środa, 11 maja 2016

Źle.

Ciężki dzień dziś.
Starszak przechodził samego siebie.
Ze wszystkim na nie.
Darł się o wszystko.
... wyszliśmy na dwór zrobić niespodziankę wracającemu z pracy tacie.
To trochę lepiej.
Krzyczalam dziś na synka, nerwy mi puszczaly.
Padały słowa jakie nie powinny.
Wszawo się z tym czuję...
Do tego mała niedobrze znosi te jego jazdy, moje krzyki.
Źle mi z tym wszystkim...
Źle.
...

26 komentarzy:

  1. Każda z nas ma takie dni.
    Każdej z nas po nich źle.
    Wyrzuty sumienia, poczucie wstydu, porażki...
    Ale...
    Jesteśmy tylko ludźmi.
    Tylko i aż.
    Bo ten wstyd, to poczucie, że nam z tym źle, daje kopa, żeby było lepiej.
    Rozgrzesz się, jesteś dobrą, troskliwą mamą. Tylko czasem bardzo zmęczoną.
    I naprawdę wiem o czym mówisz. Lila potrafi mieć takie zaciachy, że czasami naprawdę muszę bardzo, bardzo, bardzo mocno walczyć ze sobą, żeby nie dać Jej po prostu klapsa. Tak, wiem- nawet nie powinno mi to przyjść do głowy. Nie powinno- racja. Ale przychodzi. Jak jakiś pierwotny instynkt, żeby wykorzystać swoją siłę, przewagę, żeby Ją w końcu skutecznie uspokoić.
    Nie robię tego, ale czasami mam wrażenie, że czuję, jak mi przybywa siwych włosów w minutę!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w nerwach zjadłam paczkę Chrupek i wypilam litr coli,było mi wszystko jedno. Chciałam się odstresowac. Ja pierdziele, bunt dwulatka u nas nie istnial, ale za to bunt trzy i pół latka na całego. ...czasem już nie mam pomysłów jak młody się nakreci i co nie powiem to on odwrotnie i jak mówię "nie wolno się kłócić z mamą "to on "ja chcę się kłócić z mamą! "Pyskuje jak najety, czasem ciężko mi sobie poradzić a co zrobię za dziesięć lat?

      Usuń
    2. Powiem Ci, że dla własnego komfortu nie myślę o tak dalekiej przyszłości, choć poniekąd będę przecież wiedziała jak może być- mam przecież Elizę ;) A Ona też już całkiem konkretnie zaznacza, że ma inne zdanie i pomysły niż my. Lila ma bardzo podobnie, ja mówię do Niej, że dostanie karę, a Ona do mnie: Ty dostaniesz. I tak niemal ze wszystkim...

      Usuń
  2. Ostatnio nasza znajoma psycholog powiedziała, że o ile się nie wyrzywamy to czasem dobrze jest nakrzyczeć na dziecko. Ono musi wiedzieć, że są emocje, że rodzic na niepożądane zachowania może tak właśnie zareagować. Najlepiej z nim później porozmawiać o sytuacji, o tym jak się obie strony zachowały i dlaczego.
    Zgadzam się z Martą - jesteśmy tylko ludźmi. Mamy prawo do słabszego dnia, do krzyku czy płaczu. Nie wstydźmy się tego bo nie robimy nic złego a dziecko musi się nauczyć wszystkiego, także tej gorszej strony życia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie inne ssaki też karcą swoje młode. Jestem zwolennikiem jasnych zasad,ale też nie chce krzyczeć na niego,matka na mnie krzyczała,bałam się tego jako dziecko, jako nastolatka tego nie znosilam i przysieglam sobie ze ja tak nie będę....i co?

      Traktuje to jako osobistą porażkę.....

