miejscu, dojadę samochodem w kilka minut. Kasa też niezła jak na miasto w którym mieszkam. Każdy weekend wolny. Placa zawsze na czas na koncie. Do tego premie, nagrody kwartalne jak się dobrze pracuje. Kasa na święta. Nie mogę narzekać. 

Ja zawsze byłam zdania, ze jak się ma pracę, to trzeba ją szanować. Bez pracy nie ma życia. I można mówić co się chce, ale przy dwójce dzieci dwie pensje bardzo się przydają. Jak urodziłam synka wróciłam jak miał prawie siedem miesięcy. Córcia będzie miała dziesięć. 

Jeszcze mi z tym wszystkim tak na świeżo dziwnie. I tak lepiej, niż w weekend, bo przez weekend czułam się przygnieciona, niepewna... dziś po rozmowie z szefem czuje się lepiej, jestem spokojna... wiem,że podjęłam dobrą decyzję. Przed nami zmiana mieszkania na większe, kredyt, dla mojej rodziny jest lepiej bym pracowała. 

Dzieci będą miały wtedy lepsze warunki.

Córcią zajmą się babcie jak wrócę do pracy!!! Inaczej o wiele ciężej by było mi się zdecydować. 

Kamień z serca, no nie? :)

Zatem przede mną jeszcze cztery miesiące wolnego.

O Boże! Jeszcze w to wszystko nie wierzę. 

38 komentarzy:

  1. Bez pracy nie ma niczego. Też będę musiała wrócić do pracy ale staram się o tym nie myśleć(narazie). Gdybym mogła zostać z dziećmi jeszcze dwa lata w domu było by fajnie ale też mamy kredyt hipoteczny więc dwie wypłaty są potrzebne zawsze to lżej. Cieszmy się tym czasem który możemy jeszcze być w domu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dwa lata w domu,marzenie! :) wychowawczy to nie dla mnie, z jednej pensji męża byłoby na styk, a ja wole gdy tych pieniążków jest więcej, gdy można coś odłożyć itp... tym bardziej, że chcemy mieć większe mieszkanie.

      Tak,mam zamiar te cztery miesiące wykorzystać!

      Wszak moja przerwa w pracy wyniesie teraz dodając zwolnienie lekarskie z ciąży to będzie rok i dwa miesiące. Trochę posiedzialam!

      Usuń
    2. Ja od drugiego miesiąca ciąży musiałam iść na zwolnienie lekarskie więc też byłam długo w domu. Najbardziej synek z tego skorzystał:)

      Usuń
  2. Heh ja zaraz po urodzeniu pierwszego synka powiedziałam szefowi, że do pracy nie wracam i zamierzam popracować nad większą ilością dzieci :) O dziwo z jednej pensji nam starcza na życie, choć program 500+ będzie dużym wsparciem, jeśli zacznie działać. Ja z tych kobiet, co wolą być z dziećmi w domu. Choć rozumiem te mamy, które chcą wrócić do pracy :)
    To ciesz się ostatnimi miesiącami na pełnym etacie w domu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne,ja też bym wolała być w domu,ale patrząc realnie jak będę zarabiać, to dzieci będą miały lepsze warunki, będziemy mogli kupić większe mieszkanie,zatem... no chyba,że moj maz zarabialby 10tys,to wtedy nie musiałabym pracować.

      Usuń
  3. Jak przeczytałam tytuł to pomyślałam, że już, zaraz, za chwilę, ale jednak jeszcze trochę czasu zostało - to dobrze.

    No i nie dziwię Ci się nic a nic, przy takich dobrych warunkach, szkoda by było ryzykować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak,szkoda by mi było ryzykować. Nie jest to praca marzeń,ale podsumowując to ma bardzo dużo plusów. Zresztą, kto teraz ma idealną pracę,z której jest na sto procent zadowolony? Osobiście nikogo takiego nie znam.

      Na szczęście jeszcze troszkę mi zostało tego wolnego, uf: )

      Usuń
  4. Najgorsze jest to, że na rynku pracy mamy skrajności.
    Korporacje są bezlitosne, jeśli chodzi o zwolnienia czy urlopy. Natomiast w instytucjach państwowych czy samorządowych kobiety często idą na macierzyński, później wychowawczy, wracają po ponad 3 latach do pracy, a blokują innym etaty..
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko ile kobiety zarabiają w urzędach... po 1600zł. Fakt,powrót do pracy mają pewny,bo na okres urlopu macierzyńskiego jest zatrudniana osoba na zastępstwo. Coś za coś:

      Usuń
    2. Masz rację, że zarobki w urzędach są niskie, ale w wielu korporacjach też nie są zbyt wysokie, np. 2000 zł..
      Chodzi mi o to, że powstają z tego patologie. U mnie w pracy była sytuacja, że kobieta poszła na macierzyński, później wychowawczy, później zaszła w ciąże (taki miała plan) i nie ma już jej w pracy prawie 8 lat..

