poniedziałek, 14 sierpnia 2017

Koniec pewnego etapu.

Czyli uwolnienie od laktatora cz. 2.

Córcia za dwa tygodnie kończy 2 latka,  minął rok odkąd wróciłam do pracy a ja nadal w czasie pracy odciągałam dla niej mleczko. Codziennie pakowalam do torby dwa laktatory, 2 kubeczki, brałam lodóweczke turystyczną z wkładami chłodzącymi;) by moja córcia miała swoją porcję świeżego mleczka podana przez babcie z butelki podczas mojej nieobecności. 

Dziś było ostatnie  (chyba) odciąganie. 

wtorek, 8 sierpnia 2017

23 miesiące Niuni.

Moja mała córeczka skończyła 23 miesiące. 
Za miesiąc moja mała córcia będzie kończyć dwa latka w Zakopanem. Czy wierzę?  Nie mogę! :)



czwartek, 3 sierpnia 2017

Mój prawie pięciolatek u dentysty.

Ze starszakiem odwiedzamy dentystę co pół roku. Przegląd, zdjęcie osad/kamienia, czyszczenie ząbków pastą polerską i na koniec fluoryzacja. Płacę 100zł.

Zero ubytków, ząbki idealne.
Zdjęcie z Internetu 

wtorek, 1 sierpnia 2017

Syreny.

Dziś w moim mieście o 17.00 zawyły syreny. Wyszlam wcześniej na balkon uprzedzając młodego co się wydarzy. Corci jednak się nie spodobało i protestowala. 

Zawsze mrozi mnie ten dźwięk. Niby wiem to wszystko ale jednak zawsze powoduje u mnie gęsią skórkę... pobudza jakiś mój ukryty lęk, oraz jakis rodzaj strachu. Mam dzieci i jestem za nie odpowiedzialna...

Wojny są straszne,  potworne... nigdy więcej wojny! 
Zdjęcie z Internetu 

czwartek, 27 lipca 2017

Ustawię walkę o szczęście pokażcie miejsce ;)

Za miesiąc będziemy w Zakopanem. 
Nie mogę w to uwierzyć! 
Wczoraj oglądaliśmy zdjęcia z gór i się wzruszylam jak jasna cholera i poczułam znowu to co od lat tlumiłam. Ale teraz już nie muszę! Może za miesiąc będę na grani. Znowu. Boże, jak mi teraz dobrze. Nic więcej mi nie trzeba! To wspaniałe uczucie i upajam się nim jak najlepszym winem. Szczęście jest w nas i tylko w nas.

Jak oglądałam te zdjęcia pomyślałam sobie ile mamy wspaniałych wspomnień. Żyliśmy prZez pięć lat naszego bezdzietnego małżeństwa na pełnej petardzie. Ale robiliśmy razem jaja: D oglądałam te foty trochę się łza zakrecila że.to już nigdy nie wróci w takiej postaci. Ale byliśmy mega szczęśliwi! Tak naprawdę przez duże S. Było nam wspaniale a szczęście było tak wielkie ze aż gryzło niektórych po oczach. Teraz jest inaczej. Są problemy. Jest codzienność. Czasem marazm złość, zmeczenie. Czasem nuda. 

Ale to co przeżyliśmy razem tego nikt nam nie odbierze nikt mi nie wydrze tych wspomnień. 

Zrzucilam sobie ze starego kompa na nową mp3 muzykę z tamtego czasu.

To już w ogóle mnie zmogło. Wspomnienia otoczyly mnie zewsząd! Ile rzeczy się przypomnialo. Gdzie ja jestem? W jakim miejscu? Czasem się czuję jakby czas w ogóle nie minął a ja jestem taka sama jak tyle lat temu. Tak naprawdę w głębi wcale się nie zmieniłam. Mam taki przycisk, który się wlącza "pynk! "I się zaczyna szaleństwo. 

Bo Ja tak mam, ze jak coś robię to na 100%. Sto procent kocham góry, sto procent żona a mama to już w ogóle 200%.

Do tego moja blogowa znajoma oczekuje narodzin trzeciego dziecka tym razem córeczki po dwóch synkach. Jak zobaczylam ten piękny brzuszek owiniety różowa chustą to...:))))pozazdroscilam ale tak na mega pozytywnie! Cieszę się jej radością! 

Im więcej pozytywnych emocji tym lepiej ;) 

wtorek, 25 lipca 2017

Do (niektórych) grubych bab.

Ostatnio jak pojechałam na zakupy byłam świadkiem następującej sytuacji: obok mnie zajechał na parking przed sklepem samochód- wysiadła z niego rodzina- otyła mama,  tata z pokaźnym brzuchem spożywczym i ich synek w wieku ok. 7 lat. Również gruby. Miał brzuch i widzialam, że ciężko mu było wyjść z tyłu z fotelika. 

Często widać taki obrazek- cała gruba rodzinka. Gruba mamuśka, gruby tatusiek i niestety grube dzieci. Wkurza mnie, ze swoją otyłość przerzucają często na dzieci zapewne z błędów żywieniowych jakie sami popełniają. Wkurza mnie, ze robią swoim dzieciom krzywdę. Wkurza mnie ich skrajna głupota. Sami cierpiąc na nadwagę i widząc jakie to gowniane nie chcą dla swoich dzieci czegoś lepszego? Przecież te grube dzieci będą wyzywane w szkole od grubasow, będą miały problemy na wf, niepotrzebne kompleksy tylko z powodu głupich rodziców. Problemy zdrowotne, krążeniowe, ciśnieniowe, będą się szybciej męczyć.  I nie piszcie mi, ze wygląd jest nieważny bo to nie jest kuśwa normalne by 7 letni chłopiec mial cycki i wystający brzuch. To przykre.

