piątek, 27 stycznia 2017

Zazdroszczę...

Zazdroszczę tym, którym dzieci nie chorują. Zazdroszczę jak cholera. Jak jasna cholera...  i myślę gdzie ja popełniłam błąd? Martwię się i zadręczam, gryzę z myślami. 

Gdyby dzieci były odporniejsze... jak byłoby cudownie. Tylko tego mi brakuje do szczęscia. Tylko tego i aż tego.

14 komentarzy:

  1. Moje dzieci chorowały bardzo rzadko, niemal nigdy, jak raz na rok Jerzyk złapał katar to byłam w szoku. A ten sezon... Masakra. Tydzień w tydzień coś. Katary, kaszle, zapalenia ucha, wymioty, gorączki, rotawirusy - właściwie od października każdego tygodnia coś się dzieje. Na same leki i antybiotyki w tym miesiącu wydałam czterysta złotych!!! Ale... zaczynam się przyzwyczajać do tego chorowania. Jak dawniej byle katar był dla mnie dramatem i doprowadzał mnie do szału, tak teraz mogę nie przespać całej nocy, biegając między chorymi dziećmi, a czuję się spokojna i silna. Powtarzam sobie jedno: jak to dobrze, że to tylko wirusy, bo tyle jest strasznych chorób na świecie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, ze na świecie jest pełno okropnych chorób i często widzę jak chore dzieci są w różnych fundacjach,ze aż się płakać chce. Mój.synek.do trzeciego roku życia był raz.chory, katar dostał dopiero jak poszedł do.przedszkola. no i od tego się zaczęło,,..byle wyrósł z tych wszystkich chorób bo naprawdę mam dość...

      Usuń
    2. Wiesz, co mi pomaga w momentach, gdy mam dość? Myśl, że tak naprawdę nic strasznego, nawet pobyt w szpitalu przy rotawirusie czy zapaleniu krtani... I myśl, że dzieci tych chorób nie zapamiętają, a jeśli cokolwiek z nich zapamiętają, to to, że mama byłą blisko, pocieszała i leczyła. Nie wiem, jak inni, ale ja im bardziej się frustruję i napędzam w zdenerwowaniu chorobami, tym gorzej czuję się sama ze sobą. A gdy jestem spokojna, mam potem poczucie dobrze spełnionej misji. Chorób się nie ominie... niestety. Ale można ominąć własny zły nastrój :)

      Usuń
  2. Nie zadręczaj się bo to,ze dzieci chorują jest normalne. Tylko tak ich układ odpornościowy ma szansę się wykształcić na dobre.Ja nie znam niechorujacych dzieci.Okres przedszkolny jest najgorszy -nie dość,że dzieci chorują niemalże non stop to jeszcze zarazają rodzeństwo i innych domowników. Wiem - masakra ale nic na to nie poradzisz.Tak jest i juz.Wiem,ze ciężko żyć kiedy od października do marca ktoś w domu wciąż jest chory ale uwierz mi,ze to minie.To minie -powtarzam hak mantrę kiedy jestem juz u kresu wytrzymałości. Życzę zdrówka!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko ze zewsząd słyszę i widzę o dzieciach które chodzą do przedszkola bardzo regularnie i jakoś nie chorują. A u nas jak piszesz przedszkolak zaraża wszystkich, młodsze rodzeństwo. Tym razem mi i mężowi się upieklo, ale w grudniu i ja przyplacilam infekcje antybiotykiem. Moja teściowa natomiast mówi że ona do chorych dzieci nie przyjdzie bo się zarazi. A ona z moją mamą pilnuje nam młodszej córki jak ja jestem w pracy. Więc sytuacja patowa. Czekam na wiosnę i mam nadzieję że to się skończy. Dziękuję zw wsparcie jak czytam że ktoś przechodził przez to samo to lżej mi na duchu.

      Usuń
    2. No nie wierze po prostu.Chyba,ze to takie "okazy zdrowia", co to "na syropku" do przedszkola śmigaja bo takich niestety też znam.Albo dzieci,które przerobiły zestaw chorób juz w żłobku i teraz są trochę bardziej odporne. Nie ma cudów - dzieci MUSZĄ chorować.Wcześniej czy później muszą przejść co swoje,a my razem z nimi...Trzymaj się dzielnie i nie daj sobie wmówić,ze te chorobska to Twoja wina!Pozdrawiam.

