piątek, 19 sierpnia 2016

Czy mówiłam, że mi łatwo? Haha.

Ten tydzień był mega stresujący. 
Jak jeszcze niedawno chwaliłam sobie powrót do pracy, tak te cztery ostatnie dni przygniotly mnie tak,że prawie zapragnęłam uciec ...w następne pieluchy.

To takie proste...ale...nie mogę. Nie mogę.

Specyfika mojej pracy polega mówiąc bardzo ogólnie też na tym, że mam dużo do czynienia z językiem angielskim. Jak jeszcze z językiem pisanym radzę sobie dobrze, tak z mówionym gorzej, a ponad rok przerwy w pracy swoje robi. Codziennie się uczę, ale to za mało.

Mam kompleksy na tym punkcie jak słyszę jak płynnie mówią moi koledzy i koleżanki w pracy.

W wtorek się zbłaźniłam. Nie zrozumiałam mojego szefa. Po wszystkim miałam ochotę zapaść się pod ziemię ze wstydu, przepaść, zniknąć. Czułam się jak kretynka. 

Przede mną duzo nauki. Licze, że w rok nadgonię. Moim marzeniem jest biegle mówić po angielsku. Uczę się tyle lat i teraz skończyła się dla mnie taryfa ulgowa. Jeśli chcę pracować muszę mówić bardzo dobrze, a nie tylko "dogadam się ".

Trudno mi ostatnio. 
Do tego zmęczenie wieczorem okropne.
Mówię Nowennę Pompejańską. Kończę 10 września: ) w intencji pracy właśnie. By mój powrót wydał same dobre owoce. 

Daje mi to nadzieję, bo jeśli Pan ze mną, to kto przeciwko mnie? 


9 komentarzy:

  1. Gdy byłam w ciąży, przeczytałam kilka poradników wychowawczych. Sądzę, że to dobre rozwiązanie dla osób spodziewających się pierwszego dziecka. Nie pozwólmy jednak zabić swojej matczynej intuicji przez teorię z książek.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czasem myślę,że potrzebuję odskoczni od domu i dzieci. I wówczas nachodzi mnie myśl, że tak, wracam do pracy. Pierwszy tydzień jest super, idealnie, pełne odprężenie. Coś innego. A potem... potem zaczynam żałować. Bo nie ogarniam pracy domu i dzieci, bo to siedzenie w domu jest trudne, ale zawsze jednak łatwiejsze niż praca i dom. Obowiazki domowe nie znikają, a dochodzi właśnie jeszcze ta praca. I piszesz tak, a ja myślę, że musi Ci być cholernie ciężko. Bo niby masz tą odskocznię, ale i multum wyrzutów sumienia. Bo może dla dzieci nie zawsze jest czas. Bo może coś tam w domu jeszcze trzeba zrobić. A wieczory poświęcić na naukę... Brrr... Jakoś mnie to przeraża. Każdy kij ma dwa końce, prawda?

    OdpowiedzUsuń
  3. Magda! Pamiętaj, że nie ma rzeczy niemożliwych. I podciągniesz się z tym angielskim, na pewno. Musisz sobie tylko obrać sposób, w jaki zamierzasz się doszkolić- może jakieś prywatne lekcje w weekendy? Tata zajmie się dziećmi, a Ty godzinkę, dwie się pouczysz. Plus oczywiście coś tam wieczorami, choć domyślam się, jaka musisz być zmęczona.

    Jeśli chodzi o tą sytuację z szefem- może nie dołuj się, aż tak bardzo. Rozumiem, że w tamtym momencie miałaś ochotę zapaść się pod ziemię, ale uwierz mi- niedługo nikt już o tym nie będzie pamiętał.
    Trzymaj się. Powodzenia.

    OdpowiedzUsuń
  4. Życie składa się z lepszych i też gorszych chwil, w tym momencie wydaje Ci się, że jest przerąbane na maxa ale za jakiś czas będzie to zupełnie nieistotne... często coś w danym momencie nas przeraża, zawstydza a w przyszłości już inaczej o tym myślimy, straszne sytuacje za jakiś czas wydają się nawet bardzo śmieszne :)
    Głowa do gory!

    OdpowiedzUsuń
  5. Znam to, wiem o czy piszesz, w tym momencie mam to samo z językiem angielskim. Ponad rok nie używałam języka i czuję się jak debilka.... także łączę się w bólu ;) http://codziennik-kobiety.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Hej, nie zawsze się zgadzamy, zwłaszcza jeśli idzie o tolerancje religijną, ale pracuje jako lektor języka niemieckiego, nie jednego już skutecznie i szybka języka nauczyłam, więc tak polecam mów do siebie po angielsku, gadaj sama ze sobą na rożne tematy, oglądaj wiadomości, filmy bez lektora, opisuj sobie co widzisz po angielsku, rób testy online, ucz się co najmniej 10 nowych słówek i wyrażeń, ale buduj i zapisuj z nimi zdania w czasie teraźniejszym i przeszłym, po miesiącu powinno być lepiej, dasz radę . Magda

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...