Są też grube kobiety, które dbają on swoje dzieci i ich dzieci mają normalną wagę. Sama takie znam, też mam w pracy taka znajomą. Że nie dopuszczą by ich dzieci były tłuste bo same takie są i chcą dla dzieci czegoś lepszego. 

Ale najgorsze są te, które swojej słabości i lenistwa nie są w stanie opanować i zrzucają to na dzieci przez co ich dzieci też są otyłe. To potworne.

Wiedzcie wy grube baby tuczące swoje dzieci bezmyślnie, że jesteście beznadziejne i niszczycie swoim dzieciom zycie. Jesteście nieodpowiedzialne, głupie i krotkowzroczne, że skoro już utuczyłyście dzieci nie potraficie ich odchudzić. Jesteście obrzydliwe. Prościej dać batoniki prawda? 

piątek, 21 lipca 2017

Najgorsze lato ever.

Lato, którego nie ma... 
Ja zwykle nie lubię lata i na nie narzekam ale teraz nie mam nawet na co. Bardzo chłodno, wahania temperatur, nawet mi tego lata jakoś specjalnie upał nie dokuczał. Dlaczego? Bo upalne dni można na palcach policzyć. Wczoraj mi się udało zrobić trening. Nic wielkiego takie wyjście dla siebie, zrobiłam w godzinę 7km marszu połączonego z biegiem. Zawsze coś. Zwykle bieganie jest nie dla mnie, za bardzo się męczę i powłóczę nogami, wolę ostry marsz. Wczoraj D. zamówił mi odtwarzacz mp3 w moim ulubionym kolorze bym mogła słuchać muzyki w trakcie swoich marszów.

Za to wczoraj miałam okazję przyjrzeć się z bliska miastu, domom i kamienicom. Kamienice mają w sobie coś takiego co mnie przeraża- Stare tynki, często na fasadach rzeźby, jakieś głowy itp. No mrok. Nie wyobrażam sobie wyjść na balkon a nade mną taka głowa ;) schiz jak nic. Do tego ten zapach z kamienic pamietajacy lata całe,którego żadne sprzątanie nie wykurzy i żaden remont,chyba że taki ze skuwaniem tynku do gołej cegły...

Obecnie szukamy mieszkania i kamienice kuszą wielkim metrażem i korzystna ceną, często w cenie ogródek... ale jak pomyślę o tym.wszystkim, ze pamiętają wojnę lub czas przedwojenny... ma to jakiś urok, te pomieszczenia, zakątki, itp, duuuze okna. Duch historii i ludzi,którzy tu mieszkali. Ale jednak coś mnie w tym przeraża i przytlacza, jak wczoraj przeglądałam się z bliska kamienicom na starym to uu, wolę mniejsze mieszkanie w bloku. Do tego w kamienicach są drewniane podłogi i dlugie korytarze, wyobrażam sobie jak podłogi muszą skrzypieć nocą...

Dom byłby wymarzony, ale nas nie stać, zostaje mieszkanie. Czekamy i szukamy tego tego idealnego dla nas...

niedziela, 16 lipca 2017

Mama.

Czy jest ktoś kto ma dobrą relacje z matką?  Taka przyjacielską? To zawsze było moim marzeniem by mama była moim prawdziwym wsparciem. Bym czuła ze ona mnie naprawdę rozumie,  że nie muszę wszystkiego tlumaczyć, że ona wie. Ze tak naprawdę gramy w jednej drużynie. Ze mnie nie ocenia. Ze dostanę dobre słowo. Ze powiedziałam mi coś miłego, doceni mnie, pochwali a nie ciagla mniej lub bardziej zawoalowana krytyka. 

Zawsze czułam się gorsza. 
Miałam mega kompleksy. Przez matkę. Miałam, na szczęście już nie mam ale wiele zadrejkowski siedzi bardzo głęboko do dziś. Natknęłam się na mojej zapiski z 2011 roku i zdebialam. Ile krytyki ile złych słów. Długo by pisać... 

Chyba z tym wszystkim będę się po prostu musiała sama gryźć i fajnie że Zdaję sobie sprawę z tego wszystkiego -bo nie będę popełniać takich błędów wobec własnych dzieci. 

czwartek, 13 lipca 2017

22 miesiące Niuni.

Coś nadchodzi. 
Za dwa miesiące moja córka skończy 2 latka.

Jakiś etap życia bezpowrotnie się zamknie. Z jednej strony się cieszę, że tak rośnie, jest coraz większa, bardziej samodzielna i mądra ale z drugiej strony coś kłuje w sercu, ze już nigdy nie będzie bobaskiem.


czwartek, 6 lipca 2017

Dumna.

Piękny dzień i piękne słowa podczas wizyty amerykanskiego prezydenta Donalda Trumpa w Polsce.  Jestem dumna ze swojego kraju i szczęśliwa, że tu mieszkam. 


Nie wyobrażam sobie, że mogłoby być inaczej. Kocham Polskę całym sercem. 

