czwartek, 27 lipca 2017

Ustawię walkę o szczęście pokażcie miejsce ;)

Za miesiąc będziemy w Zakopanem. 
Nie mogę w to uwierzyć! 
Wczoraj oglądaliśmy zdjęcia z gór i się wzruszylam jak jasna cholera i poczułam znowu to co od lat tlumiłam. Ale teraz już nie muszę! Może za miesiąc będę na grani. Znowu. Boże, jak mi teraz dobrze. Nic więcej mi nie trzeba! To wspaniałe uczucie i upajam się nim jak najlepszym winem. Szczęście jest w nas i tylko w nas.

Jak oglądałam te zdjęcia pomyślałam sobie ile mamy wspaniałych wspomnień. Żyliśmy prZez pięć lat naszego bezdzietnego małżeństwa na pełnej petardzie. Ale robiliśmy razem jaja: D oglądałam te foty trochę się łza zakrecila że.to już nigdy nie wróci w takiej postaci. Ale byliśmy mega szczęśliwi! Tak naprawdę przez duże S. Było nam wspaniale a szczęście było tak wielkie ze aż gryzło niektórych po oczach. Teraz jest inaczej. Są problemy. Jest codzienność. Czasem marazm złość, zmeczenie. Czasem nuda. 

Ale to co przeżyliśmy razem tego nikt nam nie odbierze nikt mi nie wydrze tych wspomnień. 

Zrzucilam sobie ze starego kompa na nową mp3 muzykę z tamtego czasu.

To już w ogóle mnie zmogło. Wspomnienia otoczyly mnie zewsząd! Ile rzeczy się przypomnialo. Gdzie ja jestem? W jakim miejscu? Czasem się czuję jakby czas w ogóle nie minął a ja jestem taka sama jak tyle lat temu. Tak naprawdę w głębi wcale się nie zmieniłam. Mam taki przycisk, który się wlącza "pynk! "I się zaczyna szaleństwo. 

Bo Ja tak mam, ze jak coś robię to na 100%. Sto procent kocham góry, sto procent żona a mama to już w ogóle 200%.

Do tego moja blogowa znajoma oczekuje narodzin trzeciego dziecka tym razem córeczki po dwóch synkach. Jak zobaczylam ten piękny brzuszek owiniety różowa chustą to...:))))pozazdroscilam ale tak na mega pozytywnie! Cieszę się jej radością! 

Im więcej pozytywnych emocji tym lepiej ;) 

wtorek, 25 lipca 2017

Do (niektórych) grubych bab.

Ostatnio jak pojechałam na zakupy byłam świadkiem następującej sytuacji: obok mnie zajechał na parking przed sklepem samochód- wysiadła z niego rodzina- otyła mama,  tata z pokaźnym brzuchem spożywczym i ich synek w wieku ok. 7 lat. Również gruby. Miał brzuch i widzialam, że ciężko mu było wyjść z tyłu z fotelika. 

Często widać taki obrazek- cała gruba rodzinka. Gruba mamuśka, gruby tatusiek i niestety grube dzieci. Wkurza mnie, ze swoją otyłość przerzucają często na dzieci zapewne z błędów żywieniowych jakie sami popełniają. Wkurza mnie, ze robią swoim dzieciom krzywdę. Wkurza mnie ich skrajna głupota. Sami cierpiąc na nadwagę i widząc jakie to gowniane nie chcą dla swoich dzieci czegoś lepszego? Przecież te grube dzieci będą wyzywane w szkole od grubasow, będą miały problemy na wf, niepotrzebne kompleksy tylko z powodu głupich rodziców. Problemy zdrowotne, krążeniowe, ciśnieniowe, będą się szybciej męczyć.  I nie piszcie mi, ze wygląd jest nieważny bo to nie jest kuśwa normalne by 7 letni chłopiec mial cycki i wystający brzuch. To przykre.

Są też grube kobiety, które dbają on swoje dzieci i ich dzieci mają normalną wagę. Sama takie znam, też mam w pracy taka znajomą. Że nie dopuszczą by ich dzieci były tłuste bo same takie są i chcą dla dzieci czegoś lepszego. 

Ale najgorsze są te, które swojej słabości i lenistwa nie są w stanie opanować i zrzucają to na dzieci przez co ich dzieci też są otyłe. To potworne.

