poniedziałek, 4 lipca 2016

Lęk separacyjny a powrót do pracy.

Córcia nie chce być na rękach u nikogo poza mną i mężem. 
Za niecały miesiąc wracam do pracy, małą mają się zajmować na zmianę obie babcie. Problem w tym, ze od jakiegoś czasu oswajamy Niunię z babciami, ale topornie to idzie... 

Mała do babć się uśmiecha itp, problem zaczyna się jak ją biorą na ręce. Od jakiś trzech miesięcy mała drze się wtedy niemiłosiernie. Rozpacz totalna i tylko mnie szuka. Jak ją zabieram na ręce to jest okej. Próbuję robić coś pół na pół, czyli ja Niunie trzymam, a babcia glaszcze. Sęk w tym, że mała nie lubi jak dotyka ją ktoś "obcy" i zabiera rączki...lub kopie nóżkami. No i płacze okropnie...




Boję się jak to będzie wyglądało, bo sytuacja się nie poprawia, wcześniej myślałam, że może z tego wyrośnie, ale ten stan trwa. Mala ma już 10 miesięcy, babć się nie boi, zna je, ale na ręce nie chce iść...

Czasem posiedzi chwilę na kolanach, da się ba moment ponosić, ale na krótko. Wszystko jest okej, dopóki ja jestem blisko. 

Jak sobie poradzą beze mnie? 
Boję się, ze pewnie będzie tak, że mała będzie płakać aż opadnie z sił... i może wtedy w swoim małym rozumku przejrzy, ze pozostanie z babcią to nic złego... martwi mnie to i dołuje... czuję się taka bezsilna.

Za komstruktywne rady jak to rozwiązać będę bardzo wdzięczna. 

15 komentarzy:

  1. Napiszę Ci najprostszą rzecz: Malutka po prostu współodczuwa Twój lęk przed Twoim powrotem do pracy i zostawienia jej z babciami. Dzieci choć malutkie bardzo wyczuwają takie sytuacje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kamila - niekoniecznie. Ja nie wybieram się do pracy zawodowej, a Reginka przez długi czas nie znosiła być z kimkolwiek innym niż ze mną. Nawet teraz, choć ta niechęć już nieco przeszła, dostaje euforii, gdy mnie widzi i zaraz pakuje się do mnie na ręce i przytula, jakby sto lat mnie nie widziała, choć czasem rozłąka trwa tylko kilka minut. Dzieci takie czasem są, że przywiązują się emocjonalnie do rodziców tak bardzo, że nie chcą, by ktoś inny się nimi opiekował.

      Megi - będzie dobrze. Dla córeczki będzie to na pewno spory szok, ale po kilku dniach się przyzwyczai. Pewnie po przyjściu z pracy się do Ciebie przyklei, może w nocy będzie się częściej budzić, bo będzie niepewna, czy jesteś obok, ale dacie radę, skoro musicie.

      Usuń
    2. Najgorzej będzie właśnie przeżyć te pierwsze dni. Znając siebie chyba będę wariować w pracy i zamartwiac się,jak sobie radzą w domu beze mnie. Czy mała nie płacze zanadto, czy zje,czy śpi...też nie będę chciała wydzwaniac co chwila by też nie stresować babć i też się niepotrzebnie nie nakręcić jakbym usłyszała w słuchawce płacz małej...

      Usuń
  2. Powiem wprost- moim zdaniem nie wiele można zrobić ale też nie będzie to trwać wiecznie. U Klopsa minęło wręcz z dnia na dzień. A kumpela zostawiała synkowi swoją koszulkę żeby mu pachniało mamą 😉 Dacie radę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta koszulka czy pieluszka flanelowa to dobry pomysł. Będę musiała tak zrobić. Wiem że mała lubi spać z pieluszka która kładę sobie na rękę na karmienie i która jej pachnie mamą: ))

      Usuń
  3. Przyzwyczai się :) Musi, dlatego wydaje mi się, że po kilku dniach się przyzwyczai.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem,ale te pierwsze dni będą dla nas wszystkich bardzo ciężkie. ...dla mnie przede wszystkim psychicznie. Aby tylko adaptacja przebiegła w miarę spokojnie, to będzie miód na moje serce...

      Usuń
  4. Myślę, że jest coś w tym co napisała Kamila. Dzieci wyczuwają i bardzo rezonują na niepewność i lęki rodziców. Im rodzić spokojniejszy, bardziej wyluzowany i pewny swojej decyzji tym dziecko spokojniejsze...

    Jednocześnie, zrozumiałe jest, że się przejmujesz. Pewnie wolałabyś jeszcze zostać z maleńką. Na tyle na ile to możliwe warto "wrzucić na luz". Ale wiadomo, nie wszyscy to potrafią, nie zawsze się da. Jestem pewna, że niezależnie od tego jak sytuacja przebiegnie, dacie radę:) Tak jak pisze itsallinmyhead to minie. Oby jak najszybciej:) Trzymajcie się:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wolałabym zostać.jasne.. ale muszę wrócić do pracy z powodów o jakich pisałam wcześniej. Finansowe, kredyt na mieszkanie jaki chcemy wziąć by polepszyć warunki dzieciom. Dlatego właśnie mam motywację by do tej pracy wrócić, robię to przede wszystkim dla dzieci, dla siebie też Ale dla dzieci najbardziej.

      Aby ten okres przyzwyczajenia był jak najkrótszy! Dziękuję: *

      Usuń
  5. Jesteśmy na tej samej drodze ;) u mnie jest to samo czas pędzi nieubłaganie a ja coraz bardziej się martwię i panikuje. Przy jednym dziecku było mi ciężko słyszeć jak płacze gdy wychodzę ale prZy dwójce jest jeszcze ciężej ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, ciężko....ale jak ktoś mądrze napisał trzeba patrzeć w prZyszłość a nie żyć tylko tym co teraz. Dzieci rosną i wszystko jest do przejścia!
      Jak mój syn miał 7mcy wróciłam do pracy. I z perspektywy mimo że początkowo było mi ciężko oceniłam, ze dobrze zrobiłam decydując się na powrót. Małemu było dobrze z babcią, a druga pensja przydała się. Teraz też wracam ze względów finansowych, chcemy kupic większe mieszkanie,a gdybym siedziała w domu to nie moglibyśmy sobie na to pozwolić.

      Usuń
  6. Masz jeszcze miesiąc, może spróbuj stopniowo przyzwyczajać malutką do Twojej nieobecności. Na początek niech to będzie nawet 10 minut i stopniowo wydłużaj czas. Zobaczysz jak radzą sobie babcie a i może córeczka szybko przyzwyczai się, że Cię nie ma ale zawsze wracasz do niej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak też zrobię. Ech mam tyle obaw,ze czasem mnie to przygniata....

      Usuń
  7. myslę, że powoli wszystko się ułozy, już przechodziłaś przez to
    nie wiem czy znasz bloga

    http://kpalys.blogspot.com/
    proszę poczytaj, jak dla mnie świetny i podbudowuje duchowo'
    serdeczności

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam tego bloga u Ciebie i na chwilę zajrzałam,ale nie miałam czasu jeszcze bardziej poczytac. Dodam do ulubionych by mi nie uciekł: ) dziękuję: *

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...