środa, 28 czerwca 2017

Wkurwiona.

Wczoraj w sklepie "osiedlowym" byłam świadkiem bulwersującej sytuacji. Przede mną stała kobieta -zaniedbana i niedomyta,  w jakim byłam szoku jak zauważyłam że jest ona w zaawansowanej ciąży. A miała z 40 lat, twarz zniszczoną tzw "życiem ". Miała cala siatkę pustych butelek od piwa na wymianę. 

Kupiła jedno piwo i papierosy. 
Jak zobaczyła mój wzrok to pomyliła się jej kasa i wysupłała brakującego zeta z brudnej kieszeni. 

A ja patrzyłam na ten jej ciążowy brzuch i czułam jak zoladek podchodzi mi do gardła i zaciska się w supeł. A ona zgarnęła to piwo i pety i czmychnęla jak złodziej. 

Paskudna patolka,  jak ona smie truć swoje dziecko. Jaka będzie podłą matką skoro teraz nie potrafi zadbać o swoje dziecko. Dlatego jest tyle tragedii,  zła. Te dzieci mają przesrane juz na starcie, opóźnione w rozwoju przez alkohol pity przez "matkę " od samego początku... tak mnie to zabolało ze szok, byłam normalnie wkurwiona. 

Ale to nie moja sprawa, a może ona to jedno piwko i papierosy kupiła dla swojego konkubenta, przepraszam, dla męża. Ale ja widziałam tą jej trzesą się łapę,  która chciwie zagarnela to piwo z lady i tą nienaturalnie schyloną sylwetkę jakby chciała ukryć ten brzuch. 

Okrutnie mi żal takich dzieci narodzonych niesprawiedliwie w takich melinach. Juz na starcie pod górę brak normalnego, bezpiecznego domu.to chamstwo i gnojostwo. Nie mam słów... dlaczego??? Dlaczego to dziecko urodzi się tam a nie w kochającej rodzinie?  Dlaczego to takie niesprawiedliwe???????????

poniedziałek, 26 czerwca 2017

Druga kreska?

Wzięłam dziś ten piątkowy test i patrzę -jest druga kreska. Wtedy jej nie było. Pewnie się wybarwila, test po upływie 10 minut jest nieważny. 
Ale dziwne uczucie, niepokój. 

niedziela, 25 czerwca 2017

Ufff.

Karmię piersią córcię od 22 miesięcy.
Okres jeszcze nie wrócił.
Od jakiegoś czasu bóle głowy. Zmęczenie ciągłe. Nastroje czasem takie ze bez kija nie podchodź:) Bóle w podbrzuszu cały piątek. 

Kiedy zemdlilo mnie w pracy, kupilam test.

Uff. 

piątek, 23 czerwca 2017

Od nowa.

Znowu licznik skoczył mi na 7.
A miało być to ostateczne pożegnanie. 
Zaczynam od zaraz!
W poniedziałek ma być 6 ponownie. 
Za długo to trwa już i straciłam cierpliwość. 
Chcę nad sobą pracować by być lepsza, zgrabniejsza. Przeszłam ogromną drogę od 86 kg do 70. Ale to nadal za dużo. 

niedziela, 18 czerwca 2017

Zachwycająca. 1.

Z współczesnych kobiet jest jedna szczególna, którą podziwiam. 
Piękna. Elegancka. Szykowna.
Z klasą. 
Z nienagannymi manierami i wspaniałym stylem. 
Prawdziwa dama.
Gdybym miała dużo kasy chciałabym być podobna do niej. Nieustannie mnie zachwyca;) Uwielbiam oglądać jej zdjęcia. 
Inspiruje mnie; ) 

Z netu.

Pokazuje, że prawdziwa piękność nie musi odkrywać ciała by wyglądać cudownie kobieco. Piękno obroni się samo ;)

sobota, 17 czerwca 2017

Polsko nie daj się!

Aby tylko rząd nie dał się naciskom KE. Mam nadzieję! Dlaczego Europa nie może zrobić jak Australia? 


Tam nikt nie holuje migrantow do brzegu ale się ich zawraca skąd przybyli.

I nie ma problemu! 

czwartek, 15 czerwca 2017

Refleksja...

Nie wiem czy się zapiszę na ten bieg. Jest za tydzień w niedzielę o 19.00 ,nie mam co zrobić z dziećmi. Zresztą po ostatniej 5tce ,która biegłam w podobnej godzinie takiego kopa dostałam, że nie mogłam spać pół nocy; )

Kochani! Tak ostatnio sobie myślałam o wielu rzeczach. Napisze za jakiś czas jak się sprawy wyprostują. Ale zdrowie jest najwyzszą wartością a zaraz za nim miłość. Ale bez zdrowia nie ma nic i nic tak naprawdę nie cieszy. Jestem szczesciarą. Kocham moje dzieci. Kocham mojego męża. Mamy wspaniałe plany. Mamy w perspektywie wyjazd w góry za 2 miesiace.  Kij z tym, ze ostatnio byliśmy w kinie przed rokiem i ze niewiele mamy tego czasu dla siebie. Kij z tym ze od ponad roku szukamy mieszkania i nie ma takiego, jakie byśmy chcieli a mój młodszy o 10 lat brat za 2 tygodnie się przeprowadza na swoje. Poczekamy ! na dobre warto poczekać! ;))

niedziela, 11 czerwca 2017

5 km

Dziś pod wieczór zrobiłam 5 km w 37 min.