Wiedzcie wy grube baby tuczące swoje dzieci bezmyślnie, że jesteście beznadziejne i niszczycie swoim dzieciom zycie. Jesteście nieodpowiedzialne, głupie i krotkowzroczne, że skoro już utuczyłyście dzieci nie potraficie ich odchudzić. Jesteście obrzydliwe. Prościej dać batoniki prawda? 

piątek, 21 lipca 2017

Najgorsze lato ever.

Lato, którego nie ma... 
Ja zwykle nie lubię lata i na nie narzekam ale teraz nie mam nawet na co. Bardzo chłodno, wahania temperatur, nawet mi tego lata jakoś specjalnie upał nie dokuczał. Dlaczego? Bo upalne dni można na palcach policzyć. Wczoraj mi się udało zrobić trening. Nic wielkiego takie wyjście dla siebie, zrobiłam w godzinę 7km marszu połączonego z biegiem. Zawsze coś. Zwykle bieganie jest nie dla mnie, za bardzo się męczę i powłóczę nogami, wolę ostry marsz. Wczoraj D. zamówił mi odtwarzacz mp3 w moim ulubionym kolorze bym mogła słuchać muzyki w trakcie swoich marszów.

Za to wczoraj miałam okazję przyjrzeć się z bliska miastu, domom i kamienicom. Kamienice mają w sobie coś takiego co mnie przeraża- Stare tynki, często na fasadach rzeźby, jakieś głowy itp. No mrok. Nie wyobrażam sobie wyjść na balkon a nade mną taka głowa ;) schiz jak nic. Do tego ten zapach z kamienic pamietajacy lata całe,którego żadne sprzątanie nie wykurzy i żaden remont,chyba że taki ze skuwaniem tynku do gołej cegły...

Obecnie szukamy mieszkania i kamienice kuszą wielkim metrażem i korzystna ceną, często w cenie ogródek... ale jak pomyślę o tym.wszystkim, ze pamiętają wojnę lub czas przedwojenny... ma to jakiś urok, te pomieszczenia, zakątki, itp, duuuze okna. Duch historii i ludzi,którzy tu mieszkali. Ale jednak coś mnie w tym przeraża i przytlacza, jak wczoraj przeglądałam się z bliska kamienicom na starym to uu, wolę mniejsze mieszkanie w bloku. Do tego w kamienicach są drewniane podłogi i dlugie korytarze, wyobrażam sobie jak podłogi muszą skrzypieć nocą...

Dom byłby wymarzony, ale nas nie stać, zostaje mieszkanie. Czekamy i szukamy tego tego idealnego dla nas...

niedziela, 16 lipca 2017

Mama.

Czy jest ktoś kto ma dobrą relacje z matką?  Taka przyjacielską? To zawsze było moim marzeniem by mama była moim prawdziwym wsparciem. Bym czuła ze ona mnie naprawdę rozumie,  że nie muszę wszystkiego tlumaczyć, że ona wie. Ze tak naprawdę gramy w jednej drużynie. Ze mnie nie ocenia. Ze dostanę dobre słowo. Ze powiedziałam mi coś miłego, doceni mnie, pochwali a nie ciagla mniej lub bardziej zawoalowana krytyka. 

Zawsze czułam się gorsza. 
Miałam mega kompleksy. Przez matkę. Miałam, na szczęście już nie mam ale wiele zadrejkowski siedzi bardzo głęboko do dziś. Natknęłam się na mojej zapiski z 2011 roku i zdebialam. Ile krytyki ile złych słów. Długo by pisać... 

Chyba z tym wszystkim będę się po prostu musiała sama gryźć i fajnie że Zdaję sobie sprawę z tego wszystkiego -bo nie będę popełniać takich błędów wobec własnych dzieci. 

czwartek, 13 lipca 2017

22 miesiące Niuni.

Coś nadchodzi. 
Za dwa miesiące moja córka skończy 2 latka.

Jakiś etap życia bezpowrotnie się zamknie. Z jednej strony się cieszę, że tak rośnie, jest coraz większa, bardziej samodzielna i mądra ale z drugiej strony coś kłuje w sercu, ze już nigdy nie będzie bobaskiem.


czwartek, 6 lipca 2017

Dumna.

Piękny dzień i piękne słowa podczas wizyty amerykanskiego prezydenta Donalda Trumpa w Polsce.  Jestem dumna ze swojego kraju i szczęśliwa, że tu mieszkam. 


Nie wyobrażam sobie, że mogłoby być inaczej. Kocham Polskę całym sercem. 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...