czwartek, 8 czerwca 2017

Porażka.

Młoda zasypia ostatnio po 22.00.
W nocy budzi się po kilka razy. 
Mam dość, jestem wykończona.  

Nawet z mężem posiedzieć sobie wieczorem nie możemy. Wkurza mnie to bo jestem zbyt miękka i chyba musze spojrzeć smutnej prawdzie w oczy,  że dziecko wchodzi mi na łeb. Porażka. Porazka wychowawcza. Nie wiem co się z nią stało,  tak ładnie zasypiala a teraz szkoda gadać...

18 komentarzy:

  1. Może nie porażka tylko czas trudniejszy młodej? Ela ostatnio też się częściej budzi i trudniej zasypia, ale też akurat ma skok rozwojowy ewidentnie, jest bardziej drażliwa i potrzebuje więcej uwagi... Taki etap i z wychowaniem to nie ma wiele wspólnego. Cierpliwości, za jakiś czas może to samo minie i odeśpicie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sobie tłumacze ze może skok rozwojowy? A może trójki które jej dokuczają bo przebiła się na razie tylko jedna? Tak czy owak ciężko bo po dniu pracy i pracowitym popołudniu w domu chciałoby się usiąść wieczorkiem z mężem pogadać spędzić czas itp. A mała nie daje. O tak trzeba mi duzo cierpliwości! ;)

      Usuń
  2. Myślę, że to minie. U nas zawsze są dwa kryzysy z zasypianiem - w wieku około roku i potem około dwóch lat. Reginka też czasem fiziuje, krzyczy w łóżeczku, nie chce zasnąć. Wtedy zwykle siadam przy niej i spokojnym, cichym głosem opowiadam jej bajkę, a ona wsłuchuje się i wreszcie zasypia. Swego czasu był to też sposób na Jerzyka i też się sprawdził, więc polecam :)

    (Słynna Super Niania radzi, by w takich wypadkach, gdy dziecko nie chce zasnąć, przytulić je, ponownie odłożyć do łóżeczka i wyjść, a gdy zacznie krzyczeć, jeszcze raz przyjść, przytulić i wyjść, i tak do skutku. To czasem trwa nawet godzinę, ale jest skuteczne. I po kilku dniach dziecko zasypia bez awantury. Też sprawdziliśmy i też działa, ale wolę sposób z bajką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zdecydowanie nie na moje nerwy odkładanie dziecka by się wyplakalo i wchodzenia i odkladanie. Jestem przeciwnikiem tresury dzieci.może na tym tracę. ...

      Usuń
    2. Najwyraźniej się nie zrozumiałyśmy. Nikt nie pisze o wypłakaniu, to jest właśnie zupełnie przeciwstawna metoda. Kładziesz dziecko spać jak zawsze, siadasz obok lub wychodzisz, a gdy dziecko się podnosi i zaczyna protestować, to przytulasz i znów układasz do snu i tak do skutku. Masz być blisko, zapewnić miłość i bezpieczeństwo, a nie traumę.

      Usuń
    3. Wiem znam ta metodę płacz -podnoszenie -uspokajanie -odkladanie ibjak do skutku . Próbowałam nawet przy synku kilka razy . Kiedy uspokojony na rękach i mialam go odkładać zaczynał płakać to odpuscilam. Dla mnie metoda idiotyczna i nieludzka. Nie tak okrutna jak pozostawienie do wyplakania ale też glupia.

      Usuń
    4. No nie wiem, u nas dzieci nie płakały i z tego co wiem, u znajomych, którzy przekazali mi ten sposób, też nie. To tak jakby powiedzieć, że odłożenie dziecka do łóżka w porze snu, gdy jest zmęczone, jest nieludzkie. Może byłaś zbyt nerwowa i dzieci to czuły? Przestałam stosować to tylko dlatego, że wolę posiedzieć i opowiedzieć im bajkę, bajka to dla mnie samej przyjemniejsze.