Mój mąż biegnie 10 km w 45 min. Ma na koncie 27 medali.

Zastanawiam się czy nie zapisać się na pierwsze w moim życiu zawody za dwa tygodnie w moim mieście na 5 km. Jest limit czasu 50 min. Dałabym rade :)  Chociaż pewnie byłabym jedna z ostatnich no ktoś musi; )

Nigdy nie lubiłam biegać. Ale muszę się ruszać. Nie mam czasu na fitness,  na basen, na zumbe itp bajery. Nie traktuję biegania z namaszczeniem ani nie dorabiam do tego ideologii. Chce po prostu być nie tylko szczupła ale też wysportowana i mieć jędrne ciało a nie płaskodupie jakie mi zostało po ciążach. :) do tego jedziemy w Tatry za dwa miesiące i co?  Zadysze się na pierwszym podejściu? Przecież mam swoje cholerne plany po 6 latach górskiej rozłąki i nie chcę by moja kondycja a w zasadzie jej brak to przekreśliły. Chce zrobić samotnie piękną trasę a to wymaga wysiłku a obecnie z tym co jest to bieda.

Bieganie jest najprostsze i najbardziej efektywne. Idealne dla mnie kiedy mam tak mało czasu. Wzmacnia całe ciało i poprawia wydolność w krótkim czasie a o to mi chodzi. 

Wygranym jest ten, kto staje na starcie^^.
*Zdjęcie z neta 

czwartek, 8 czerwca 2017

Porażka.

Młoda zasypia ostatnio po 22.00.
W nocy budzi się po kilka razy. 
Mam dość, jestem wykończona.  

Nawet z mężem posiedzieć sobie wieczorem nie możemy. Wkurza mnie to bo jestem zbyt miękka i chyba musze spojrzeć smutnej prawdzie w oczy,  że dziecko wchodzi mi na łeb. Porażka. Porazka wychowawcza. Nie wiem co się z nią stało,  tak ładnie zasypiala a teraz szkoda gadać...

piątek, 2 czerwca 2017

poniedziałek, 29 maja 2017

Moje marzenie. Nietypowe; )

Moim marzeniem jest biegłość w języku angielskim. Taka naprawdę,  naprawdę a nie na zasadzie "dogadam się ".


Mam kompleksy na punkcie jezyka być może także dlatego,  że otaczają mnie ludzie, którzy biegle porozumiewają się w tym języku i nie tylko w tym, ale i w jeszcze jednym. Jak słyszę jak moi koledzy i koleżanki z pracy rozmawiają to tez tak chce i dopnę swego. 

Co robię w tym kierunku? 

środa, 24 maja 2017

Nad życie.

Chciałabym potrafić się cieszyć każdym dniem. Też tym zwykłym, powszednim a nie żyć od piątku do piątku i tak tę dni przeciekają przez palce. A żyć trzeba tu i teraz i znajdować radość w rzeczach drobnych. Chociaż potrafię się cieszyć z drobiazgów. Tak naprawdę mam dużo powodów do szczęścia, zdrowie, rodzinę, mam gdzie mieszkać, mam pracę. Pracuje nad sobą.

Mam ambicje by się zmieniać i doskonalić, pracować nad swoim charakterem i być jak najlepsza. Dużo pracy przede mną bo bywam nerwowa i złośliwa: -)

Ale jestem uczciwa i nie robię w życiu krzywych ruchów, niczego nie muszę się wstydzić i z niczym nie muszę się kryć. To niesamowity komfort, kiedy się ma nieskalaną reputację ;) Dzieci nigdy nie będą musiały się za mnie wstydzić a i ja mogę każdemu spojrzeć w oczy bez wstydu.

Chce być taka przede wszystkim dla dzieci, by wiedziały że mogą na mnie liczyć i ze je kocham. Nad życie. 


czwartek, 18 maja 2017

Wyszłam pobiegać. Przełom;)

Dni mijaja, przyszła piękna wiosna. 

Wczoraj się przemogłam i wyszlam pobiegać. Nie wiem ile ubiegłam coś niecałe 3 km i omal nie wyzionełam ducha;-) zajęło mi to 18 minut. W niedziele jestem zapisana na zawody na 3 km ale nie wiem czy wystartuje chociaz ktoś ostatni tez być musi;) mąż bierze udział, ale on jest dobry, ma na koncie dwadzieścia parę zawodów w tym połmaratony, dla niego 3 km to ledwie rozgrzewka. 

Mi bardziej zależy na kondycji bo w sierpniu jedziemy w Tatry a ja sobie nie wyobrażam sytuacji, że nie dam rady pochodzić.  Kiedyś byłam taka silna...i mialam świetna kondycję. Teraz kicha, w ciążach przytylam po 25 kg,teraz wszystko zrzuciłam, ale jestem słaba, czuję to.

Pamiętam jak byliśmy ostatnio w 2011. Tez sierpień. Było super. I pamiętam, że ostatni raz schodziliśmy z Hali Gąsienicowej i obróciłam się by spojrzeć na nie "ostatni "raz. Ten ostatni wtedy. Był ciepły wieczór po upalnym dniu. I pomyślałam,  do zobaczenia Kochane. Rysowały się pięknie, czystą linią na bezchmurnym niebie, które było już lekko różowe od zachodu. Świnica, kościelec, Orla Perć. Nie brałam pod uwagę, że minie 6 lat. Teraz jak je zobaczę... chyba sie popłaczę; -) z tej radości. 

czwartek, 11 maja 2017

Dziś. Po ponad dwóch latach.

