piątek, 21 lipca 2017

Najgorsze lato ever.

Lato, którego nie ma... 
Ja zwykle nie lubię lata i na nie narzekam ale teraz nie mam nawet na co. Bardzo chłodno, wahania temperatur, nawet mi tego lata jakoś specjalnie upał nie dokuczał. Dlaczego? Bo upalne dni można na palcach policzyć. Wczoraj mi się udało zrobić trening. Nic wielkiego takie wyjście dla siebie, zrobiłam w godzinę 7km marszu połączonego z biegiem. Zawsze coś. Zwykle bieganie jest nie dla mnie, za bardzo się męczę i powłóczę nogami, wolę ostry marsz. Wczoraj D. zamówił mi odtwarzacz mp3 w moim ulubionym kolorze bym mogła słuchać muzyki w trakcie swoich marszów.

Za to wczoraj miałam okazję przyjrzeć się z bliska miastu, domom i kamienicom. Kamienice mają w sobie coś takiego co mnie przeraża- Stare tynki, często na fasadach rzeźby, jakieś głowy itp. No mrok. Nie wyobrażam sobie wyjść na balkon a nade mną taka głowa ;) schiz jak nic. Do tego ten zapach z kamienic pamietajacy lata całe,którego żadne sprzątanie nie wykurzy i żaden remont,chyba że taki ze skuwaniem tynku do gołej cegły...

Obecnie szukamy mieszkania i kamienice kuszą wielkim metrażem i korzystna ceną, często w cenie ogródek... ale jak pomyślę o tym.wszystkim, ze pamiętają wojnę lub czas przedwojenny... ma to jakiś urok, te pomieszczenia, zakątki, itp, duuuze okna. Duch historii i ludzi,którzy tu mieszkali. Ale jednak coś mnie w tym przeraża i przytlacza, jak wczoraj przeglądałam się z bliska kamienicom na starym to uu, wolę mniejsze mieszkanie w bloku. Do tego w kamienicach są drewniane podłogi i dlugie korytarze, wyobrażam sobie jak podłogi muszą skrzypieć nocą...

Dom byłby wymarzony, ale nas nie stać, zostaje mieszkanie. Czekamy i szukamy tego tego idealnego dla nas...

10 komentarzy:

  1. Hm ja tam nie narzekam na lato, bo jest :) Są i upalne dni i takie deszczowe, ale zawsze można robić coś ciekawego... I dla mnie to naprawdę ulga, móc wyjść na spacer w sandałach i lekkiej sukience, bez tych wszystkich płaszczy, czapek, ubierania dzieci przez pół godziny :P
    A kamienice mają dla mnie swój urok, podobnie jak stare wiejskie domy. Nowych jakoś nie lubię, bo nie mają charakteru i swojej historii. Oczywiście te stare są fajne po remoncie, a nie w ruinie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście ze maja swój urok. Ale jest w nich coś mrocznego. Mówię o tych bardzo starych. Ja wcześniej mieszkałam z rodzicami w domu wolnostojacym na 6 rodzin. Teraz mieszkam w bloku. Szukamy mieszkania a te w kamienicy mają okazyjne ceny. Jednak niestety często mieszka w nich sporo patologii która pije piwa w bramach o 9 rano :)

      Usuń
  2. Moi dziadkowie mieszkali w kamienicy, nie jakiejś pięknej, ale zwykłej czynszówce, na studiach przez 5 lat mieszkałan tam z babcią. Mieszkanie było niewielkie 35 m2, przejściowa kuchnia, komórka przerobiona na łazienkę i przestronny pokój, ale i wspólne podeórko, szopa na drewno, fajna piwnica i wspólny strych. Żałuję, że moja siostra nie zatrzymała tego mieszkania, ja nie mogłam, bo to było ADMowskie mieszkaniw, a ja już miałam kredyt na własne. Stan techniczny kamienicy pozostawiał wiele do życzenia, od 50 lat przeznaczona była do wyburzenia, sąsiedzi mowią, że niedawno otrzymali pismo o jej likwidacji w przeciągu 2 lat. Super się tam mieszkało, a możliwości adaptacji mieszkania w kamienicy są nieskończone. Kamienice dobrze trzynają ciepło zimą (choć kwestia ogrzewania jest problematyczna, ale z drugiej strony można pokusić się o piec wyglądający jak kominek), a latem nie jest w nich gorąco. Powietrze w kamienicy służyło mi dużo bardziej niż "blokowe". Ja tam lubię kamienice i gdybym dziś mogła zamienić własne moeszkanie na to po Babci zrobiłabym to od ręki (moje formalnie jest 3,5 metra większe).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kamienice są "zdrowe "właśnie ze względu na cegłę a nie pustaki. Z minusów to fakt ze budowane przed wojną nie były w czasie wojny ogrzewane często i jest grzyb. I najgorszy dla mnie minus to ten zapach nie wiem czy w każdej kamienicy tak jest. Ogromnym atutem są ceny niskie za duży metraż. To daje niesamowite możliwe tak mieć mieszkanie 4 pokoje ponad 100m2. Bajka. Ale jak wspomniałam sąsiedzi często patologia przynajmniej w moim mieście na starym tak jest. Ze tam są właśnie ulice ze nawet kariera okradną; ) trochę strach.

