czwartek, 7 lipca 2016

Pogrzebane marzenia.

Nie dostaniemy takiego kredytu jak planowaliśmy dostać.

Nie będzie nas stać na wymarzone mieszkanie a i tak nie celowaliśmy wysoko...

Spadłam z obłoków marzeń i uderzyłam boleśnie o ziemię.

Źródło Internet


Bardzo boleśnie. 
Tak marzyłam o tych czterech pokojach. W myślach już je urzadzałam, same marzenia sprawiały mi przyjemność. 

Marzenia nic nie kosztują prawda? 

Okazuje się, że możemy mieć te cztery pokoje, ale w wieżowcu 10piętrowym, w których bałabym się mieszkać, lub w kamienicy powojennej, gdzie owszem mieszkania są przepiękne i przestrone, dające wiele możliwości, ale to stare miasto i okolica wszawa, że można w mordę po zmroku dostać. 

Zatem...

Plany poszły się jebać. 
Co dalej? Sama już nie wiem co robić. Szczerze to mam doła i kryzys małżeński, emocjonalny, wszystko na raz, trzeba spojrzeć prawdzie w oczy. Do tego stres i powrót do pracy.

Haha, miałam fajne chwile marzeń.
Pora na powrót do rzeczywistości. 

24 komentarze:

  1. To już pewne? Przykro mi.
    Do 24 roku życia mieszkałam w bloku 11piętrowym, na piętrze 10. Żadne dziecko z naszego wieżowca nie wypadło, ani z identycznego- sąsiedniego. W czasach, gdzie zaczynaliśmy od zupełnie innych okien niż dziś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez mieszkałam swojego czasu w taki wieżowcu. Co prawda na I piętrze, ale zawsze. Też nie wspominam źle mojego życia w wieżowcu. Z kolei moja psiapsiółka kupiła mieszkanie w kamienicy na poznańskiej Wildzie - kto z Poznania ten wie jaką ma opinie ma ta dzielnica. Jako początkujący nauczyciel akademicki nie miała szansy na większy kredyt.I powiem Ci, że mieszka się jej dobrze, sąsiedzi w porządku (choć dzieci rodzą dzieci, na podwórku kwitnie życie towarzyskie przy alkoholu). Kiedy tam przychodzę zawsze sąsiedzi mówią "dzień dobry". A ostatnio kiedy synek psiapsiółki maiła wieczorną "ambę" po pół godzinie wrzasków sąsiadka z góry przyszła sprawdzić co się dzieję, że dziecko tak płacze;-0 Jak dla mnie bomba - znieczulicy na pewno nie uświadczysz;-) Moja koleżanka natomiast mieszka w "apartamentowcu", gdzie mieszkania kosztują milion monet i narzeka na sąsiadów, gdzie ukryta patologia wieczorami albo się awanturują, albo bawi się bezkarnie bo kto im zabroni? albo znajduje w windzie zaćpanego adwokata z drugiego piętra, który wymaga natychmiastowej hospitalizacji. Zatem punkt widzenia zależy od punktu siedzenia i od sąsiadów;-0
      Co do kredytów to nam dopiero 3 bank "zaufał" więc warto walczyć i próbować. Powodzenia!

      Usuń
    2. Ja mieszkam większość życia na ogromnym blokowisku - to prawie miasto w mieście - 25tys mieszkańców, bloki głównie 10piętrowe z wielkiej płyty.
      Kiedy 2 lata temu szukaliśmy mieszkania, rozważaliśmy inne lokalizacje, ale ostatecznie uznaliśmy, że tu jest jednak najwygodniej i wbrew pozorom najbezpieczniej. I tam gdzie mieszkają moi rodzice, i tu, gdzie my teraz sąsiedzi znają lub chociaż kojarzą się i gdyby cokolwiek się działo, wiem, że mam co najmniej kilkoro drzwi, w które natychmiast mogę zapukać po pomoc.
      Przy dwójce dzieci jest to naprawę istotna zaleta. Może warto jednak by było trochę przekonać się do mieszkania w bloku i poszukać jego plusów?
      U nas też duuuużo taniej można kupić fajne mieszkania w małych miasteczkach i wioskach położonych w promieniu 10-20km od miasta. Też niezła opcja. Szukajcie, możne znajdzie się jakaś ciekawa alternatywa.

      Usuń
    3. Jak na razie wstępnie jeden bank dał nam mniej niż planowaliśmy dostać. Być może np PKO da więcej.