Dziś po raz pierwszy od bardzo dawna pojawię się na Mszy Świętej Odnowy w Duchu Świętym. Kiedyś przed ciążą z córcia chodziłam co miesiąc. Niesamowite i wspaniałe wydarzenie, najpierw Msza, poźniej adoracja a wreszcie błogosławieństwo. Coś niesamowitego. Serce mi się raduje. Po tym ciężkim tygodniu to wszystko będzie jak balsam dla mojej duszy: ) odczuwam radość i spokój. 

Duchowość jest dla mnie ważna, nie wyobrażam sobie życia bez Boga, bez wiary. Jest mi pociechą w trudnych chwilach, ciągle się uczę nie zamartwiac, zawierzyć Jemu swoje sprawy i swoje życie. Nie zawsze mi wychodzi, często sama za dużo myślę i za dużo analizuje. Ale często też mówię "Jezu ufam Tobie, Ty się tym zajmij." I zdarza się cud.

Tak jak w ciąży z córką gdy plamilam całe cholerne 9 tygodni, i bałam się, ze stracę kolejną ciąże,  On był przy mnie i wspierał mnie. A równo rok po stracie urodziłam zdrową Córkę! Gdy On ze mną, któż przeciwko mnie? 

Chwalmy Pana! 

niedziela, 7 maja 2017

Obrzydliwość.

Dziś w moim mieście miał miejsce jakiś "protest równości "czy inne g... wyskoczyli z ta kolorową szmatą w tęczę i wsadzili nacjonalizm do jednego worka z faszyzmem, do tego zasłonięte twarze i jak się później okazało metalowe pałki i łańcuchy. Taka jest ta ich "równość ". Fuj, brzydze się nimi, ta ich "równością ", tym syfem i bagnem moralnym. 

Zdjęcie z netu 

niedziela, 30 kwietnia 2017

10 lat po ślubie.

Przedwczoraj obchodziliśmy 10 rocznicę ślubu.
Czas nabrał tempa. Kiedy to zlecialo? Jakby to było wczoraj...

1 rok upłynął nam pod znakiem kłótni, sporów i awantur. Słowo na r padało często i przyznaje ze ostro się docieralismy. Były zgrzyty i kłótnie. Z perspektywy lat widzę, że to było głupie... na wiele spraw dzisiaj machnelabym ręką. 
2-5 rok - idealnie. Cudownie. Słód, miód, orzeszki :) piękne chwile, niesamowite przygody, bliskość i miłość. Życie wtedy to jak ciągle wakacje; )
6 rok - zostajemy rodzicami i jest to ogromny sprawdzian z którego wychodzimy z najlepszą oceną; )
7 rok - kto mówił, że siódmy rok małżeństwa przynosi kryzys?  Nie zna się; )
8 rok - utrata ciąży, stresy, trudno było. 
9 rok - narodziny naszej córeczki. Kryzysy, sporo kłótni, dużo obowiązków i spraw na głowie, zmęczenie i rutyna. Znowu słowo na r.
10 lat- na prostą! Jest fajnie; ) aby tak dalej! 

I aby lepiej! :)

Wczoraj  mieliśmy gości. Zrobiliśmy małe przyjęcie. Było super. Za kasę z prezentów kupimy nawigację samochodową w sam raz się przyda na Zakopane!

Zdjęcie z netu 

czwartek, 27 kwietnia 2017

Morze. Jutro rocznica ślubu; ) 10.

Wczoraj pojechaliśmy sobie sami do Krynicy Morskiej. Naszym celem była latarnia morska. Piękna... w odcieniach czerwieni. Mój ulubiony ostatnio kolor; -)

wtorek, 25 kwietnia 2017

Wracamy na stare śmieci. Zakopane.

Nareszcie! 
Po 6 latach. 
Wracamy. 
Znowu jest zobaczę... poczuję, dotknę. A przede wszystkim będę. Będziemy. 

Jedziemy w Tatry! Zaliczka zapłacona tam gdzie zawsze gdzie tyle wspomnień... kij z tym, że jedziemy z dziećmi przez całą Polskę, kij z tym, że teściowa jedzie z nami. 

Znowu będziemy w górach! Tylko to się liczy! ;)

Nie mogę się doczekać...

czwartek, 20 kwietnia 2017

Wizyta u ginekologa.

Niedawno byłam u ginekologa. Ostatnio byłam po połogu zatem czas się wybrać. 
Badanie, cytologia. 
Pytanie termin ostatniej miesiączki.
3 grudnia 2014 roku.
Lekarz patrzy w kartę i pyta "to pomyłka? Pani nie miesiączkuje od 4 miesięcy "...za chwilę zauważa rok 2014 i dopiero zdziwienie; ) 

środa, 19 kwietnia 2017

Półtora roku i 19 miesięcy Niuni.

Moja córcia skończyła półtora roku.
A niedawno dodatkowo 19 miesięcy. 
Półtora roku i miesiąc. 
Czas leci jak szalony.
Pamiętam jak się urodziła i była 4 kilogramową kruszynką. Moja mama patrząc na nią powiedziała "jaka jest malutka ile czasu minie zanim ona urośnie...