      Usuń
  3. Do psychologa chodza matki które okropnie zaluja ze urodzily dziecko, ale w gruncie rzeczy nie sa zlymi matkami tylko sa zmeczone. A bledy w wychowaniu zawsze bedziemy popelniac, jednak gdy bedzie gorowac milosc do dziecka, to je pokonamy. Te slowa mi zawsze pomagaja gdy czuje taka bezsilnosc jak Ty. Trzymaj sie :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech....ta bezsilność jest najgorsza. Chyba trzeba przeczekać. Chyba muszę jak młody jest w domu bardziej mu organizować czas by się nie nudził.tylko ze on ostatnio chce tylko tablet lub telefon i np puzzle przestały go interesować, kredki też...

      Usuń
  4. I mogę Cię teraz poklepać po plecach, i powiedzieć "wiem co czujesz". Ileż to w nas musi być cierpliwości !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cały ocean cierpliwości zamawiam! Boże....kiedyś lałam że smiechu(jak sama nie miałam dzieci) jak dziecko się darlo a rodzic sobie nie radził. Teraz ja jestem czasem takim rodzicem.

      Usuń
  5. Też ostatnio mamy takie dni, Franuś wszystko na NIE i wszystko inaczej niż ja powiem. Czasem już nie wytrzymam krzyknę na niego i później mi z tym źle. Staram się panować nad emocjami, ale czasem nie wytrzymuje.
    Życzę nam obu dużo cierpliwości...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To podłe uczucie jak się krzyczy, wyrzuty sumienia. Też czasem nie wytrzymuje, muszę nad sobą bardziej pracować. A cierpliwość się przyda, dużo jej!

      Usuń
  6. Nic na to nie poradzisz. Chociaż bardzo chcesz nad wszystkim panować, a szczególnie nad emocjami to niestety nie da się. Wiem co czujesz, każda matka to wie i każda ma wyrzuty sumienia później, ale co zrobisz.
    Każde dziecko ma zły dzień tak jak dorosły i nic na to nie poradzisz.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak,tę humory. Czasem ma taki dzień, ze nic mu się nie podoba,można zwariować. A czasem jest taki fajny,ze nie mogę się nim nacieszyć: ) ach dzieci to mali ludzie, którzy mają swoje schizy.

      Usuń
  7. Nie wierzę że jest matka która nigdy nie skrzyczała dziecka i po prostu nie miała dość. Mocno Cię przytulam. Oby teraz było tylko lepiej 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musi, musi! Dziękuję za dobre słowo, jest mi teraz potrzebne. Po burzy zawsze przychodzi słońce.

      Usuń
  8. Och Megi, jak ja Cie rozumiem! Moj Nik jest w podobnym wieku do Twojego synka (3 lata, 5 mies.) i tez ma takie jazdy, ze glowa mala... Bywaja dni, ze jak wstanie lewa noga, to od rana jest na NIE. Nie w takim kubku kakao, nie taka nakretka, nie ta bluzka, on chce sandalki chociaz pada, do opiekunki musi koniecznie zabrac ta zabawke, ktorej akurat nie moge znalezc, w samochodzie przypomina mu sie, ze jednak chcial cos innego, itd. Po poludniu kontynuacja: nie wysiadzie z auta pod przedszkolem, chce inny podwieczorek, domaga sie ciastek, innej bajki, innej kolacji, itd.
    A jak on sie drze! Matko Boska, bebenki w uszach zwijaja mi sie w rulonik i dziwie sie, ze on sobie gardla nie zedrze, bo wrzeszczy z wsciekloscia ile ma sil w plucach! Tak jak pisala Marta, kiedy sie spiesze, albo wieczorem jestem zmeczona po calym dniu sluchania jekow, to mam zwyczajnie ochote mu przylac...
    A sama krzycze na dzieciaki regularnie. ;) Oni sa uparci i charakterni, a ja nerwowa. Przy takiej kombinacji spokojne tlumaczenie nie zdaje egzaminu, jakkolwiek bym ich nie kochala. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przybijam piątkę! Czasami wymiekam. ...skąd nasi synowie mają tyle pary w plucach? :)) mój się też drze,ze aż uszy wiedną i ryczy, Boże,kiedy on z tego wyrosnie. A bo to sie nie podoba, tamto nie podoba. Zwariować można.widzę,że mamy podobnie. Jak ja Cię rozumiem. .