      Nie.chcemy mieszkania na obrzeżach miasta póki dzieci małe i oboje pracujemy w mieście musimy mieć coś w.miescie. wiadomo,że w okolicznych małych miescinach mieszkania są dużo tańsze,ale wtedy musielibysmy mieć.dwa samochody, a utrzymanie dwóch aut...to wszystko kosztuje, a zarobki przecietne a nie jakieś.wysokie.


      Wiem,że wiele zależność ludzi. Trochę się jednak boję mieszkania w wieżowcu. Obecnie mieszkamy od ślubu w bloki 4pietrowym. Na trzecim piętrze i to jest wysoko. Gdybym mieszkała w.wieżowcu np na pierwszym miałabym schize, że nad głową mam jeszcze dziewięć kondygnacji. Trochę skrzywienie, może dlatego że jak jezdzilam na studia to miał miejsce wybuch gazu w wieżowcu we wrzeszczu. Straszna tragedia.

      A.mieszkać wysoko 5pietro plus to balabym się o dzieci. Niby teraz na trzecim,też wysoko, ale...

      Pozostają też mieszkania w kamienicach. Mi się bardzo podobaja, bo są mega duże i przestronne no i te okna. Tylko mąż mówi, że często mieszka drobna patologia która wystaje w bramach od rana z alkoholem. Męża kolega mieszka od dwóch lat w kamienicy i są akcje, ze ktoś pijany np na schodach śpi: )

      Chyba, że się trafi w lepszą okolicę, bo są ulice o gorszej sławie i takie w miarę w porządku.

      Usuń
    4. Najgorsze są oczywiście bloki socjalne i komunalne. Najlepsze - mieszkania w osiedlach lub blokach strzeżonych i zamkniętych.
      Co do kamienic, to jedne rzeczywiście są żulerskie, ale niektóre są całkiem normalne. Podobnie jak z wieżowcami. W niektórych jest duże natężenie patologii, a w innych mieszkają przeciętni ludzie.
      Życzę Wam dostania kredytu i kupienia wymarzonego mieszkania albo chociaż prawie wymarzonego:)

      Usuń
  2. Kochana Będzie dobrze ;) wiem jak to stara i jakie rozczarowanie. My i swój kredyt hipoteczny walczyliśmy 6 miesięcy. Warunki , kwota spłaty , procent o wszystko trzeba było walczyć. Nie wiem o jaką kwote staracie ale mam w dwóch bankach odmówiono.
    Hm.. A ten program mieszkanie dla młodych, czy jakoś tak. Może tu coś by się udało?
    Powiem Ci ,że bank patrzy przede wszystkim na to jakie on będzie miał z tego korzyści ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach te banki. Udamy się po kalkulacje do innego i może inny da nam więcej. Program mdm nie dla nas,bo mąż ma na własność połowę nieruchomości, więc nie możemy skorzystać z tego programu.

      Sześć miesięcy, ale dobrze ze się Wam udało!

      Usuń
  3. a może dało by się własny domek wybudować?? albo jakiś domek do remontu.... może nie wszystko jeszcze stracone...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dom jest droższy od mieszkania. Więc skoro mamy problem z dostaniem kredytu na mieszkanie to dostaniemy na dom?

      Usuń
  4. Przed Wami jeszcze długie życie, na pewno coś się zrobi, jeszcze wiele się wydarzy... głowa do góry, świat się nie kończy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za budujące słowa!Masz rację,życie jest długie i jeszcze spełnia się nasze marzenia: )

      Usuń
  5. Taki upadek z obloków jest najboleśniejszy. Wiem, bo sama wielokrotnie już tak upadałam...
    Z doświadczenia radzę, odpocznijcie, poświęćcie sobie trochę czasu tylko we dwoje, nacieszcie się sobą, a za kilka dni zacznijcie ponownie obserwować rynek, szukać ciekawych rozwiązań, wpadajcie na pomysły i marzcie do woli! Z pewnością znajdziecie idealne rozwiązanie, które będzie w zasięgu Waszej kieszeni. Wiem z doświadczenia... :)
    Trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń
  6. Głowa do góry. Na pewno po jakimś czasie wszystko się ułoży. Życie układa różne scenariusze. Raz z górki raz pod górkę. Wszystko się ułoży. Najważniejsze to w pierwszej kolejności zadbać o relacje małżeńskie bo razem łatwiej przejść trudne chwile. Trzymam kciuki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak,co po worku pieniędzy skoro relacja się sypie i miałoby się nawet wymarzony dom. Jak ludzie dla siebie obcy...
      Już jest lepiej.kryzysy jako takie się nas długo nie trzymają. Trzeba próbować dalej a nie zrażać się po pierwszym niepowodzeniu.