A ona urosła, jest już taka duża, że ja z przerażeniem łapię te ostatnie chwile kiedy jest jeszcze chociaż trochę bobaskowa. 

Oto moja krolewna; )

środa, 12 kwietnia 2017

Dasz radę.

Czasem mam dość pracy.
Staram się i poświęcam temu co robię w pracy w 100% ale jak widać to ciągle za mało. 
Dziś coś we mnie pękło. 
Nacisk w pracy jest ogromny. Są dni, że mam takie ciśnienie ze nie zdążę zjeść, albo nie mam apetytu. To wyzwanie, jasne. 
Ale czasem jest pod górę. 
No nic wracam pchać ten głaz.


*zdjęcie z neta. Lubię je. Daje siłę. 

czwartek, 6 kwietnia 2017

Atak rotawirusa.

W domu. Zdrowi. 
Młody był w szpitalu 4 dni. Od niedzieli do środy. Nie było łatwo ... noce spędzał w szpitalu mąż, spał na materacu. Z synkiem było ciężko.


wtorek, 28 marca 2017

Rotawirus. Szpital. Dół.

Aby nie było za fajnie, zawsze musi być coś. Ale do rzeczy... od niedzieli wieczora synuś jest w szpitalu. Rotawirus. Masakra. Zmieniamy się przy nim z mężem. Mąż jest w nocy, rankami, popoludniami i wieczorem, ja przyjeżdżam od 9.30-16.00. Ogranicza mnie w czasie karmienie piersią córci, nie mogę mieć dluzszych przerw i nie mogę być z synkiem w nocy bo mała mnie potrzebuje. Na szczęście tata radzi sobie dobrze. 


sobota, 25 marca 2017

69,6 kg czyli pa pa pasztecie :))

Dziś przekroczylam długo oczekiwaną granicę. Przeskoczył mi licznik z 7mki na 6tke :))))


Cel się opoźnił o 3 miesiące, ale co tam- idzie ku lepszemu. Teraz będzie tylko lepiej już nigdy nie mam zamiaru oglądać tej obrzydliwej siódemki :)

Przypomnę :półtora roku temu do porodu ważyłam 94 kg, w ciąży z córcią przytylam prawie 24 kg, z synkiem równe 25 kg. Wzrost 177 cm.

Czyli osiagnelam wagę sprzed tej ciąży. 

Ale to nie koniec. Teraz marzę o wadze 65 kg i wtedy naprawdę będę z siebie zadowolona. 

A teraz kilka zdjęć :


poniedziałek, 13 marca 2017

Gdzie ta wiosna?

Czekam...
Na ciepło jak chyba jeszcze nigdy. Jestem zmęczona ciągłym zachmurzeniem, wiatrem i zimnem. Czekam na ciepło i na słońce! 

A tak było w Sopocie w sobotę :


sobota, 11 marca 2017

Have you ever seen Pearl Harbour sunset?

Jestem romantyczna. 
Obrzydliwie. 
Dziś napisze parę słów o filmie "Pearl Harbour ", który uwielbiam. Zawsze jak jest w TV to go oglądam. I zawsze na tych samych scenach się wzruszam...


środa, 8 marca 2017

Dzień kobiet*

Urlop. Wyjazd jak zwykle na łono natury :-)
Kwiaty; -)


Kwiaty mąż z synkiem zawiezli tez do babci i mąż zawiózł swojej siostrze. I dał tez mojej mamie :-) jakie to miłe.  Czy jest kobieta która nie lubi dostawać kwiatów? Ja uwielbiam. 


Miłego dnia kobietki. :-)

niedziela, 5 marca 2017

Prawie Perfect Hair Day.

Od jakiegoś czasu nakładam olej z pestek moreli na włosy na noc. Wcieram w suche i robię warkocz. Rano myję je szamponem Babydream i nakładam na kilka minut maskę emolientową. 


środa, 1 marca 2017

Dzień Żołnierzy Wyklętych.

Dzisiaj jest Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Piękne jest to, że z roku na rok rośnie świadomość patriotyczna, szczególnie wśród ludzi młodych.

Żołnierze Niezłomni, którzy nie godzili się na to by porzucić Białego Orła na rzecz haniebnej czerwonej gwiazdy. Aby nigdy pamięć o bohaterach nie zaginęła, szczególnie teraz w tych trudnych czasach. Na szczęście coraz więcej młodych i nie tylko wyznaje wartości patriotyczne to się czuje,  szczególnie na Marszach Niepodległości. 


Dzięki też takim ludziom jak Oni Polska dzis jest,  istnieje. Że można żyć w wolnej Polsce gdzie się mowi i czuje po Polsku. 


wtorek, 28 lutego 2017

Nadzieja.

Luty odchodzi, fajnie, że tak szybko zleciał :-)
Jutro już marzec, w powietrzu czuć przedwiośnie, zapach ziemi, deszczu i wiatru. Wszystko budzi się do życia; -)


A i ja nabieram nadziei. Styczeń był straszny, obfitował w złe wiadomości, luty  juz lepiej, a marzec to wiosna, na którą ze względu na dzieci czekam jak nigdy przedtem. Ja, która tak Lubie zimę, której zimno nie przeszkadza; -) a takie krajobrazy typowo polskie, uwielbiam. Kojarzą mi się z Polską, dzieciństwem, ziemią ojców, która ma tą moc...

poniedziałek, 20 lutego 2017

Bez.