      Usuń
    5. Każde dziecko jest inne i każde inaczej reaguje.Może tutaj ta metoda się po prostu nie sprawdza i tyle.Dziecko to nie komputerek,który można sobie zaprogramować i za każdym razem zadziała tak samo.To,że Twoje dziecko nie płakało i znajomych też nie, naprawdę nie oznacza,że ta metoda posłuży każdemu dziecku na świecie.Trochę więcej zrozumienia i otwartości życzę.Dzieci naprawdę są różne-nie oceniaj innych zbyt szybko i tylko na podstawie własnych doświadczeń.Pozdrawiam

      Usuń
    6. Dziękuję Anonimie za zrozumienie, to samo chciałam napisać. Każde dziecko jest inne; ) ja jestem przeciwnikiem tresury dzieci. Odkladanie dziecka w kolko do łóżeczka po wcześniejszym uspokojeniu w mojej ocenie jest głupie i bez sensu. Wiadomo że dziecko w końcu zmęczone płaczem podda sie i zaśnie .

      Usuń
    7. Ech, nie oceniam, tylko pytam, to jednak różnica. I generalnie nie przekonuję do tej metody, bo jest męcząca chyba najbardziej dla rodzica, piszę tylko, że jest skuteczna i że nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że jest tresurą. Tyle chyba mi wolno w ramach otwartości? :)

      Usuń
    8. Jasne.Ja tylko zwyczajnie nie lubię podejścia zero-jedynkowego na zasadzie - skoro u mnie coś działa/jakoś wygląda/nie mam z czymś problemu to znaczy,że inni też nie będą mieć problemów i tez coś tam u nich zadziała tak,jak u mnie.A jeśli mówią,że jest inaczej to znaczy,że na pewno jest tak dlatego,że coś źle robią/są leniwi/ nieudolni albo kłamią :) Ja mam dwójkę dzieci różnych jak ogień i woda.To co przy jednym wychodziło doskonale przy drugim nie sprawdza się wcale.A wszystko to po prostu kwestia temperamentu i charakteru dziecka...

      Usuń
    9. Dialog wyglądał tak, że ja z jak najlepszymi intencjami podzieliłam się swoją metodą, którą kiedyś stosowałam, a usłyszałam, że to "idiotyczne, nieludzkie i tresura", co zabolało, więc chciałam się wytłumaczyć, że u nas nie wyglądało to jak tresura (było przytulanie, całuski, łagodne tłumaczenie, że pora już spać), a wtedy z kolei usłyszałam, że jestem niewyrozumiała i nieotwarta na innych. Ale już jest okej, chyba lepiej w porę skończyć dyskusję :)

      Usuń
    10. Matko Kaszubko, to samo rzuciło mi się w oczy, kiedy przeczytałam wszystkie komenatarze. Szkoda, że nie wszyscy są tak wyczuleni na drugiego człowieka i nieprzemyślanym, a może i przemyślanym komentarzem sprawiają innym przykrość. Ja, na Twoim miejscu, raczej nie wypowiadałabym się już tutaj na blogu ani nie udzielałabym rad z dobrego serca, gdyż jak widać na powyższym przykładzie, mając dobre intencje, można zostać szybko sprowadzonym na ziemię :) niestety ale jak to mówią "dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane". Uważam, że nawet jeśli Megi nie podobają się metody proponowane przez Ciebie, nie powinna pisać w taki dosadny sposób, że wg niej " jest to głupie, idiotyczne, nieludzkie i jest tresurą".
      Chociaż wg mnie " przytulanie, całuski, łagodne tłumaczenie, że pora już spać" żadną tresurą nie jest...
      Pozdrawiam Matkę Kaszubkę :) Magda

      Usuń
  3. może to skok rozwojowy.. spokojnie spróbuj być stanowcza ale spokojna co do spania dasz radę jesteś super mamą dzielną i na pewno znajdziesz sposób na córcię

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokój to coś czego mi potrzeba. Chociaż przyznaje ze tracę cierpliwość...

      Usuń
  4. A może za długo sypia w dzień?Spróbuj skrócić drzemkę - może to coś zmieni.Rozumiem,że tak późne zasypianie może być frustrujące bo wieczór się skraca niemożliwie.Spróbuj się nie denerwować bo Mała na bank to wyczuwa.Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W dzień śpi półtora do 2 godzin. Potrzebuje tego snu. Wiadomo że nie pozwalam jej spać do 2 i pół godziny bo wtedy jest problem. Myślę że problem z zaśnięciem wieczorem wynika z tego ze jest tak jasno. ... i ona myśli ze jest dzień. Do tego Starszak ma ten sam problem i narabia i śmieje się w drugim pokoju mała to słyszy no i klops; )

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...