      Usuń
  3. Dokladnie to chcialam napisac... Nie wiesz dziewczyno ile masz szczescia, ze to tylko takie choroby. Ale, zeby nie bylo - dobrze rozumiem Twoje frustracje. Pare lat temu moje dzieci chorowaly tak, ze czasem miesiacami nie dalo sie wyjsc na normalny spacer. Nie bylo tygodnia bez wscieklej 40 stopniowej goraczki, anginy, zapalenia uszu, oskrzeli, pluc...I kiedy ja biegalam do przychodni mijajac po drodze plac zabaw z beztrosko bawiacymi sie dziecmi, lzy same ciekly po policzkach... Natomiast wracalam do pionu zawsze po pobycie w szpitalu. Uswiadamialam sobie, ze kiedy ja rozpamietuje to, ze my ciagle nie wychodzimy z domu, sa dzieci, ktore szpitala nie opuszczaja... Kiedy my mimo wszystko mozemy bawic sie razem, tanczyc spiewac, czytac ksiazki...sa rodzice, ktorzy byc moze nigdy nie doczekaja takiej chwili. Rozpisalam sie, ale tak naprawde chodzilo mi o jedno. Glowa do gory - te choroby mina. A szkoda teraz czasu na rozpamietywanie ich i zazdrosc, ktora nic nie zmieni. Pozdrawiam serdecznie Ciebie i Twoje skarby:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem że mam ogromne szczęście ze to tylko takie choroby z których można wyjść wiem i doceniam to.... nie potrafię sobie nawet wyobrazić co czują rodzice dzieci które są bardzo chore. ...to straszne i destrukcyjne uczucie. Mimo wszystko zazdroszczę tym których dzieci się tak zdrowo i zupełnie bezproblemowo chowają. Pozdrawiam cieplutko: ))i dziękuję za tak miłe i budujące słowa wsparcia! !!

      Usuń
  4. Hmm, u mnie cała czwórka chora, taki sezon :) Ale szczerze mówiąc to jakoś mi to zwisa, bo raz ze to nic poważnego i od kataru i kaszlu się nie umiera. A dwa że może już się przyzwyczaiłam do nieprzespanych nocek. No i ptaki mi za oknem śpiewają jakoś wiosennie, mimo że śnieg i zimno... Spokojnie, dobrze będzie :)
    Nie licząc dzieci znajomych żyjących w innym klimacie to nie znam dzieci nie chorujących, taki urok życia w Polsce :P I kij z chorobami, jeśli są tylko przywleczonymi z przedszkola przeziębieniami, a nie czymś poważnym.
    No i te drobne upierdliwości macierzyństwa są po to, żebyśmy miały okazję się nawracać ;)
    Uszy do góry :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem w takich chwilach myślę jak Ty sobie radzisz, ze swoimi maluchami ;) nocki zarwane to ja mam od 2012 z krótką przerwa ale odkąd jest córcia to nocy nie przesypia. Byle tylko była zdrowa to nic więcej mi nie trzeba. U nas niestety infekcje u małego kończą się antybiotykiem a u córci teraz walczę by bez antybiotyku się obyło bo ostatnio brała 3stycznia. ....więc trochę strach. Odciagam ciągle gile, oklepuje plecki podaje syropki i mam nadzieję że organizm da radę sam. Synuś. ... jego trzeba będzie dodatkowo uodpornic od lutego ale to będę rozmawiać z pediatra konkretnie na kontroli w czwartek. Dziękuję za wsparcie, cieplutko pozdrawiam! !!

      Usuń
  5. Wiem, że to strasznie frustrujące. Jak nie katar to kaszel, gorączka, wymioty,biegunka..... I wiem, jak trudno pogodzić opiekę nad chorymi dziećmi i pracę zawodową. Że czasem logistyka jest nie do ogarnięcia, że masz wrażenie szamotania się i w zasadzie nigdzie nie ma Cię w pełni. Ale wiem też, że dzieci z wiekiem są odporniejsze. Mój Starszak teraz w zerówce miewa katar, który trudno nazwać chorobą. Owszem smarka i tyle. Całość trwa trzy cztery dni. Grubsza choroba z gorączką trwa około tygodnia. Ale przedszkole to była choroba za chorobą. Taki wiek. A że niektórzy przyprowadzają chore dzieci. Czasem to lekkomyślność, czasem brak opieki na już.
    Pozdrawiam i trzymam kciuki za szybki powrót do zdrowia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak,niełatwo pogodzić tę choroby z pracą zawodową. Bo siedzę w pracy i się zwyczajnie martwię albo kombinuje gdy trzeba się zerwać do lekarza lub do kontroli. Mamy siedzące w domu mają o niebo łatwiej nie muszą myśleć kto zajmie się chorym dzieckim, są na miejscu. .....a tak chciałam ponarzekać, trudno mi teraz.dzisiejsze słońce jednak dało mi zastrzyk energii i jestem dobrej myśli. Dziękuję: *

      Usuń
  6. U mnie też obaj na antybiotykach, aż się wszystkiego odechciewa. Trzymaj się :* zdrówka dla dzieci!

    OdpowiedzUsuń
  7. spróbój kuracje 3 miesięczną preparatem Entitis u nas podziałał dzieciaki prawie nie chorują od pół roku :D

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...