Dni mijają.
Co jest dla mnie? W zasadzie dla siebie nie mam czasu. Ciągle robię coś dla kogoś. I o wszystkim myślę. Jestem czasem taka zmęczona. I jak czytam te różowe blogi doskonałych mamusiek, które nigdy nie są zmęczone i z uśmiechem na ustach przewijają kolejną kupę, gotują swoje fit posiłki i nigdy nie mają ochoty wypić czegoś mocniejszego to mam ochotę sie porzygać.

środa, 15 lutego 2017

Z brązu do blondu. Metamorfoza.

Hej dziewczyny. Ostatnio pokazywalam Wam kosmetyki jakich używam do pielęgnacji włosów a dziś pokaże Wam moje włosy;-) Będzie dużo zdjęć. 

wtorek, 14 lutego 2017

Walentynki.

11 lat temu powiedziałam "Tak".
11 lat? 
Przez chwilę musiałam się zastanowić ile to już minęło od naszych zaręczyn na Górze Gradowej. A u naszych stóp był stary Gdańsk... tez była zima i tez był mróz. By listach zakochani,  młodzi, zapatrzeni w siebie, pełni ideałów, wolni. Cudownie wolni. Ja dla Niego a On dla mnie. Ile nas zostało? Dziś nawet nigdzie nie pójdziemy ale mój Mąż zrobił dla nas najpyszniejszy obiad na świecie i dał mi bukiecik róż. 

sobota, 11 lutego 2017

Dbanie o włosy.

Zanim nie stałam się farbowaną blondynką z wlosami nie musiałam robić nic - mogłam je umyć każdym szamponem i raz w tygodniu położyć odżywkę i bylo ok. Teraz by prezentowały się dobrze muszę o nie dbać. Tak już jest z wlosami rozjaśnianymi, że jeśli chcemy by były piękne to musimy je traktować odppwiedzialnie, z czułością i dbać o nie jak o dziecko; -)

 

wtorek, 7 lutego 2017

15 i 16 miesięcy Niuni.

Mała jest przerozkoszna, wesoła i rozumna. Wszystko chce robić sama. Naśladuje starszego we wszystkim. I czerpie nie tylko dobre wzorce.  

Jest duża. Dr na wizycie powiedział, że wygląda jak dwuletnie dziecko.

poniedziałek, 6 lutego 2017

Jutro konsultacja.

Jutro jedziemy z synkiem do szpitala na konsultacje. Mam nadzieje ze uda się umówić jakiś normalny termin zabiegu. Bo jeśli sie okaże, że terminy bardzo odległe to najpewniej zabieg trzeba będzie opłacić z wlasnej kieszeni. Jak to jest możliwe, że w państwowym szpitalu terminy są za rok, a kiedy robi się to samo prywatnie w tym samym szpitalu to okazuje się, że można i za 3 tygodnie?

środa, 1 lutego 2017

No i chuj no i cześć.

W lutym młody do przedszkola nie pójdzie. To postanowione. W marcu mysle tez nie. Pediatra wyraził się jasno: antybiotyk we wrześniu, w grudniu, teraz w styczniu- Kiedy jeden nie pomógł trzeba było zapisać drugi, po którym jest poprawa. Każde wyjście do przedszkola kończy się taka infekcją-  zaraża się od niego młodsza: teraz walczymy by dała radę bez antybiotyku bo również brała we wrześniu i na samym początku stycznia...

Młody ma przerost migdalka gardlowego, przez to łapie łatwo infekcje. 

W piątek kontrola u pediatry i decydujemy się na szczepionkę doustną-  jak i co wszystko ustali lekarz. Dr powiedział wyraźnie i stanowczo- w tej sytuacji jaką mamy o przedszkolu możemy na razie zapomnieć bo trzeba odpowiedzialnie i z głową odbudować odporność młodego. Powiedział to wszystko co wiedziałam i czułam... 

Wczoraj laryngolog i mamy skierowanie na zabieg usunięcia migdałka gardłowego z jednoczesnym nacieciem blon bebenkowych by zszedł nagromadzony płyn. W trybie pilnym. Maly ma wysiękowe zapalenie uszu i trzeba szybko zrobic z tym porzadek. To dlatego lapie każda infekcję.  Nie slyszy przez to tak jak powinien, mniej wyraznie mowi. Chrapie w nocy. Jestem zmartwiona. Chyba mam trochę dola. Wykonałam dziś z 40 telefonów. Najbliższe terminy na wrzesień. Nie mamy tyle czasu. Oczywiście prywatnie miejsca są i za 3 tygodnie.... w przyszłym tygodniu jedziemy na konsultacje do szpitala i zobaczymy jakie termin umowia. Jeśli nie da się nic przyspieszyć najwyżej wyskoczymy z tych 3 tysięcy. 

Cholera, jaką spokojna głowę miałam jak nie miałam dzieci, a jednocześnie wiem, że nie zamienilabym tego za nic.

piątek, 27 stycznia 2017

Zazdroszczę...

Zazdroszczę tym, którym dzieci nie chorują. Zazdroszczę jak cholera. Jak jasna cholera...  i myślę gdzie ja popełniłam błąd? Martwię się i zadręczam, gryzę z myślami. 

