czwartek, 21 kwietnia 2016

Strata ciąży.

Moje dzieciątko miałoby teraz roczek.
Gdyby Bóg zdecydował inaczej...
Gdyby się urodziło i gdyby wszystko było dobrze.

Minęło tyle czasu. Niewiele i dużo jednocześnie. Ale boli nadal. Te wspomnienia. Te dziesięć tygodni w ciąży. Zdążyłam się przyzwyczaić i mocno pokochać od samego, samego początku. Tyle nadziei i marzeń związałam. Tak bardzo na to maleństwo czekałam i tak bardzo go pragnęłam.

Niestety. Zasnęło na zawsze we mnie, Bóg zabrał je do siebie. Wynagrodził nasze cierpienie następną radością, równo rok po stracie urodziłam córcię. 
Nigdy jednak nie zapomnę o moim aniołku w niebie.
Wiem też, ze bardzo wiele jest mam po stracie. To trudny temat i niestety temat tabu, który pomija się milczeniem, kiwnięciem głowy, i odbiera się prawo do przeżywania smutku i żałoby. A powinno się o tym mówić, kobiety powinny znać swoje prawa, wiedzieć, ze można dzieciątko pochować i ze są różne możliwości... ja odwazylam się napisać o tym po półtora roku.
Kochane mamy po stracie nie poddawajcie się, nadzieja i dla Was zaświeci! 



21 komentarzy:

  1. Tych kobiet jest bardzo, bardzo dużo. Pamiętam, kiedy byłam w ciąży z E. jako przecież młoda, zdrowa i doskonale czująca się kobieta (chciałam nadal pracować przez jakiś czas), lekarz wypisał mi zwolnienie i powiedział, że ciąże są teraz coraz słabsze. Nie wiem oczywiście ile w tym prawdy- nie oszukujmy się- wiele kobiet pracuje do prawie samego końca. Podejrzewam, że prawda jest gdzieś po środku. Faktem jest, że w okresie, kiedy Ty straciłaś swoje Maleństwo, wśród blogowych znajomych było wiele poronień. W tak dość wąskim gronie, które podczytuje... To też o czymś świadczy.

    Najbardziej razi mnie fakt traktowania kobiet po poronieniach w szpitalach. Chociaż boję się tu uogólnień, bo część Dziewczyn naprawdę dobrze (o ile to właściwe określenie w tej sytuacji...) wspomina opiekę i traktowanie w tym szczególnym okresie. Z drugiej strony, myślę sobie- czego ja oczekuję? Empatii, zrozumienia, taktu, delikatności, często wyczucia, wobec kobiety, która traci dziecko, jeśli na większości oddziałów lekarze i położne nie mają czasu nawet dla pacjentek, które urodziły dzieci. Pamiętam wizytą doradcy laktacyjnego, kiedy urodziła się Lila. Śmiech na sali. Szpital szczycił się tym, że mają takiego kogoś w swoim personelu. Pani owszem, odbywała wizyty w biegu bo do 15 pracowała w poradni.

    Myślę, że dla Mam po stracie internet jest chyba takim miejscem, gdzie znajdą najwięcej wsparcia, zrozumienia, akceptacji...

    Zawsze będziesz pamiętać. Chyba tak właśnie jest...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie wkurza jak ktoś mówi,że ciąża to nie choroba. Tak się mówiło kiedyś i dziwi mnie.ze są jeszcze lekarze którzy ten slogan kiepski powtarzają. Owszem,ciąża to nie jest choroba,ale bardzo szczególny stan w życiu kobiety,kiedy staje się odpowiedzialna nie tylko za siebie i. Trzeba po prostu na siebie uważać. Mój gin powiedział jak się go zapytałam w 22tc chyba jak miałam szyjke 2,52 cm,czy ta szyjka będzie taka sama, czy ona taka zostanie? To powiedział,że to ze dziś jest wszystko w porządku nie znaczy że musi być w porządku jutro,bo ciąża to taki stan,ze może w ciągu kilku godzin przejść ze stanu "wszystko w porządku "do ciężkiej patologii. Ile jest kobiet,które czuły się dobrze i nagle traciły ciąże. Dlatego myślę,że uważać na siebie trzeba i też na zwolnienie iść,bo jeszcze się w życiu napracujemy. Do 67rż: )

      A co do wsparcia...w szpitalu nie było zle, byłam dobrze traktowana, poglaskana po ramieniu i po ludzku pocieszona przez położne,które widziały w jakim jestem kiepskim stanie ducha.

      A w Internecie też można znaleźć pociechę, dobre słowo i świadomośc,ze jest niestety sporo kobiet,które musiały przez to przejsc. Mój gin powiedział, że bardzo często jest 1:1, czyli jedna strata na jedną zdrowa ciąże.