      Usuń
  7. Perdolicie Hipolicie... Są w życiu gorsze rzeczy niż brak kredytu (a ostatnio w sektorze bankowym nieciekawie, no ale to akurat ma związek z rządzącymi).

    Gdy Pan Bóg zamyka drzwi, to otwiera okno. A może to znak, żeby budować dom?

    Sorry, za dobitność wyżej, ale ogarnijcie się, dwoje fajnych dzieciaków to skarby takie, co czynią z Was wielkich bogaczy.

    Ja jestem bogata też. A zarabiam licho, na głupią działkę wzięłam kredyt na 10 lat, mieszkam na 38,5 metrach na 10 piętrze, nie mam auta (na działkę jeździmy pociągiem), zapieprzam na etacie rezydenta, na dyżurach i w przychodni, zarabiam słabo, ale moja niania przyzwoicie. Ale jestem bogata. Dwoje zdrowych dzieci.
    Bywa że ludzie mają wille, baseny i... śmiertelnie chore dzieci. Myślisz, że nie chcieliby się z Tobą zamienić?

    Głowa do góry, a marzenia zweryfikuj mądrze i walcz o to... a może jak pomyślisz dłużej to okaże się, że to co najważniejsze juz masz?

    Ściskam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz duuuuzo racji,sama prawda.największą wartość na świecie stanowi zdrowie i miłość na drugim miejscu. Zdrowe dzieci to skarb największy. Więc tu jesteśmy szczesciarzami i bogaczami.

      Co do domu...jak pisałam,nie stac nas. Co innego gdybyśmy mieli działkę. Np sporo znajomych dostaje działki w prezencie od rodziców. My takiego szczęścia nie mamy.

      Budowa domu jest cholernie droga, kiedyś myśleliśmy ale po chłodnym kalkulowaniu kosztów wiemy,że nie jesteśmy na tyle zamożni, byśmy mogli sobie pozwolić na budowę domu. Dom kosztuje dwa razy tyle co mieszkanie.

      Niestety.

      Usuń
    2. Obczajaliście temat domów prefabrykowanych? ;)

      Usuń
    3. Tak,stan deweloperski to 280 000 zł,na wykończenie Ok 40-50 tys,do tego koszt działki. Nie jesteśmy tak zamożni. Jak pisałam wielokrotnie stać nas tylko na mieszkanie. Tematu domu w ogóle nie podejmujemy.

      Usuń
    4. Tak piszę tylko, co sama jakoś przetrawiłam... ale i tak coś wymyślicie, zawsze jest jakieś wyjście.

      Usuń
  8. Może poszło się jebać teraz, ale możecie próbować za jakiś czas. Pracowałam w banku i wiem, że często się zmienia ocena danego klienta. Głowa do góry. Walcz o swoje, a zobaczysz, że Ci się to opłaci!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj,musi! Powalczymy, bo tu chodzi o przyszlosc, wygodę dzieci no i nasza. Dwa pokoje to teraz za mało. Marzę by dzieci mialy swoje.
      Musi się udac: )

      Usuń
  9. No widzisz. Marzenia marzeniami a życie i tak sobie. Coś o tym wiem. Może łatwiej zostaniecie kredyt na dom? Jakiś mały, ale to chyba lepiej niż mieszkanie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak pisałam, dom jest super,ale nie na naszą kieszeń.
      Budowa domu to co najmniej 300 000.
      Działka pod 100 000 tu gdzie mieszkamy.

      Co daje 400 000 za dom. Co najmniej. Do tego ogrzewanie, utrzymanie. Remonty. Ogrodzenie.
      Drogo,Drogo,za drogo,nie stac nas na takie koszty.

      Nie ma szans. Mieszkanie dużo taniej wychodzi.

      Usuń
  10. mysle, że TEN post jest dla ciebie
    http://kpalys.blogspot.com/

    ..Nie można mieć wszystkiego. Zamiast oceanu, mamy jedną kroplę, zamiast całego lasu, kawałek wrzosu. Dzisiejszy świat jest fabryką niekończących się pragnień....

    jeżeli plan Boga mieści sie w twoim marzeniu to prędzej czy później bedziesz miała to wymarzone mieszkanie..... tylko poszukuj spokojnie....
    czas działa na twoja korzyść, wiem o czym mówię .....
    serdeczności

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...