niedziela, 3 kwietnia 2016

7 miesięcy Niuni.

I kolejny miesiąc za nami.
Malutka skończyła już 7 miesięcy. 
Zatem (bo pamięć ulotna) małe podsumowanie. 



Zmorka waży 8600
Pieluszki- nosimy ostanie 3ki, na noc 4ki.
Ząbki- 0:))

Co jemy.
Nadal podstawą jest mleko mamy. Karmię ją co dwie godziny. Chociaż ostatnio mogę częściej i małej to nie przeszkadza,tak jak wcześniej. Podczas jedzenia łatwo ją rozproszyć, jak coś usłyszy to od razu odwraca główkę i szuka co to było: ) przy piersi za dnia często cuduje, podczas picia przebiera nóżkami, sprężynuje, kręci się, wszystko jest takie ciekawe! Do tego łapie mnie za ręce i okropnie drapie: ) no ma kobietka charakter, synuś był przy piersi w totalnym blogostanie zawsze! A ona? No...typowa dziewczyna!

Po ukończeniu 6miesięcy i tygodnia zaczęłam rozszerzać dietę. Zatem za nami już deserki- jabłko,marchewka z jabłkiem, gruszki, gruszki z bananami i jabłkami oraz śliwki. Deserkow co mnie bardzo zaskoczyło niezbyt chce jeść. Bardzo nie lubi jabłka, nie znosi wręcz, zatem już nie daję,bo nie chce jej zrazić, może jej przejdzie. A co dziwne nie lubi jabłka ze słoiczka, ale takie świeże obrane to jadlaby bardzo chętnie: )

Woli warzywa: ) chętnie je marchewkę z ziemniakami i kalarepką, zupkę jarzynowa. Na razie jeszcze mięsa nie jadła, same warzywka. 

Kupuję jej słoiczki Hipp, z deserkow też Bobovita. 

Sen.
Krótsza drzemka do południa i dluzsza po południu. Niestety ma brzydki zwyczaj po południu budzić się pół godziny po zasnieciu i płakać żałośnie. Wtedy ją biorę do dużego łóżka, gdzie przy moim boku śpi jeszcze dwie godziny! Nie ma jak u mamy,co? Wiem, moja wina, miękka jestem, ale z synem było tak samo. Na szczęście w tym czasie drzemki dzieci się nakładają, zatem mogę poleżeć z małą i starszy nie jest zazdrosny. 

Noce.
Śpi że mną od urodzenia. Synuś też ze mną spał,więc to nikogo już nie dziwi. W nocy mała budzi się obecnie dwa razy i śpimy dalej, chociaż gorsze noce też się zdarzają, gdy budzi się co dwie godziny.  Jeju, uwielbiam z nią spać, jest przesłodka: )))

A co potrafi? 
*Pełne, płynne obroty. Potrafi turlajac się dotrzeć tam gdzie chce. Kręci się wokół własnej osi jak wskazówka zegara. 
*podkurcza nóżki pod pupkę i buja w tył i przód. 
*sprężynuje na nóżkach.
*na brzuchu podpiera się wysoko na rękach.
*ściąga skarpetki i rajstopy, łapie nóżki i kolanka. Bierze stópki do buzi: )
*samodzielnie nie siedzi,ale posadzona zaczyna się podpierać rękami, nie sadzamy jej jednak, musi do tego dorosnąć sama. 

Ma jednak dość słabe jeszcze rączki bo do raczkowania się nie zabiera, myślę że jeszcze dwa,trzy miesiące.


Lubi kąpiel. 
Jest bardzo pogodna. Często się uśmiecha i przeslodko śmieje całą buźką. Ma taki fajny radosny charakter. 

Niesamowicie mnie cieszy tą moja córeczka. Skradła mi całe serce po kawaleczku. Bo tak jak syn zgarnął je całe od razu, tak ona zabierała je cząstka po cząstce. Stopniowo. 

Teraz? Uwielbiam Ją! 

11 komentarzy:

  1. Ja zawsze żałowałam, że takich podsumowań nie robiłam bo nie mam nigdzie zapisanych najistotniejszych dat... :) Przyda Ci się to "podsumowanie"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, można zapisywać umykajace chwile, warto! Fajnie mi później do tego wrócić: )

      Usuń
  2. Super, że Córcia chociaż warzywka lubi - bo u nas był (i nadal jest) problem z przemycaniem i owoców, i warzyw - Bąbel najchętniej jadłby tylko owsiankę i suchą bułę. Maleńka cudnie się Wam rozwija i jest przeurocza :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech problem niejadka znam,bo syn w wieku dwóch i pół lat stał się taki. Teraz mu przeszło trochę, ale co się namartwilam, że nie chcę jeść.... za to możesz być pewna, ze Twój Synek na pewno wszystko nadrobi i jako nastolatek będzie miał mega apetyt!!

      Usuń
  3. Myślę, że to dobrze, że lubi warzywa. Pięknie się Wam rozwija!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję: )) zobaczymy jak będzie później z tymi warzywkami, aby jej nie minęło: )

      Usuń
  4. śliczny kombinezon, nasz maluszek ma identyczny ;) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To kurtka i spodnie: ) i duży zbieg okoliczności, ze macie taki same, bo spodenki są używane po córci koleżanki, a kurteczke przywiozła szwagierka z Anglii: )

      Usuń
  5. Takie maluchy są urocze :) Ja mogłabym bez końca przyglądać się Regince...

    Wiesz, u mnie z miłością było odwrotnie. Jerzyk jako pierworodny był dla mnie jednym wielkim zaskoczeniem i niespodzianką, nie powiem, że nie stresującą. Byłam tak skupiona na tym, że moje życie się bezpowrotnie zmieniło i na tym, że niemowlę jest tak absorbujące, że za mało się cieszyłam z tych chwil. A z Reginką od początku było cudnie, bo wiedziałam, z czym się wiąże posiadanie maleństwa i już nie było szoku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widzisz jak mamy są różne: ) ale najważniejsza jest miłość: ) ja właśnie miałam tak,że oczywiście kochałam malutka od początku, ale bez tego szału i "wow" jaki był z synkiem.

      Usuń
  6. Bardzo fajnie! My jednak woleliśmy sami gotować deserki czy obiadki. Przynajmniej miałam pewność, że wiem co moje dziecko je.
    Fajne podsumowanie!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...