      Usuń
  2. Tulę mocno...... Tak po prostu, zwyczajnie :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tego właśnie najbardziej potrzeba: *

      Usuń
  3. To trudny temat i nie każda kobieta mówi/pisze o tym otwarcie. Ja z tym problemu nie mam. Również przez to przechodziłam. Poroniłam w 13 tygodniu ciąży i najwiekszym szokiem było dla mnie to, że Pani Ginekolog, która mnie prowadziła oswiadczyła mi tak po prostu bez żadnego współczucia i jak by nic się nie stało, że ciąży już nie ma. Wstała, wypisała skierowanie do szpitala i tyle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi przykro z powodu Twojej straty...13tc to czas,ze niby teoretycznie powinno już być "bezpiecznie" . A Twoja gin mogłaby okazać trochę empatii i zwykłego ludzkiego wspolczucia! Niektrzy lekarze nie umieją się zachować...a kiedy oni jako piewrsi przekazują pacjentowi taką straszną nowinę powinni zrobić to w sposób jak najbardziej taktowny i delikatny.. to trudne,ale możliwe.

      Mi było kiedyś bardzo ciężko o tym mówić.przelamalam się dopiero niedawno. Wcześniej nie mogłam...

      Usuń
  4. Najbardziej przeraża mnie to, że ta tragedia dotknęła większość znanych mi rodzin, niektóre nawet kilkakrotnie... Dobrze że jest możliwość teraz zrobienia pogrzebu i godnego pożegnania dzieciątka.
    Przytulam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak,to jest bardzo ważne,by można było się pożegnać.przeżyć żałobę. To trudne przeżycie,ale trzeba dbać sobie czas na pogodzenie się z tym i ze sobą. Nie wspierać się, ze nic się nie stało, a najgorsze co można usłyszeć to jak ktoś odbiera prawo do przeżywania smutku,bo to był "tylko zarodek ".

      Usuń
  5. Niestety rodzin i mam po takiej stracie jest coraz więcej... Przykro mi, że spotkało to również Ciebie.
    Uściski!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcześniej też nie zdawałam sobie sprawy jak wiele mam musiało przez to przejść. Ale jak zanalizowalam nawet w rodzinie, to też moja mama straciła pierwszą ciąże. To było jest i będzie. Czasem działa natura po prostu...ale boli i tak.

      Również ściskam! *

      Usuń
  6. Bardzo mi przykro z powodu Twojej straty - i chyba tylko tyle mogę napisać, bo żadnych innych, bardziej odpowiednich słów nie znajdę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najprostsze słowa są w tym przypadku najlepsze. Dziękuję...

      Usuń
  7. Witam,bardzo wsółczuję straty.Super blog i zapraszam do mnie http://lovelybookss.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. To bardzo smutne i coraz częstsze zjawisko. Mój lekarz też mówi, że ciąża to nie choroba. A niby jest dość młody.
    Co do poronienia to ja nie wyobrażam sobie przeżyć czegoś takiego. A słyszałam takie historie, że dziecko umarło np w 9 miesiącu i wtedy kobieta musiała urodzić martwe dziecko. To jest dopiero horror. Podziwiam wszystkie te kobiety, które podniosły się po stracie. I współczuję Tobie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też jestem zdania, ze im później się traci ciąże tym gorzej. Nie potrafię sobie nawet tego wyobrazić takiej straty w trzecim trymestrze. ...chyba bym zwariowala. A jednak takie straty też mają miejsce. Jak rozmawiałam z mamą to nawet z jej znajomych dwie przeżyły coś takiego....koszmar.

      Usuń
  9. :( - każda strata dziecka jest straszna... - czy jest jeszcze w brzuchu czy już się urodziło... nie wiem czy dałabym radę to przeżyć nie wariując ...
    Tulę mocno :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ciężkie doświadczenie. Ale trzeba się podnieść, jeśli się ma dla kogo żyć. Myślę, że ze stratą tak jest,ze im później się ciąże traci tym gorzej,trudniej....z perspektywy sądzę,że lepiej,ze był to 10 tydzień a nie np 18...

      Usuń
  10. Nie wiem co napisać.. wiesz, że przeżyłam to samo.. Był to najgorszy okres mojego życia. W sumie dalej to przeżywam.
    Pięknie to napisałaś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tego się nie da zapomnieć. Czas... zalecza rany,nie powiem,że leczy. W jakiś sposób może. Ale w zasadzie nie ma dnia bym o tym nie pomyślała. Dzięki córci ta rana w sercu jest mniejsza, zabliźniła się. Ale wspomnienia bolą nadal i są nadal bardzo świeże.

      Dlaczego musiało to nas spotkać. Trzymaj się, ściskam Cię mocno.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...