      Ale był okres gdy zaczynaliśmy szukać ze byłam podjarana kamienicami klimatem i właśnie niesamowitą możliwościatmosferę adaptacji. No i te duże okna co bardzo mi się podoba

      Usuń
    2. Co prawda to prawda. Sąsiedzi bywają... Ehm... Kłopotliwi. Do mnie do kamienicy w bramę bali się wchodzić koledzy, szczególnie, że często był tam przywiązany ogromny piec sąsiadów. Jeden sąsiad spity wiecznie sypiał czasem na schodach. Ale byli też sąsiedzi z oficyny (teraz zajmują mieszkanie po mojej Babci), z którymi fajnie było spotkać się na strychu i rozwieszając pranie poplotkować. Inny sąsiad miał nawet do dyspozycji inne mieszkanie, ale mówił, że nie wyobraża sobie wyprowadzki z kamienicy (dwoje małych dzieci, on z żoną wykształceni, pracujący, na tzw. "poziomie"). Na przeciwko Babci mieszkała sąsiadka, która wiele lat temu straciła dziecko, ona nawet ukradła nam wózek Hali i schowała na strychu. Pijacy z dołu byli złomiarzami-złodziejaszkami, ale na naszym podwórku nic nie ginęło (nie licząc wózka, ale to tragiczna historia tej kobiety i trudno mieć żal). Znowu matce tych pijaków moja babcia pomagała czytać i pisać pisma urzędowe. Innym razem sąsiadka (z nowego kwaterunku, chora psychicznie) prawie spaliła budę całą, bo napchała śmieci do pieca. Bywało ekstremalnie, ale ogólnie ludzie byli sobie życzliwi, jak trzeba pomocni, znali się po kilkadziesiąt lat (kolejne pokolenia) i dla mnie jako dziecka to było jedno z najbezpieczniejszych miejsc na świecie. Aczkolwiek po ciemku wejść w naszą bramę jak było się obcym to był wyczyn.
      W najlepszym nawet nowiuśkim bloku, ba, nawet jak się wybudujesz, za płotem możesz mieć jednego sąsiada, który utruje Ci życie bardziej niż sfora pijaczków i złodziejaszków w kamienicy. Kwestia szczęścia. Zawsze przed kupnem można popukać do sąsiadów i popytać się jak się mieszka.

      Usuń
    3. Ale fajnie to napisałaś samą przyjemność czytać. Czyli faktycznie tutejsi ok ale przyjezdni nie bardzo. Być może faktycznie kamienice tworzą hermetyczne środowisko. Bezpieczne dla swoich a już takie sobie dla obcych ;)

      Usuń
  3. ja mieszkałam przez 60 lat w starej kamienicy, ale równiez i w bloku...i powiem, że nigdy nie zamieniłabym mieszkania w kamienicy na blok. Te ozdoby o których piszesz to cały urok, nowe mieszkania nie maja duszy, więc jeśli mozna sobie wybierać, to ja wybrałabym kamienicę. Obecnie mieszkam na wsi w ponad 100 letnim domu, podłogi skrzypią, czasam zdarzy się cos nieprawdopodobnego / pisałam o tym na swoim blogu/ ale czuję więź z dawnymi mieszkańcami. Nawet stare zdjęcie dawnych właścicieli porzucone na strychu wisi u nas na ścianie.. Wiem że oni cieszą się z dbałosci naszej o dom i - dopomagaja swoją obecnoscią.
    Pozdrawiam Meg.... i szczęśliwego wyboru mieszkania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mieszkać naa wsi w starym domu to by było moje marzenie! ;) co innego w g mnie stary dom a co innego kamienica. Fajnie musisz mieszkać; ) zazdroszczę :) zawsze marzył mi się dom i teoretycznie może moglibyśmy sobie pozwolić na dom na wsi -bo na wsi są o wiele tańsze ale byłabym się remontów. ...jednak jest klimat jak piszesz.

      Mi się nie podobają takie zupełnie nowe domy z wnętrzem jak z katalogu ikea. Dla mnie porazka.

      Usuń
  4. ja bym kamienice wybrała i bym zrobiła antresole w ogóle ile fajnych pomysłów na takie mieszkanko w kamienicy :D ja mieszkam w domku jednorodzinnym ale nie mam jakiegoś jeszcze do niego sentymentu jest bo jest ale czegoś w nim brakuje....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twój dom nabierze tego czegoś z czasem. Czas musi upłynąć ;) fajnie jest mieszkać w domku ;)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...