wtorek, 17 stycznia 2017

Nie lubię stycznia.

Zabiegana. W pracy, w domu. Zmęczona. Z problemami na głowie. Wychodzę z pracy i myślę czy wszystko aby załatwiłam. W domu też na wysokich obrotach. Dzieciom dać obiad, mała je jeszcze słoiczki, ale J.już normalne, domowe obiady. Więc zawsze dla niego mam. Dla siebie już nie zawsze. W między czasie zakupy. Użeranie się z humorami i fochami teściowej i mojej matki czasem też. Ale dobrze zajmują się dziećmi więc na wiele spraw kładę lachę, przemilczam lub udaję, że nie widzę. W pracy ostatnio tak że przynoszę do domu to co zabieralam rano do jedzenia nietknięte. Ciagle na granicy spóźnienia. I się spozniam kilka minut ale zawsze. Tylko czekam aż szef mi w końcu o to zwróci uwagę. Tylko czekam bo przeginam z tym. 


Ale... życie, przynajmniej czuję ze żyję. Mam prawdziwe problemy a nie jakieś wyimaginowane bzdury. Na bzdury ja nie mam czasu! Ani na rozmyślania o pierdołach :)

A niedawno kupiłam w biedronce spieniacz do mleka, tzw.bzyczek :))) i robimy sobie z mężem wieczorami bajeranckie kawki. Np po irlandzku; ) mala rzecz a cieszy; )


A jutro kolęda. Będziemy wszyscy. Przed rokiem nie przyjęliśmy teraz przyjmiemy. Aby tylko zdrowie dopisało całej rodzince to już nic więcej mi nie trzeba. Nic.

6 komentarzy:

  1. Tak to jest. Ja też nie lubię zostawiać dzieci z moją mamą albo siostrą. Bo one zawsze jakieś inne metody wychowawcze mają. I wtedy się wkurwiam. Ale co zrobić. Czasami trzeba

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale to zawsze rodzina .i rodzinie bardziej ufam. Babcie to zawsze babcie. Ja juz byłabym się zostawić z opiekunka. Po naszych przejściach kiedy zaczęłam co do mojej mieć wątpliwości wole juz babcie nawet z ich fochami; )

      Usuń
  2. Moje życie też przybrało wysokie obroty, ale tak jak piszesz, czuję że żyję i na myślenie o bzdurach nie mam czasu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zatem wiesz o czym piszę; ) życie prawdziwe; ))) pozdrawiam i pisz częściej; )

      Usuń
  3. Też czuję, że żyję. Do tego stopnia, że jak zawsze się wściekałam na styczeń, to teraz nawet nie zauważyłam, że się zaczął, a już zaraz przecież się skończy ;)
    U nas Sara zaczyna przygodę ze słoiczkami i papkami, ale poza tym trójka głodomorów (i czwarty mąż) objada mi lodówkę i obiady w dużej ilości muszą być :D
    Pozdr znad słoiczka z marchewką i jabłkiem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U Was to pewnie ciągle lodówka pełna. Ja w zasadzie tez prawie codziennie duże zakupy i wszystko się rozchodzi. A młody musi mieć domowy obiad niedługo mała wyrośnie ze słoiczków i tez będę jej gotować ;) a mąż to oddzielny temat w kwestii jedzenia :) pozdrawiam ciepło; )

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...