      Usuń
    3. 8 lat to kawał czasu, widać znalazła sobie sposób na życie. Z tym,ze za wychowawczy nie dostaje pensji,jedynie za macierzyński i zwolnienie lekarskie.

      Usuń
  5. Ojej... Cieszę się Twoją radością, ale tak podskórnie cieszę się też, że sama nie mam takich dylematów, bo rzuciłam pracę na etacie na miesiąc przed zajściem w pierwszą ciążę :) Bywa ciężko z jednej wypłaty, bo mąż nie zarabia dziesięciu tysięcy, tylko trzy razy mniej, a tu dwa kredyty bankowe i dwa potęęężne długi u rodziny (na szczęście bezodstetkowe), ale taką podjęliśmy z mężem decyzję, że ja pracuję w domu z dziećmi, a on zarabia na chlebek - i prawdę powiedziawszy, nie żałujemy :)

    Ale fajnie, że masz pracę, do której wracasz z radością. Ważne, by robić w życiu coś, co się lubi. A praca, wiadomo, to też spotkania z ludźmi, oderwanie do domowej rutyny, motywacja dodatkowa, by o siebie zadbać, by kupić sobie coś ładnego. No i pieniążki, a tych w rodzinie nigdy nie za wiele, bo życie jest jednak drogie.

    Nasza Gisia kończy w tym tygodniu dziesięć miesięcy. Jest już całkiem zaradna, chętnie zostaje pod opieką rodziny, ma dość wypracowany rytm dnia, je całkiem ładnie, więc mleko z piersi to już tylko dwa posiłki dziennie. Będzie dobrze, zobaczysz :)

    Choć i tak czuję ulgę, że odeszłam z pracy i nie muszę zmagać się z podobnym dylematem. Gdy nie masz pieniędzy, to po prostu nie masz i tyle, ale gdy masz perspektywę: mieć pieniądze lub ich nie mieć, zaczynają się rozterki.

    Będę pamiętać o Was w modlitwie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wiesz, gdybym miała taki rozsądny wybór to wolałabym zostać z córcia jeszcze trochę w domu. Do tej połowy października, a tak najchętniej to dokonać roku. Ale... te względy materialne. I nie dlatego, że pieniądz jest moim bożkiem, bo nigdy nie był i nie będzie,ale z takich względów jak np poczucie bezpieczeństwa finansowego dla mojej rodziny. Mąż zarabia,ma pracę,ale różnie bywa, może zachorować, mogą go zwolnić. A tak zawsze ją będę mieć pracę.

    Też jak pisałam planujemy większe mieszkanie. Dzieci rosną, wydatki też.

    Ją też mam trochę problem z tym,ze jestem nadmiernie odpowiedzialna i często mnie ta moja cecha uwiera. Bo mogłabym po prostu iść na wychowawczy,ale nie potrafię, bo balabym się,ze byłoby ciężko finansowo, a do jakiegoś poziomu życia jestem przyzwyczajona.

    Twój ostatni akapit to sama prawda,i dokładnie tak się z tym wszystkim czuje.

    Najpiękniej dziękuję za modlitwę,odplace tym samym! ***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, co czujesz, bo czułabym pewnie to samo... Bez pieniędzy, niestety, nie da się żyć. My już mamy domek, wykańczamy go sobie powoli. Dlatego mimo wszystko mogłam sobie pozwolić na pozostanie w domu. Poza tym jestem dziennikarzem z zawodu, gdybym miała teraz wrócić do pracy, to ło matko, wszystkie weekendy, popołudnia, nieraz wieczory zawalone, terminy, pisanie po pracy... A gdzie w tym dzieci, mąż? Dlatego odeszłam. I dlatego nie chcę wracać.

      Kiedyś moja znajoma płakała, że nie wie, co zrobić, bo jeśli po macierzyńskim (który wtedy trwał zdaje się kilka miesięcy), pójdzie na wychowawczy, to może pożegnać się z pracą (a ma naprawdę fajną pracę, budżetówka, jest zadowolona), ale z drugiej strony chciała być z synkiem w domku... Wreszcie zdecydowała się wrócić, synkiem zajęli się dziadkowie. Do dziś mówi, że jej z tym ciężko, ale że byłoby jej też ciężko, gdyby została w domu i widziała, jak na jej miejscu pracuje ktoś inny.

      Życie nie stawia łatwych rozwiązań :/

      Usuń
    2. To prawda. Trzeba też dokonywać wyborów,nie zawsze łatwych. Ale o to chodzi w życiu: ) fajnie,ze macie domek, kiedyś to było moje wielkie marzenie! A taka praca co trzeba pracować po niej w domu jest jak dla mnie nie do przyjęcia,nie jestem singlem, mam dzieci,w domu jest czas a nich,dla męża.