Gdyby dzieci były odporniejsze... jak byłoby cudownie. Tylko tego mi brakuje do szczęscia. Tylko tego i aż tego.

wtorek, 24 stycznia 2017

Sick. Fuck.

3 dni przedszkola. 
Zapalenie oskrzeli. 
Kaszel taki, że żal słuchać... nigdy jeszcze tak nie kaszlał. Oczywiście antybiotyk. Mała tez kaszle. Na razie próbujemy bez antybiotyku. Czy się uda? Staram się być optymistyczna...

Mlody zwymiotował dziś z tego kaszlu. Dywan do czyszczenia, całe ubranie i koc do prania. Do tego boje się go karmić bo zaraz zaczyna kaszlec i boję się, że znowu zwymiotuje wiec karmię go na raty...

Mam dość. Tyle zmartwień...

Myślę o stawianiu baniek, w piątek jest kontrola to się chyba zdecydujemy. Z tego co się orientowalam to oczywiście prywatnie ...

Czekam na wiosnę juz niecierpliwie.

Jak mi się jeszcze mała rozchoruje... 

O co chodzi z tym przedszkolem? Dlaczego maly mi tam tak choruje? Ma kontakt z ludźmi czy to market czy Kościół a do przedszkola pójdzie i choruje. Tylko, że jak go zaprowadzalam to widziałam na własne oczy i słyszałam na własne uszy jak tam dzieci kichają i jak mocno kaszlą. 

Jak można być taka kretynka by przyprowadzać dziecko z takim kaszlem czy katarem ze aż gile lecą... przez takie głupie krowy moje dziecko ma zapalenie oskrzeli.

Może i ja go zaprowadzę, a niech pozaraża połowę grupy.

Ale nie jestem taka wredna...

sobota, 21 stycznia 2017

Wyrwać się.

Dziś dużo zimowych zdjęć. Kiedyś, do niedawna zima po jesieni była moją ulubioną porą roku. Teraz... po chorowaniu dzieci wolę jednak ciepłe miesiące. 

Wczoraj oboje z mężem wzięliśmy urlopy i pojechaliśmy w plener. Ciągnie nas tam gdzie zawsze czyli na łono natury :))

Kierunek -Wirty. Jeszcze nigdy nie byliśmy tam zimą. Zapraszam. 


wtorek, 17 stycznia 2017

Nie lubię stycznia.

Zabiegana. W pracy, w domu. Zmęczona. Z problemami na głowie. Wychodzę z pracy i myślę czy wszystko aby załatwiłam. W domu też na wysokich obrotach. Dzieciom dać obiad, mała je jeszcze słoiczki, ale J.już normalne, domowe obiady. Więc zawsze dla niego mam. Dla siebie już nie zawsze. W między czasie zakupy. Użeranie się z humorami i fochami teściowej i mojej matki czasem też. Ale dobrze zajmują się dziećmi więc na wiele spraw kładę lachę, przemilczam lub udaję, że nie widzę. W pracy ostatnio tak że przynoszę do domu to co zabieralam rano do jedzenia nietknięte. Ciagle na granicy spóźnienia. I się spozniam kilka minut ale zawsze. Tylko czekam aż szef mi w końcu o to zwróci uwagę. Tylko czekam bo przeginam z tym. 

niedziela, 15 stycznia 2017

O małżeństwie.

Jestem mężatką z prawie 10 letnim stażem. Mamy dwoje dzieci 4 latka i 16 miesiecznego malucha. Zanim wzięliśmy ślub byliśmy parą przez 4 i pół roku, w tym w narzeczeństwie lat 3. Różne etapy byłyby naszym małżeństwie ale globalnie ze wszystkiego wychodzilismy obronną ręką. Jestem przekonana, że kluczem do prawdziwego, trwałego małżeńskiego szczęścia jest Bóg. 


wtorek, 10 stycznia 2017

...?

Czasem tak jest, że życie rzuca nam kłody pod nogi. Ale cokolwiek by się nie działo wiem że mam dwie zdrowe ręce, ochotę do pracy, zapał i chęć do działania bo mam się dla kogo starać. 

W weekend zdarzyło się coś co postawiło pod znakiem zapytania firmę w której pracuję. Ok 300 osób martwi się o przyszłość w tym ja. 

Wiem, że przed nami bardzo dużo pracy od której zależy wszystko bo tylko zjednoczeni we wspólnym wysiłku możemy z tego wyjść obronna ręką.

Źródło Internet 

sobota, 7 stycznia 2017

Moja Piękna.

Będę jej to powtarzać. Będę budować jej pewność siebie od najmłodszych lat. Wspierać ją i jej urodę. Nikt nie jest doskonały ale dla mnie moja córeczka jest najpiękniejsza, jest spelnionym marzeniem. Jeśli tylko będzie zdrowa to nic więcej mi nie trzeba. 

wtorek, 3 stycznia 2017

Kiepsko.

Kiepski początek roku. Choroby, kłótnie. 
Jak przyjechałam z pracy Mała miała wysoką gorączkę. Udało mi się dostać do lekarza fuksem i miałam szczęście, ze szwagierka mi pomogła i przyszła przypilnowac starszego bo inaczej musiałabym iść z dwójką w tej sniezycy do lekarza. Niestety antybiotyk. Zapalenie gardła.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...