      Usuń
    2. U nas jest identycznie, jak u Agaty, i chyba to mnie najbardziej wkur... Jakiś taki jęcząco-wyjący okres. W połowie drogi do przedszkola jakieś wizje, że wzięła albo nie wzięła czegoś, widelec musi być TEN (a TEN jest tylko jednen w całym domu, więc nie pytajcie, jak ja go cholera pilnuję!!!), co chwile przypomina sobie coś, o czym ja już dawno zapomniałam i się wścieka, że ja zapomniałam. Nie wiem, skąd biorę cierpliwość do tego, żeby odwracać uwagę Lilki, albo gasić te małe pożary. Tym bardziej, że nigdy nie ukrywałam, że oazą spokoju nie jestem ;) Chyba zwyczajnie wiem, że jeśli pozwolę sobie, żeby dać się ponieść emocjom ( a tych wzbiera się we mnie całe morze), to źle się to skończy :)

      Usuń
  9. Ehhh...skąd ja to znam...Też czasami zdarza mi się podnieść głos, krzyknąć, posłać Młodemu jakieś niefajne spojrzenie. I mam potem wyrzuty sumienia podobne do Twoich, ale czasami po prostu nie jestem w stanie nad sobą zapanować i ukryć tych negatywnych emocji, które we mnie siedzą. Zawsze byłam nerwowa, a odkąd jest Młody moje nerwy są wystawiane na wciąż nowe, ciężkie próby - i niestety nie zawsze wychodzę z nich zwycięsko :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieci przyprawia nas o siwe włosy na głowie! Teraz są jeszcze mali,a później.... moja koleżanka mowi,ze małe dzieci nie dają spać, a duże dzieci nie dają żyć: )))

      Usuń
  10. Każda z Nas ma czasami gorszy czas..
    Pamiętaj, że zawsze po burzy wychodzi słońce!!

    OdpowiedzUsuń
  11. Każda z Nas ma czasami gorszy czas..
    Pamiętaj, że zawsze po burzy wychodzi słońce!!

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja się niestety denerwuję dość często i kiedyś bywałam paskudna - jak to choleryk, ale powoli uczę się kontrolować i po prostu się wyłączam - kiedy jestem wkurzona i mam ochotę wrzeszczeć, to zaczynam mówić do dzieci spokojnie jak maszyna, jakby to nie dotyczyło mnie, a gdy już naprawdę, naprawdę nie mogę, śpiewam głośno: "Zdrowaś Maryjo". Jerzyk zaczął kojarzyć ten śpiew ze swoimi złymi humorami i wtedy dopiero się nakręca! Ale mnie to moje śpiewanie zdrowasiek odstresowuje i zaraz podchodzę do dzieci inaczej i jakoś się toczymy dalej do przodu.

    Bunty dziecięce są straszne, ale kiedyś przeczytałam piękne zdanie, że to wcale nie bunty, jak to my, sfrustrowani nieposłuszeństwem rodzice, nazywamy - ale to po prostu kształtowanie swojej indywidualności, które dziecko musi przejść, by stać się pewnym siebie człowiekiem. To dodało mi wiary w siebie. Dzieci muszą to przejść - proszę bardzo. Więc po co mam się wkurzać? Za kilka lat zapomnę tę nerwówkę.

    Prztrwamy to!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musimy to przetrwać bo jakby inaczej? Te bunty są potrzebne, chociaż np mój ojciec jest zdania,ze to żadne bunty, ale nieudolność rodziców i nieradzenie sobie z dziećmi. Ze to my dorabiamy taka ideologię bo nie potrafimy okiełznać naszych dzieci,które są po prostu niewychowane i niegrzeczne. Ach to starsze pokolenie. ....

      Usuń
  13. To się zdarza każdej z nas! Czasem musi być źle by potem mogło być pięknie :) Tyle w tej kwestii!!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...