      Usuń
  7. Najważniejsze to podjąć decyzję w zgodzie z samym sobą. Cieszę się, że Wam, a najbardziej Tobie to odpowiada. Ja pracowałam po urodzeniu Zosi, gdy skończyła rok. Była to jakaś odskocznia, ale całkowicie nie widziałam się w tej sytuacji. Teraz wiem, że ten czas będzie dla dzieci, wrócę/zmienię pracę jak dziewczynki obie pójdą do przedszkola. Póki co nie zmusza nas sytuacja, abym musiała szybko wracać do pracy i też nie mam zamiaru rezygnować z czasu dla dzieci. Pracowałam, posmakowałam i ja dziękuję - mnie/nas zbyt wiele to kosztowało niestety.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz dużo racji. Zależy dużo od tego jaką praca. Gdybym pracowała na kasie w markecie, przy wykladaniu towaru, z paleciakami itp, to nie wróciłabym do pracy tylko została z dziećmi. Oczywiście nie umniejszam takiej pracy,pisze jedynie,ze tak nie mogłabym pracować.albo gdybym miała pracować na zmiany, też bym nie wróciła,nie wyobrażam sobie. Tak jeśli bede korzystać z przerwy na karmienie będę kończyć o 15.00. O 15.15 będę w domu: )

      Ale rozumiem mamy,które pracują w innym wymiarze godzin.

      Usuń
  8. Czasami życie układa się tak, że musimy wybierać. I wiesz co? Ja, typowo domowa mama, zrobiłabym tak samo. Dzieci naprawdę szybko rosną, ich potrzeby także. Zgadzam się, że kasa to nie wszystko, ale bez niej- niestety, bywa bardzo ciężko. I bardzo nerwowo. I niefajnie też. Prawie roczny maluch, to nie noworodek, tym bardziej pod pieką babć. Będzie dobrze, jestem tego pewna :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Dziękuję: )z tego co czytam jestem wyjątkiem, chyba jednak większość mam nie wraca do pracy. Może i ja robię zle? Rozumiem argumenty "za" ale rozumiem też "przeciw" .jak piszesz dzieci szybko rosną, a kiedyś do tej pracy będzie trzeba iść i tak. To trudny temat i każda sytuację należy rozważyć indywidualnie.

    Ja jak pisałam chętnie byłabym w domu,ale widmo oglądania każdej złotówki i utkniecia w małym dwupokojowym mieszkaniu mnie przeraża...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem to naprawdę aż za dobrze.
      Właściwie, to rozumiem każdą ze stron i każde stanowisko. Zawsze jednak to powtarzałam, że gdybym miałam dobrą pracę, to bym do niej wróciła. Bo poza kwestią dzieci, to także ważny aspekt życia człowieka sam w sobie. I zdrowiej jest, jeśli kobieta jest niezależna finansowo. Zresztą pisałaś o tym, a ja mogłabym opisać jak to wygląda ze strony kobiety zależnej finansowo :) I wiem, że każde małżeństwo i układ są inne, ale zdania nie zmienię- nawet małe, ale własne dochody na te cholerne waciki, zmieniają postać rzeczy.

      Usuń
    2. Tak,fajnie jest mieć te "swoje" pieniądze. Chociaż jestem zdania ze w małżeństwie jest wszystko wspólne,ale mile jest to uczucie finansowej niezależności. Też nie chodzi już o to, Ale też różnie z mężem może być,może się pochorowac, może prace stracić, wreszcie może dostać kryzysu wieku średniego i pójść do ładniejszej koleżanki.

      Lepiej być zabezpieczonym. Nigdy nie wiadomo jak się życie ułoży

      Usuń
  10. ojj.. Ja wierzę że dasz sobie doskonale radę, bo kto jak Nie Ty?! No kto? ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No muszę, hehe. Nikt za mnie nie zrobi... chociaż czasem nie wierzę do końca w swoje siły i jestem trochę zmęczona nadmiarem rzeczy na mojej głowie...

      Usuń
  11. to podobnie wracamy do pracy - choć ja chyba od września, ale w domu będziemy w zasadzie tyle samo, bo pracowałam do 9 miesiąca ciąży :)
    gdybym mogła sobie bez stresu pozwolić na zostanie w domu, to bym została, ale nie mogę ;), więc nie mam się też nad czym zastanawiać.
    Z Marysią wróciłam po 8 miesiącach, teraz niebiosom dziękuję, że mogę zostać rok z Antoszkiem, bo on jest zdecydowanie mniej towarzyski niż siostra (wyje, jak tylko ktoś obcy na niego spojrzy ;))
    będzie dobrze, bo jak ma być? :)
    zazdroszczę możliwości pozostawienia córeczki pod opieką babci, u nas będzie żłobek...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki rok z dzieckiem to fajnie. I czasem tak jest, ze mama musi wrócić do pracy. Ja w zasadzie jakbym się uparła to bym mogła iść na wychowawczy, jakoś byśmy radę dali,ale...po podsumowaniu za i przeciw wyszło mi,ze będzie lepiej ogólnie jak wrócę.

