sobota, 6 sierpnia 2016

Ch...d....i kamieni kupa. Wirus bostoński.

W czwartek zauważyłam u młodego takie małe, twarde, drobne pęcherzyki na ręce. Posmarowałam na noc Tridermem i nic. Do tego od kilku dni lekko kaszle, wszystko inne bez zmian. Jeszcze przedwczoraj na piłkę polazl z tatą, mały Ronaldo: ) 

Ale wczoraj po pracy oglądam te pęcherzyki i myślę, no nie, niech to lepiej pediatra obejrzy, bo weekend idzie, zapisze maść,bo mi to na jakiś wirus wygląda! 

Dr zbadał młodego i co? Wirus bostoński. 


Szczęka mi spadła, nie wiedziałam co powiedzieć. Po drugiej stronie rączek też plamki, tak małe, że bym nie zauważyła. Na stópkach może trzy, w buzi dwie. Gorączki brak, za to kaszel.

Pytam, skąd to??? Do przedszkola nie chodzi. 

Ano zewsząd. Z placu zabaw. Z marketu. Od brudnych koszykow. Od poręczy. Od klamki. Wszędzie można to złapać. 

Najpewniej mała też to złapie. Szlag by trafił. 

Fakt, na razie syn przechodzi bardzo łagodnie. Nie goraczkuje, je normalnie. Leczy się objawowo, Neosine, syrop na kaszel. Być może tak łagodnie przechodzi, bo od poniedziałku pije ponad 200 ml mojego mleka dziennie, bo mała tym gardzi?  

Jak wracałam z wózkiem od lekarza złapał nas deszcz. Zmoklam jak szczur bo oslanialam parasolem dzieci. Jak wróciliśmy robilam mlodemu obiad, karmilam malą, w międzyczasie mlody miał biegunkę. Jak czyscilam po nim kibelek,a mała w miedzyczasie wyciagała zawartość szafki w kuchni na podłogę  to myślałam ja pieprzę, a miałam kiedyś takie fajne życie! A tu od południa jestem na dwóch suchych biszkoptach: )

Później po nakarmieniu obojga, po przyjsciu męża jechałam na szybkie zakupy i do apteki. Jak wracalam przed 20.00 obladowana siatami w deszczu z auta i mijałam sąsiada singla, ktory szedł sobie z torcikiem i reklamóweczką. .....zaczęłam mu zazdrościć. 

A jeszcze w domu powitał mnie ryk zmęczonej małej, więc na ręku z 11kg klopsem rozpakowywałam zakupy. Później kąpiel obojga. 

I blogość.

Śpią, mogę cyknąć Radlera i chipsy. Mam to w dupie, że niezdrowe...

Odpoczywam.

16 komentarzy:

  1. no takie są uroki mamy z małymi dziećmi, ale pociesz się, jak dorosną będziesz miała więcej "przeżyć "....
    zdrówka Młodemu zyczę... no a tobie siły i spokoju
    serdeczności

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak to już jest z byciem mamą, ze zawsze się już chyba o nasze dzieci martwić będziemy. Małe dzieci nie dają spać,a duże nie dają żyć:)))) także wszystko przede mną: ) dziękuję za dobre słowo*

      Usuń
  2. A ja czasami narzekam na swój los a tu u Ciebie takie "przygody"
    No nic trzeba poczekać na lepsze czasy :D
    Zdrówka dla dzieciaczków !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje, zdrowia to ja proszę na kilogramy! :) acha niech te lepsze czasy nadejdą szybko!

      Usuń
  3. Już drugi blog, na którym czytam o bostonce :( Oby u Młodego było tak łagodnie do końca, a Niunia jednak się "nie poczęstowała"- o ile to możliwe.

    Takie myśli, jakie miałaś tego feralnego dnia, miewa chyba każda z nas. To normalne. Bez względu na ogrom miłości jakim Je obdarzamy, macierzyństwo to ciężka orka. I są właśnie takie dni jak ten, kiedy oddałybyśmy wiele za tą beztroskę, wolność, za świadomość, że sama sobie sterem, okrętem... Ale potem wychodzi słońce, dzieci zdrowieją, mają lepszy dzień i... zalewa nas fala takiej miłości, kiedy czujemy, że zrobiłybyśmy dla Nich wszystko, a nawet więcej :)
    Także głowa do góry, Mamo. Niedługo będzie lepiej :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak,ostatnio u Ewy czytałam,a tu proszę i nas sięgnelo. Ale póki co odpukac mały wyjątkowo dobrze,a u córci nic nie widzę. ..może się zatem lekko przejdzie.

      Ach a zazdrość jest obrazki luz, swobodę.jak u mojego sąsiada. Ze sobie sam mieszka, robi co chce: ) nikt go nie goni,nie ryczy nad uchem i nie budzi co godzinę w nocy: )

      Ale jeszcze czasy laby nadejda! Dzieci rosną: )
      Buziaki.

      Usuń
  4. Żeby dodać sobie otuchy wystarczy spojrzeć na kogoś kto ma gorzej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak między nami to zawsze się znajdzie ktoś kogo los bardziej doswiadczyl. Niestety. ...wiem,że są mamy dla których moje problemy to nic i są też takie,dla których ich problemy są dla mnie śmieszne i nieistotne.
      Uściski: )

      Usuń
  5. Odpoczywaj I niech Synek szybko zgubi tego wirusa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie jest naprawdę przyzwoicie i aż myślę,czy dr wydał dobrą diagnozę....

      Usuń
  6. Biedna Ty! Ściska mocno i klepie pocieszająco w ramię. Jesteś mamą dasz radę. Zawsze dajemy radę, co nie? Oby malutka tylko nie złapała wirusa, a będzie dobrze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak ma przechodzić tak lekko to niech już ta chorobę mamy odhaczoną. Zawsze jedną mniej z tych dzieciecych na przyszłość! :

      Usuń
  7. Czasem to niezdrowe daje nam chwilę błogiego "nic nie muszę" :) Życze zdrówka dla synka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlaczego te niezdrowe są takie dobre? :) czasem potrzeby mi resecik, dużo nie mogę,jedynie 2%radlera wypić: )ale chipsy,wstretne, niezdrowe chipsy,a co tam!
      Dziękuję: *

      Usuń
  8. Mam nadzieję, że już wracacie do normalności i że sytuacja została opanowana. A tym "niezdrowym" też często się raczę po paskudnym, wyczerpującym psychicznie dniu - więc mogę tylko wznieść razem z Tobą wirtualny Radlerowy toast ;) Zdrówko! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na zdrowie zatem! Czasem trzeba się odstresowac: )

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...