      Co do żłobka... ja jestem taka dziwna, ze malucha rocznego bałabym się zostawić w żłobku. Wolałabym szukać dobrej opiekunki. Są za i przeciw opiekunkom, my mieliśmy do synka nianie z polecenia i była z nim w domu jak syn miał 11 miesięcy do 2,5roku. I jeśli na początku było super, to gdy młody skończył dwa latka wg mnie za mało go stymulowala do rozwoju,bardziej "pilnowala" .

      Każdy musi znaleźć dla siebie rozwiązania jakie mu najbardziej odpowiada. Też się bardzo, bardzo cieszę,ze babcie nam pomogą. Będę im za to niezmiernie wdzięczna. O wiele lżej mi będzie wiedząc,ze córcia jest w domu.

      Usuń
  12. no sytuacja idealna tak naprawdę, ja musialam oddac osmiorniczki do żłobka, a pozniej do pkola , ale tez do pracy poszla- bo bylo trzeba i troche juz nawet chcialam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, trzeba. Może i się nie chce, ale... kiedysbtrzeba. Nie należę do tych szczesciar, które mają wszystko na tacy.

      Usuń
  13. Pulpet mial 6 miesiecy jak wróciłam do pracy. Zostal z tata w domu,a potem przejal go dziadek. Dziadkowie to jednak swieta instytucja :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak,pamiętam jak wspominalas o dziadku: ) niezłe,częściej właśnie babcie się zajmują. Dziadkowie rzadziej. Chociaż moja koleżanka ma teściów,którzy pilnują jej dziecka i właśnie dziadek wykazuje się większą cierpliwością i zaangażowaniem.

      Usuń
  14. W Irlandii nie maja prawa Ciebie wyrzucic. Od momentu kiedy kierownictwo poinformowane jest o ciazy do powrotu z macierzynskiego twoja pozycja jest, byla I bedzie I nikt nie ma prawa Ciebie wyrzucic. Tego w Polsce nie rozumiem wlasnie. Jedyne co moga to ukrocic godziny.
    U Nas macierzynski trwa 26 tyg, wiec do pracy wracalam po 6 miesiacach...powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  15. W Irlandii nie maja prawa Ciebie wyrzucic. Od momentu kiedy kierownictwo poinformowane jest o ciazy do powrotu z macierzynskiego twoja pozycja jest, byla I bedzie I nikt nie ma prawa Ciebie wyrzucic. Tego w Polsce nie rozumiem wlasnie. Jedyne co moga to ukrocic godziny.
    U Nas macierzynski trwa 26 tyg, wiec do pracy wracalam po 6 miesiacach...powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu teoretycznie też muszą mnie przyjąć do pracy po macierzyńskim,ale na drugi dzień mogę dostać wypowiedzenie.

      Usuń
  16. Brawo :) Dobra decyzja. Odpowiedzialna Mama :). Wszystko doskonale się ułoży. Zobaczysz :). Pracę TRZEBA szanować. Nie ma to tamto :).

    Buziaki przytulaki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za mile słowa! Też się zgadzam, ze prace szanować trzeba. Praca to kasa i życie, a przy dwójce dzieci tym bardziej trzeba się ogarnąć.
      Ściskam: ))

      Usuń
  17. Czytając tytuł myślałam, że "lada dzień" wracasz do pracy, ale dobrze, że masz jeszcze te cztery miesiące.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się cieszę, ze cztery. Chociaż wiem,że szybko zleci.... co dobre zawsze szybko się kończy. Niestety. Ale...życie idzie dalej!

      Usuń
  18. Uważam , że podejmujesz bardzo dobrą decyzję bo przecież musisz zapewnić swoim dzieciaczkom dobry byt i tak jak mówisz bez drugiej pensji w tych czasach to trochę słabo ;/ No i oczywiście masz pracę , którą lubisz w , której się spełniasz wiem coś o tym bo od nie dawna sama mam swoją wymarzoną prace z , której bym nie zrezygnowała nawet takim kosztem jak Twój ;* pozdrawiam mocno !!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z moją praca zupełnego szału nie ma,ale wiem, ze mogło by być gorzej. Teraz takie czasy,ze nie można sobie pozwolić na wybrzydzanie i przebieranie.
      Pozdrawiam cieplutko: )))

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...